sobota, 3 października 2015

EPILOG:

Dziś już jesteśmy z Edenem 10 lat po ślubie. Były różne sytuacje jak to w małżeństwie bywają. Synowie Edena z pierwszego małżeństwa mieszkają z Nami, choć najstarszy Yennis ma już 15 , a młodszy Leo ma 13 to już są w szkółce OSSC Lille. Mieszkamy we Francji. Nasza córka Vanessa uczęszcza do szkoły ale już myśli o swojej przyszłości. Chce być piosenkarką, nie wiem po kim on to ma. Ma 12 lat a już chce wiedzieć co chce robić. Nasze bliźniaki Gabriel i Rose jeszcze dorastają i mamy nadzieje , że jeszcze długo tak będzie. Mają po 10 lat. Ja jeszcze wciąż pracuje już nie w Chelsea a w Lille ale lubię to robić więc wszystko jest dobrze.

Oscar i Ludi... no cóż nie wytrzymali ze sobą. Rozstali się po tym jak urodził im się synek Andreas , czyli nie długo po naszym ślubie. Ludi nie wytrzymała ciśnienia i zostawiła Oscara samego z dzieciakami. Teraz Dos Santos ma naprawdę dobrą rodzinne . Mała Julia już nie jest taka mała ma 14 lat jest podobna do Oscara i z charakteru i wyglądu. Chce jak tatuś grać w piłkę , a Oscar nie ma nic przeciwko. Andreas ma 10 lat i jest naprawde słodki.

No cóź kochani kończymy już naszą opowieść. Może nie wszystko toczyło się tak jak byśmy chcieli ale coś się kończy i coś się zaczyna. Na dziś to jest już koniec tej historii. Może za niedługo pokazać się nowe opowiadanie.


ROZDZIAŁ24: Kocham Cię Pani Hazard...

Dziś najważniejszy dzień w moim życiu , to dziś wychodzę za miłość mojego życia- Edena .Bardzo się denerwowałam ale wiedziałam jedno , że nie mogę dać plamy. Kochałam go nad życie tak samo jak nasze skarby.
Siedziałam z mamą w pokoju. Kosmetyczka mnie malowała , później fryzjerka układała mi włosy. Moja mama pomogła mi ubrać suknie. Bardzo się denerwowałam , trzęsły mi się ręce.
- Kochana uspokój się bo zaraz zemdlejesz - powiedziała
-Jak mam się nie denerwować ???- spytałam ją - Wychodzę za mąż - powiedziałam
- Wiem ale chyba przesadzasz - oznajmiła
- A ty się nie bałaś ?? - spytałam ją patrząc jej w oczy
- Denerwowałam się bardzo bardzo ale jakoś to poszło i jesteśmy z Twoim ojcem do tej pory - pogłaskała mnie po policzku - Wyglądasz jak księżniczka - powiedziała
- Dziękuje mamo za wszystko - powiedziałam a z oczu popłynęły mi łzy
- Nie płacz bo się rozmażesz - uśmiechnęła się i mnie przytuliła
Później pojechałyśmy razem z szoferem do kościoła, gdzie miałam wziąć ślub z moim ukochanym Edenem. Wyszłam z samochodu i od razu poszłam w stronę kościoła. Chcieliśmy by nasz ślub był nie tuzinkowy więc zamiast zwykłego marszu weselnego leciał hymn Ligii Mistrzów. Sunęłam spokojnie nawom główną. Widziałam Edena uśmiechał się do mnie szeroko . Wiedziała, że nie uciekł. Cieszyłam się bardzo bo chciałam spędzić z nim resztę swojego życia.
Kiedy do niego dotarłam złapał mnie za rękę i podprowadził mnie do ołtarza gdzie wzięliśmy ślub. Wesele było lepsze od śluby : tańce , torty , przemowy . Pierwszy taniec należał do nas . Eden delikatnie mnie obracał.
- Kocham Cię Pani Hazard - mruknął mi do ucha
- Też Cię kocham mężu - uśmiechnęłam się do Niego
- Pięknie wyglądasz - powiedział
- Dziękuje ty też - odparłam z uśmiechem
Później przyszedł czas na przemowy. Najpierw wstał Oscar
- Od kiedy poznałem Anitę wiedziałem , że będzie pasować do mojego przyjaciela Edena. Zaprzyjaźniłem się z nią od razu. Ludi myślała , że mnie i Anitę coś łączy. Myślałem , że mnie zje ale nie o tym teraz. Kiedy się poznali było w porządku ale późniejsze zachowanie Edena było okropne ale ciesze się , że mu wybaczyła i są razem. Wiem mieli wzloty i upadki ale teraz są szczęśliwi, kochają się i mają trójkę suuper dzieci i miejmy nadzieje , że dotrwają ze sobą do później starości. - zakończył swój monolog a ja miałam ochotę zapaść się po ziemię
Następny był Thorgan Hazard mówił o Edenie w samych superlatywach , że jest naprawdę super i , że cieszy się, że Eden jest ze mną szczęśliwy. Później zaczęliśmy przyjemniejszą cześć ślubu . Zabawa trwała do białego rana. Rano pojechałam razem z Edenem na wakacje na Malediwy było naprawdę ekstra.Nasz miesiąc miodowy trwał tylko 2 dni ponieważ każde z nas musiało wracać do pracy , którą kochało nad życie. Poza tym tęskniłam za dzieciakami.
  

piątek, 25 września 2015

ROZDZIAŁ23:Ponad życie...

**PARĘ MIESIĘCY PÓŹNIEJ**

Dziś już jestem w dziewiątym miesiącu ciąży , z niecierpliwością czekamy na poród naszych maluszków. Moja mama przyjechała z Polski,żeby mi pomóc przy porodzie. Od paru miesięcy nie jestem na meczach jako masażysta tylko kibic i obserwator. Eden opiekuje się mną jak tylko może , ja siedzę cłaymi dniami w domu. Bardzo ale to bardzo mi się nudzi.Opiekuje się naszą córeczką Vanessą.Wybraliśmy imiona dla naszych maleństw -  dla dziewczynki Rose a dla chłopca Gabriel. Dziś miałam termin porodu bardzo się denerwowałam , chciałam żeby Eden był przy porodzie , bo przy pierwszym go nie było. Jestem jego narzeczoną planujemy ślub, data już jest 3 miesiące po porodzie. Ja chciałam trochę dłużej odczekać no ale zgodziłam się na ten termin. Dziś rano naprawde czułam się źle.Czułam , że dziś urodzę ale nie wiedziałam jeszcze kiedy. Z ledwością zeszłam z łóżka , poszłam do łazienki ubrałam się i z niej wyszłam. Podstawowe czynności sprawiały mi masę trudności, tak samo jak podczas pierwszej ciąży.Tylko że teraz podwójnie . Uśmiechnęłam się lekko na samą myśl o tym jak moja małe szkraby będą stawiać pierwsze kroki. Zeszłam na dół do kuchni i oparłam się o blat bo byłam zmęczona.
- Witaj piękna - pocałował mnie w czoło Eden
- Hej - odetchnęłam
- Jak się czujesz?? - spytał
- Nie wiem sama - uśmiechnęłam się
- Mama - podbiegła do mnie moja córka Ness i przytuliła się do mnie
- Cześć skarbie - uśmiechnęłam się do niej
- Mamuś kiedy Rose i Gabriel -będą z Nami ?? - spytała
- Już nie długo - odparłam i wtedy poczułam ten charakterystyczny ból
- Eden- powiedziałam cicho łapiąc się za brzuch
- Co się dzieje ?? - spytał
- Odeszły mi wody - odparłam
- Co??- zdziwił się
- Rodzę do cholery - krzyknęłam
Ten w ciągu minuty zabrał mnie do samochodu łapiąc miedzy czasie torbę , która była już od jakiegoś czasu spakowana. Moja mama zabrała Nass, a ja razem z Edenem pojechaliśmy do szpitala. Tam od razu pielęgniarki wzięły mnie na salę. Myślałam , że mnie rozwali od środka , to był ból nie do opisania. Bolało mnie wszystko od brzucha po kręgosłup. Po paru godzinach ciężkiego porodu moim oczom ukazały się moje maluszki.
- Rose i Gabriel - mruknęłam do nich cichutko
Później pielęgniarki zabrały mi dzieci , a mnie zabrały do osobnej sali na porodówce w prywatnej klinice ,w której urodziłam. Tam zasnęłam od razu , nie powiem , że wszystko od pasa w dół mnie bolało.
 Rano obudziłam się i wszystko mnie ciągnęło , no ale to wkońcu był poród naturalny.Eden przyszedł zaraz po treningu a z nim cały skład Chelsea. Uśmiechałam się od ucha do ucha. Jak zwykle Pedro miał dziwne rady co do wychowania naszych Hazardów jak to stwierdził. Posiedzieli jeszcze parę godzin i rozeszli się do domu. Zostałam sama z Eden, ten oczywiście pytał jak się czuje , czy czegoś nie potrzebuje, a kiedy przynieśli nasze maleństwa do karmienia oczy mu rozbłysły.
- Wyszły nam dzieciaki - uśmiechnął się
- Też to zauważyłam - zaśmiałam się
- Rose chyba jest bardziej podobna do Ciebie - odparł
- Sama nie wiem - powiedziałam
- Ale ja wiem - puścił mi oczko
- Niech Ci będzie - uśmiechnęłam się szeroko
- Tworzymy naprawdę dobrą rodzinę - stwierdził
- I duuużą - dodałam
- No. Jeszcze moi synowie ze związku z Natahą - powiedział
- Yennis i Leo są naprawdę słodcy - zaśmiałam się
- Polubili Cię - powiedział
- Ja ich też i to bardzo - odparłam
- To dobrze bo ona mi ich podrzuca - oświadczył
- Okeey nie mam nic przeciwko - uśmiechnęłam się
- Dziękuje - powiedział
- Proszę - uśmiechnęłam
Potem zostałam sama bo nastał wieczór a on musiał być też z Vanessą. Obiecał , że przywiezie ją jutro tutaj do mnie. Miałam taką nadzieje bo bardzo za nią tęskniłam, kochałam ją i moje słodkie maleństwa ponad życie...

sobota, 5 września 2015

ROZDZIAŁ22: Skąd ja to znam...

**PARĘ DNI PÓŹNIEJ**

Od paru dni jestem sama z Ness bo Eden wyjechał na zgrupowanie kardy Belgii.  Siedziałam sam nudziło mi się strasznie , okropnie. Nie mogłam się zdecydować co chce robić. Znamy już płeć naszych dzieci , to chłopczyk i dziewczynka. Boże Eden skakał z radości , bo właśnie takie zestawienie chciał. Mnie to było obojętnie byle było zdrowe . I tak się działo , nasze bliźniaki były zdrowe , rozwijały się prawidłowo. Mała Vanessa cieszyła się , że będzie miała rodzeństwo w sumie już je miała ale jeszcze ich nie znała. Chciałam żeby poznała swoich przyrodnich braci. Muszę poprosić Edena , żeby wziął małych na parę dni do siebie. Ciekawe czy się zgodzi. Chyba napewno.
Stylizacja JesieńPostanowiłam , że zadzwonię do Ludi miałyśmy dzieci w podobnym wieku , a teraz na dodatek obie jesteśmy w ciąży. Ubrałam się swoją córkę i poszłam do Ludi i Oscara. Po paru minutach byłam pod domem państwa Emboaba. Zadzwoniłam do drzwi i po chwili otworzył i Oscar , gdy tylko mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko.
- Hej wchodźcie - powiedział wpuszczając nas do środka
- Hej Ludi , jak tam ?? - spytałam wchodząc do ich salonu
- Cześć dobrze a  u Ciebie ?? - spytała
- Też - odpowiadziałam
Mała Ness poszła bawić się z Julią ich córką.
- Wiesz już jaka płeć ?? - spytał Oscar przerywając milczenie
- Dziewczynka i chłopczyk - oznajmiłam - A wy?? - spytałam patrząc na coraz większy brzuch Ludi
- Chłopak - uśmiechnęła się Ludi
- Eden się pewnie cieszy - oznajmił Oscar
- Jak nikt , ja z resztą też - powiedziałam
- Macie imiona ?? - spytała przyszła matka
- Nie , zastanawiam się jeszcze - mruknęłam - A wy?? - spytałam
- Francisco albo Andreas - powiedział Oscar
- Francisco ładne - uśmiechnęłam się
- Wiemy - uśmiechnęli się oboje
- Jak tam Eden w reprezentacji ?? - spytał Oscar
- Wygrali oczywiście - uśmiechnęłam się
- A Polska reprezentacja ?? - spytała Ludi
- Przegraliśmy z Niemcami 3-1 - oznajmiłam i z moich ust zszedł uśmiech
- Skąd ja to znam - stwierdził Oscar
- Wy mieliście gorzej - zaśmiałam się ale nie chciałam mówić tego magicznego wyniku 7-1 dla Niemiec
- A tam nie rozmawiajmy już o tym - mruknęła Ludi
- Okeey - powiedziałam
Później rozmawialiśmy już o dużo przyjemniejszych rzeczach , o nowych zawodnikach Chelsea o naszych przyszłych meczach. Wiedziałam , że muszą zacząć wygrywać mecze no ale nie chciałam ich bardziej dołować. Spędziliśmy naprawdę miłe popołudnie , wieczorem poszłam z małą do domu.
Zrobiłam jej kolacja kiedy ją zjadła położyłam ją spać , a sama poszłam się kąpać. Rozebrałam się , weszłam do wanny i wzięłam odprężającą kąpiel. Wyszłam z niej dopiero po 30 minutach , ubrałam piżamę , podwinęłam ją i spojrzałam na swój lekko zaokrąglający się brzuch . Pogłaskałam go , wiedziałam , że teraz moje życie po raz kolejny się zmieni. Przynajmniej teraz będę miała przy sobie Edena, który się mną opiekuje. Nie byłam sama tak jak podczas pierwszej ciąży ale wtedy naprawdę musiałam wyjechać , nie mogłam poprostu być w Londynie i na Niego patrzeć. Na szczęście teraz miałam go przy sobie. Kochałam go bardzo mocno , chciałam zostać Panią Hazrad . Byłam na to gotowa ale musiałam czekać na jego ruch, który nie wiadomo kiedy nastąpi. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni , gdzie położyłam się do łóżka. Po paru minutach zasnęłam. 

czwartek, 20 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ21: Ratujesz nam życie...

**PARĘ DNI PÓŹNIEJ**

Od paru dni siedzę bezczynnie w Polsce . Tutaj nie miałam co robić. Opiekowałam się tylko Vanessą. Cały czas pytała kiedy wracamy do domu . To był jej dom ale ona tego nie wiedziała. Przecież była za mała na dodatek była w połowie Belgijką. Czasem zastanawiam się czy już nie zdecydować za Nią i dać jej Polskie obywatelstwo,zawsze mówiłam , że sama sobie wybierze ale w tym okolicznościach to się zastanawiam.
 Jak na sierpień w Polsce było nawet ciepło ale gdyby nie ten wiatr.Tu nie padało z czego byłam zadowolona , cieszyłam się bo miałam dość angielskiej pogody. Obudziłam się coś przed 10 , spojrzałam miałam nieodebrane połączenie od The Special One . Zdziwiłam się i po paru sekundach oddzwoniłam.
- Dzień dobry trenerze co się stało?? - spytałam go
~ Dzień dobry musisz wrócić - odparł
- Wyjechałam trochę odpocząć , przecież wrócę za niedługo - powiedziałam
~ Wiem wiem , ale Cię tutaj potrzebujemy. Kiedy zawiesiłem cały sztab Evy , jej następcy nie dają rady - stwierdził
 - Potrzebujemy?? To znaczy?? - mruknęłam
~ Cały sztab szkoleniowy , piłkarze. Poznasz nasz nowy nabytek Pedro Rodrigueza przyszedł z FC Barcelony - powiedział
- Słyszałam coś - odparłam - Dobra spakuje się i spróbuje być jak najszybciej w Copham - powiedziałam
~ Dziękuje - podziękował co rzadko się zdarzało
- Proszę bardzo - uśmiechnęłam się do słuchawki
~ Kończę bo zaraz chłopcy rozpoczynają trening - powiedział
- Niech Pan ich pozdrowi ode mnie - mruknęłam
~Napewno pozdrowię wszystkich??? - spytał  
- Wszystkich - uśmiechnęłam się
~ Dobrze to do widzenia - mruknął
- Do widzenia - powiedziałam i rozłączyłam się
Stylizacja :)Od razu wstałam z łóżka , ubrałam się i wyszłam z pokoju.  Weszłam do kuchni i od razu sięgnęłam po laptop. Szybko zabukowałam bilety miałam szczęście bo udało mi się na jeszcze dziś i to na 15 więc na 14 będę w Anglii.
- Przestałabyś chodzić na obcasach - stwierdziłam
- Nie mam czasu się z Tobą teraz kłócić . Spakujesz małą?? - spytałam ją
- Tak a o co chodzi?? - zdziwiła się
- Muszę wracać  , nie mają na moje miejsce nikogo - powiedziałam jej
- Myślałam , że nie będziesz pracować - mruknęła
- Ciąża to nie choroba - stwierdziłam
- Ale ty urodzisz bliźniaki , musisz podwójnie na siebie uważać - powiedziała
- Mamo daj spokój i mi pomóż - poprosiłam
Poszłam szybko do pokoju ,spakowałam swoje rzeczy , kosmetyczkę , laptopa. Rzeczy małej pakowała moja mama. Kiedy byłam gotowa wybiła 13 więc zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisko. Odprawa i te sprawy zajęły nam naprawdę mało czasu, po paru minutach siedziałyśmy już w samolocie. Napisałam krótką wiadomość do trenera
A: Za niedługo będę w Londynie i przyjadę prosto do Copham :)
Nie czekałam na jego odpowiedź bo wiedziałam , że i tak nie odpiszę. Po dość krótkim locie , zamówiłam taksówkę i pojechałam prosto do Copham. Miły taksówkarz pomógł mi z walizkami. Później zrobił to ochroniarz ośrodka. Byłam mu naprawdę wdzięczna. Poprosiłam , żeby zaniósł do mojego gabinetu. Z Vanessą udałam się prosto na boisko. Tam zobaczyłam trenera i cały skład Chelsea , mieli trening. Mała od razu pobiegła do ojca.
- Dzień dobry trenerze - uśmiechnęłam się
- Ratujesz nam życie - odparł
-Do usług- powiedziałam
- Chodź poznasz Pedro- powiedział i kiwnął do mnie ręką
- Pedro poznaj to jest nasza masażystka Anita Sosnowicz - przedstawił mnie
- Pedro Rodriguez Ledesma - przedstawił podając mi rękę
- Anita Sosnowicz - uścisnęłam jego dłoń
- Juanita ?? - spytał z uśmiechem
- Może być - uśmiechnęłam się do niego zalotnie
- Wkońcu wróciłaś - ucieszył się Falcao
- Nie było mnie zaledwie parę dni , a wy już warujecie - odparłam z uśmiechem
- Najbardziej to Eden - zauważył Fabs
- Zasłużył - stwierdziłam
- Wszystko jest jednym wielkim nieporozumieniem - odpowiedział mi Eden
- Już Ci nie wierze - powiedziałam i przestałam się uśmiechać
- Chłopcy wracajcie do treningu , niech oni sobie spokojnie porozmawiają- krzyknął trener
Razem z Edenem poszłam na trybunę spokojnie porozmawiać. Ja nie chciałam z Nim rozmawiać ale mnie ciągnął ze sobą.
- Czemu mnie zostawiłaś i wyjechałaś ?? - spytał
- Miałeś romans z Evą Carneiro to się stało . Myślisz , ze nie słyszałam waszej rozmowy ?? - krzyknęłam oburzona - Masz mnie za głupią - prychnęłam
- Kochanie to było jak Cię nie znałem - powiedział
- A i dlatego nie chciałeś mi powiedzieć?? - spytałam go
- Tak. Przepraszam powinienem Ci był o tym powiedzieć. To było po jednej z klubowych imprez przystawiała się do mnie cały wieczór i tak wyszło - odpowiedział - Od kiedy jestem z Tobą nigdy Cię nie zdradziłem - dodał widząc moją minę
- Niby mam Ci w to uwierzyć ?? - spytałam
- No. Kocham Cię Anita uwierz mi , nie chce się kłócić. Urodzisz mi bliźniaki nie możesz sie denerwować - powiedział
- Myślisz , że mi jest łatwo?? - spytałam go
- Wiem , że nie ale nie byliśmy wtedy razem - odparł
- Dobra zmień płytę - zaśmiałam się
- Wybaczysz mi ?? - spytał
- A mam inny wybór - powiedziałam zarzucając mu ręce na szyję
- Raczej nie - uśmiechnął się szeroko
- Niech Ci będzie ale od teraz mówisz mi wszystko bez żadnych tajemnic - zagroziłam mu
- Dobrze - ułożył ręce w obronnym geście
- A teraz marsz na trening - powiedziałam i wskazałam ręką na murawę
Usiadłam na ławce  a po chwili przybiegła do mnie moja mała córeczka , usiadła na moich kolanach i przytuliła się do mnie.
- Mamo też będę mogła grać jak tato?? - spytała po chwili
- Jeśli tylko będziesz chciała jak będziesz większa razem z tatą zapiszemy Cię do szkółki- odpowiedziałam jej
Wiedziałam , że to jest możliwe bo kobieca drużyna Chelsea zdobywa tytuły . Była najlepszą drużyną w damskiej BPL. Cieszyłam się , że chce grać , ja też w młodości chciałam grać ale moi rodzice nie mieli środków, żeby mnie zapisać a poza tym w Polsce kobieca liga jest w mało spotykana.
- Chce grać - oświadczyła wyrywając mnie z przemyśleń
- Dobrze w takim razie będziesz grać - uśmiechnęłam się - Tato napewno się ucieszy - powiedziałam
Po treningu , powiedziałam wszystko Edenowi , mało nie eksplodował z radości . Był bardzo dumny , że ma kogoś kto pójdzie z jego ślady. W prawdzie mały Yannis i Leo jego synowie w w pierwszego małżeństwa grają już w szkółce w Belgijskim klubie ale ona był dziewczyną i chciała grać. To mu nie pozwalało się nie cieszyć. W domu grał z małą cały czas oceniając jej talent, posiadała go rozpierała mnie duma, ale kiedy rozbili żyrandol , zdenerwowałam się.
- Posprzątaj to to cholery jasnej - krzyknęłam na Edena - A nie dalej grasz - dodałam widząc jego minę
- Zaraz - odpowiedział spokojnie
- Nie zaraz tylko natychmiast - krzyknęłam po razu drugi
Podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Kochanie nie możesz się teraz denerwować - powiedział trzymając rękę na moim brzuchu
- To mnie nie denerwuj i to posprzątaj - mruknęłam
- Już idę a ty się połóż - powiedział - Zaraz przyniosę Ci kocyk - dodał
Położyłam się na sofie , a chwilę później przyszła Ness. Eden przykrył nas kocykiem. Po paru minutach zasnęłam

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ20: Z Tobą???

 **PARĘ TYGODNI PÓŹNIEJ**


Kolejny mecz okazał się jeszcze gorszy niż kolejny. Przegrana z City na ich terenie była dla nas bardzo trudna.3-0 koszmar. Wszyscy chcieliśmy o tym zapomnieć jak najszybciej. Kolejne mecze musimy wygrywać , chcąc obronić tytuł. Na dodatek Eva Carneiro ponoć miała rzekomy romans jednym z naszych piłkarzy. To nie wróżyło nam dobrze , wszystkie angielskie jak i polskie tabloidy o tym pisały. Zastanawiam się z którym miała ten romans. Zawsze chciałam być jak ona , a teraz poważnie się nad tym zastanawiam. Jest najlepsza w swoim fachu ale kobietą okropną. Koleżanką jest okeey ale to co zrobiła , oczywiście jeśli to prawda to skreśla ją na całej linii. Zastanawiałam się czy ja bym tak potrafiła zdradzić swojego partnera ale nie ja nie dałabym rady. Dla mnie to jest nie do pomyślenia.  Przez nią mieliśmy z innymi lekarzami i całym sztabem medycznym dwa razy więcej roboty niż normalnie. Na dodatek ja za niedługo odpadnę ze sztabu medycznego na mecz i będzie problem. Oczywiście nikt nie robi mi z powodu ciąży problemów , rozmawiałam już w prezesami , że będę pracować póki będę dawać radę , a potem wrócę kiedy tylko będę chciała. Eden najchętniej już by mnie usadził w domu ale ja zdecydowałam , że mniej więcej do siódmego miesiąca będę pracować. Wiadomo , że kiedy brzuch mi urośnie nie będę już brała czynnego udziału w meczach ale masaże będę wykonywać i siedzieć za biurkiem. Tak jak przed zawieszeniem Evy.
Stylizacja blue,red,whiteObudziłam się rano , u mojego boku nie było Hazarda , pomyślałam , że pewnie bawi się z Ness. Weszłam do łazienki , wzięłam prysznic , wytarłam ciało , stanęłam przed lustrem oglądając każdy centymetr swojego brzucha. Nie wiele było po nim widać ale już miałam obawy. Będę wyglądać jak słonica wiedziałam , że będzie mi ciężko wrócić do mojej dotychczasowej wagi ale jednak dziecko to skarb a dwójka to już w ogóle. Na samą myśl się uśmiechnęłam. Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie do szafy , żeby się w coś ubrać do pracy. Wynajęliśmy z Edenem opiekunkę dla Vanessy , żeby nie jeździła z Nami do pracy.
Zeszłam na dół nigdzie nie było śladu po Ness i Edenie. Poszłam do jej pokoju a ona spokojnie spała sobie w łóżku, obudziłam ją bo przecież za chwilę musiałam wyjść do pracy. Po paru minutach przyszła opiekunka i mogłam spokojnie wyjść do pracy. Martwiłam się , gdzie podział się ten Belg , może pojechał już do Copham - pomyślałam.
Nie myliłam się był w Copham , a najgorsze jest do , że migdalił się do Evy. Podeszłam po cichu pod wpół otwarte drzwi gabinetu lekarki Chelsea.
- Ona nie może się o tym dowiedzieć - powiedział Eden
- Kochaneńki ona musi znać prawdę - zaśmiała się i pogłaskała go po policzku
- Odczep się kobieto to był tylko jednorazowy wyskok - mruknął
W tym momencie do moich oczu napłynęły łzy , nie mogłam uwierzyć , już wiem kto jest tym piłkarzem z plotek, na samym początku myślałam , że to Terry ale nie do ten pieprzony dupek Hazard. Odeszłam jak najszybciej od tamtego miejsca, weszłam do swojego gabinetu , trzasnęłam drzwiami. Zastanowiłam się co ja mam teraz zrobić , wybaczyć mu , czy odejść. Czemu sytuacja musiałam się skomplikować w tym momencie??? Nigdy nie pomyślałam , że znowu będę w takiej sytuacji. Czy wszyscy Belgowie są tacy jak Eden czy znajdę kiedyś kogoś kto mnie pokocha??
Później udałam się na boiska treningowe , choć nie miałam na to najmniejszej ochoty. Praca to praca więc musiałam. Zdziwił mnie fakt , że Eva też tam była przecież The Special One jej zabronił. Nie wiedziałam o co chodzi. Spokojnie oglądałam ich trening nie zwracając uwagi ani na Edena i Evę. Po treningu pojechałam do domu. Miałam wszystkiego dość. Usiadłam na sofie w swoim salonie, po chwili przyszła do mnie Vanessa , wzięłam ją na kolana.
- Mamo , gdzie tato?? - spytała mnie moja córka
- Nie wiem chyba jeszcze w pracy - oznajmiłam
- Chcesz jechać do babci?? -spytałam ją po chwili milczenia
- Z Tobą ?? - odparła
- Tak - zgodziłam się
Poszłam do sypialni spakowałam walizki , później poszłam do pokoju małej i także ją spakowałam. Międzyczasie zabukowałam bilety do domu , do Polski. Musiałam parę rzeczy przemyśleć. A może po raz kolejny uciekam??? Zamówiłam taksówkę, miała być za parę minut więc napisałam wiadomość do Edena.Zawiadomiłam także o wyjeździe prezesa, który wyraził zgodę.
" Nie ma to jak po raz kolejny kłamać. Jesteś dupkiem!!!!!! TO już koniec nie mam ochoty Cię oglądać."
Powiesiłam karteczkę na lodówce i wyszłam z małą zamykając na sobą drzwi. Pojechałam na lotnisko , skąd miałam lot do Polski. Kiedy wsiadłam do samolotu napisałam sms'a do Oscara
A: Nie mów nic Hazardowi , mam go dość musiałam wyjechać. Za jakiś czas wrócę :(
Wiedziałam , że i tak mu powie bo w końcu to przyjaciele ale wiedziałam także , że gdybym mu nie napisała , że wyjeżdżam to by się wkurzył. Kiedy tylko samolot wzniósł się w chmury odetchnęłam z ulgą.

piątek, 14 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ19: Co się dzieje??....

Po zremisowanym meczu ze Swansea 2-2 i czerwonej kartce Thibaut byliśmy źli na siebie.  Mourhinio na dodatek odsunął Evę do bycia z drużyną . Była nadal główna lekarka Chelsea ale nie mogła brać udziału w meczach jaki i sesjach treningowych.  Musiałam ją zastąpić, teraz ona siedziała za biurkiem a ja latałam za chłopakami jak im coś się stało. Kochałam to robić wiadomo ale samo to ze musiał patrzeć na Eden a przyprawiało mnie o mdłości. Ostatnio i tak nie czułam się najlepiej , nie wiedziałam co się ze mną działo.  Dzisiaj jeszcze mała Vanessa miała wrócić do domu , oczywiście nie sama moja mama miała ja przynieść. Niestety okazało się ze muszę zostać dłużej w pracy bo byłam umówiona z Falcao ma masaż taka moja praca. Chce ja wykonywać dobrze i sumienie wiec się zgodziłam.  Siedziałam właśnie na ławce rezerwowych kiedy podszedł do mnie uśmiechnięty Falcao.
- Tak jak kiedy mam przyjść?? - spytał z uśmiechem
- Przyjdź do mnie po treningu - oświadczyłam widząc minę Edena lekko się uśmiechnęłam
- Okeey będę - odparł i poszedł na dalszy trening
Sama zajęłam się dalszym obserwowaniem piłkarzy , oglądałam ich grę , trening siłowy , biegowy itp. Po treningu , poszłam na salę , gdzie odbywały się masaże tam czekał na mnie Falcao. O dziwo bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Zawsze chętnie służył radą , był starszy więc dużo więcej wiedział o związkach niż ja. Sama byłam dobrym słuchaczem , więc często mówił mi o problemach , o tym jak źle grało mu się z Manchesterze. Powiedziałam mu tylko , że u nas tak nie będzie. Eden też był u masażysty i cały czas mnie obserwował. Nie mógł się przyczepić bo wykonywałam swoją ukochaną pracę, a poza tym nie byliśmy razem.
- Co tam Eden powiesz ??? - spytał po pewnym czasie Falcao mojego byłego chłopaka
-  A dobrze a u Ciebie ?? - spytała cały czas patrząc na mnie
- Też - uśmiechnął się
Nagle do sali wbiegłam moja kochana córka Vanessa , a zaraz za nią moja mama. Wzięłam ją na ręce i przytuliłam.
- Tęskniłam za Tobą - powiedziałam do niej
- Babcia dawała mi cukierki - odparła
- Mamo prosiłam Cię - odparłam patrząc na nią
- Oj tam mam jedną wnuczkę - zaśmiała się - Ładnego masz tego chłopaka- powiedziała po angielsku wskazując na Radamela
- Boooże mamo to jest Radamel Falcao - wskazałam na niego ręką - To jest Eden mój były chłopak i ojciec Ness - przedstawiłam Hazarda
- Narazie były - wstając z łózka i podając mojej mamie rękę - Eden Hazard - dodał
- Anna Sosnowicz - przedstawiła się podając mu rękę
- Dzięki za masaż , do zobaczenia jutro - pożegnał się Falcao - Do widzenia Pani - ukłonił się i wyszedł drugi masażysta zaraz za nim zostawiając naszą czwórkę samą.
- Mogę - spytał mnie Eden patrząc na Vanesse
- Proszę - powiedziałam i podałam mu dziecko - Pójdę się przebrać i pojechemy do mnie do domu - oznajmiłam mamie
Weszłam do innego pomieszczenia , gdzie przebrałam się , rozpuściłam włosy , poprawiłam makijaż i z niej wyszłam. Zobaczyłam tam obrazek , moja mama z zacięciem rozmawiała o czymś z Edenem , a kiedy mnie zobaczyli od razu przestali i zaczęli inny temat.  Stylizacja #26         
- O czym tam spiskujecie?? - spytałam
- O niczym - odparł Eden
- Mamo jedziemy do domu zmęczona jestem - powiedziałam
- A może pojedziemy do jakieś restauracji we czwórkę - zaznaczyła ostatnie słowo
- Mamo proszę Cię - mrkunęłam
- Nie chce się narzucać - wtrącił Eden
- Nie narzucasz się , jesteś częscią tej rodziny , macie dziecko więc musicie żyć w zgodzie - odparła
- Zyjemy z zgodzie - oznajmiłam
- Jak najbardziej - dodał Eden
Nagle zrobiło mi się czarno przed oczami , zakręciło mi się w głowie.
- Anita co się dzieje ?? - spytał Eden łapiąc mnie przed upadkiem
- Nie wiem przyćmiło mnie , przepraszam - powiedziałam
- Nie przepraszaj ,  nie masz za co. Może pójdziesz do lekarza?? - zapytał
- Chyba powinnam - odparłam
- Daj mi kluczę do domu , zajmę się małą , a wy jedźcie - powiedziała moja mama
- Sama mogę pojechać - mruknęłam
- No napewno i zemdlejesz za kierownicą . Nie pozwolę na to - powiedział - Zawiozę Cię - dodał widząc moją skwaszoną minę
- Jak chcecie  , klucze są w torebce - oznajmiłam
Jak powiedzieli tak zrobili , pojechałam do lekarza , gdzie zrobili mi setkę badań. Tego co się dowiedziałam zwaliło mnie z nóg. Kolejna ciąża i to bliźniacza. Byłam w 2 miesiącu ciąży , wiedziałam czyje to dziecko ale nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć. Eden chyba zemdleje.
Wyszłam z tego gabinetu z miną jakbym kogś zabiła.
- Eden musimy porozmawiać - mruknęłam
- Co się stało ?? - spytał łapiąc mnie za barki
- Ja.... bo ja nie wiem jak mam Ci to powiedzieć- odparłam
- O co chodzi ?? Spokojnie kochanie - pogłaskał mnie po barkach
- Jestem w ciąży - oznajmiłam - To bliźniaki - dodałam widząc jego rozanieloną minę
- Ale fajnie będę od razu podwójnym ojcem . Wiesz już jaka płeć ?? - spytał
- Nie jeszcze nie - kamień spadł mi z serca , że przyjął tak spokojnie
- Mam już dwóch synów , córkę , to teraz chciałabym jeszcze córkę i syna - powiedział z szerokim uśmiechem
- Jezu chłopie , zobaczymy co będzie - zaśmiałam się - Jedźmy już do domu - poprosiłam
- Dobrze chodź - powiedział i złapał mnie za rękę
Całą droge myślałam o tym jak dam sobie radę sama z taką ilością dzieci w domu. Będzie trudno ale napewno dam radę. Eden mi pomoże , napewno mi pomoże , będzie musiał. Kiedy podjechaliśmy pod mój dom spytałam
- Wejdziesz??
- Chętnie - oznajmił z uśmiechem
Weszliśmy na górę , tam czekałam na mnie zaniecierpliwiona mama. Ledwo weszłam w drzwi a już pytała.
- I co Ci jest?? -spytała
- Mamo nie wiem jak mam Ci to powiedzieć - odparłam
- Co się dzieje?? - spytał
- Jestem w ciąży - powiedziałam - To bliźniaki - dodałam widząc jej minę
- Podwójne gratulacje kochani , muszę zadzwonić do ojca - powiedziała i wyszła z pokoju
Zostałam sama z Edenem , patrzyłam na niego był taki szczęśliwy , nie wiedziałam co mam w tej sytuacji robić. Wiedziałam , że moja mama za niedługo wyjedzie i zostane sama a przecież później zrobi się jeszcze gorzej. Będę musiała z nim porozmawiać.
- Mogę dotknąć? - spytał
- Co?? Przepraszam zamyśliłam się - mruknęłam
- Pytałem czy mogę dotknąć- spytał jeszcze raz
- Jasne - choć nie byłam tego taka pewna
Kiedy jego dłoń dotknęła mojego jeszcze płaskiego brzucha przez moje ciało przeszedł milion malutenkich iskierek. Nie wiedziałam , czy to zasługa naszych małych bliźniaków , czy moich hormonów ale chciałam poczuć tak dobrze znany smak ust na swoich. Pocałowałam go.
- Zostań z Nami -wypaliłam - Jeśli oczywiście chcesz być częścią naszej dużej rodziny - powiedziałam
- Chce oczywiście - powiedział i mnie przytulił
Późnym wieczorem położyłam się spać a tuż obok mnie mój Eden. Kochałam go dałam mu ostatnią szansę ale miałam nadzieję , że ją wykorzysta.

wtorek, 4 sierpnia 2015

ROZDZIAł18: Zacznijmy od początku...

Mecz o Tarczę Wspólnoty zakończył się nie powodzeniem dla mojego klubu. Niestety nie udało się przegraliśmy z Arsenalem 1-0 . Hejterzy śmieją się , że przegraliśmy od własnej broni. Tak u nich bronił nasz długo letni bramkarz Peter Cech. Mieliśmy dużo okazji do strzelenia gola, najpierw nie trafił Ramires z główki a potem Eden nie trafił 100% okazji. Radamel Falcao zagrał nawet dobry mecz, miał parę okzji strzeleckich ale też ich nie wykorzystał. W sumie go rozumiem bo musi się z nim zgrać. Jeszcze pokażemy na co nas stać.

Stylizacja city girlObudziłam się coś koło 9 , nadal nie było Vanessy , ponieważ dalej przebywała u moich rodziców. Nie miałam na dzisiaj jakiś konkretnych planów , poza tym , że miałam pojechać do pracy. Wstałam z łóżka i udałam się prosto do łazienki , gdzie wzięłam szybki prysznic , pomalowałam się , ubrałam i z niej wyszłam.Zjadłam szybkie śniadnie i pojechałam na Copham. Tam jak zwykle musiałam spotkać Edena , od naszego rozstania nie chciałam go widzieć, oprócz pracy i dziecka nie łączyło nas już kompletnie nic.
- Hej kiedy Ness wraca od Twoich rodziców?? - spytał kiedy wysiadłam z samochodu
- Za tydzień a co?? - odparłam
- Chciałem ją zobaczyć - odpowiedział mi
- Okeey , to jak uzam to za stosowne to dam Ci znać - powiedziałem bez jakiego kolwiek uśmiechu na twarzy
- Nie możesz karać Ness za nasze rozstanie - powiedział ostro
- Ja jej nie karze - zaśmiałam mu się w twarz i ruszyłam w kierunku Falcao i Oscara
- Hej chłopaki co tam?? - spytałam lekko się uśmiechając
- Dobrze - odparł Falcao
- Wiedziałaś , że Ludi jest w ciąży ?? - spytał mnie Oscar
- Tak ale ona nie chciała Ci mówić przez Skype'a. Prosiła mnie , żebym Ci nie mówiła - wyjaśliłam mu
- Dzięki - zaśmiał się
- Nie cieszysz się ?? - spytałam go lekko zdziwiona
- Cieszę - skłamał
- To dobrze - uśmiechnełam się
Później poszłam do swojego gabinetu , gdzie miałam się zajmować papierkową robotą. Trener chyba wyczuł nie zdrowe napięcie pomiędzy mną a Edenem i nie chciał doprowadzić do rękoczynów. Chciałam tego uniknąć , więc jak posadził mnie w gabinecie ucieszyłam się . Miałam spokój a pisanie opini na temat stanu zdrowia piłkarzy jak najbardziej mi odpowiadał. Wiadomo wolałaby siedzieć na trybunie i oglądać trening ale też chciałam jak najmniej widywać mojego byłego chłopaka. Nie chciałam karać Vanessy za to co zrobił jej ojciec , nie chciałam zabierać jej ojca bo wiedziałam jak mała go kocha ale nie mogłam mu wybaczyć , że po raz kolejny mnie zostawił. Kochałam go wiadomo, był ojcem mojego dziecka ale my jednak do siebie nie pasowaliśmy , może tak miało być. Może. Wzięłam się za pracę bo nie chciałam dłużej się męczyć i myśleć o nie udanym związku z Edenem. Przejżałam wszystkie papiery , napisałam wszystkie raporty i nie miałam nic do roboty. Kręciłam się na krześle z nudów , humor mi się jakoś poprawił . Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Do środka wszedł nasz trener José Mourinho.
- Dzień dobry trenerze , co trenera tu sprowadza?? - spytałam go
- Zakopcie ten topur wojenny - powiedział
- Co proszę?? - zdziwiłam się
- Rozmawiałem z Edenem i wszystko mi powiedział . Nie możesz tak postępować - wyjaśnił - Nie bronie go ale mówie , że robicie sobie krzywdę a przede wszystkim waszej córce. To ona jest teraz najważniejsza a nie wasze spory - dodał widząc , że już otwieram usta
- Wiem ale niech trener postawi się w mojej sytuacji - odparłam
- Jest Ci ciężko teraz , ale później wszystko przeminie - odarł
- Nie wiem czy kiedykolwiek przeminie moja miłość do niego - stwierdziłam
- Kochasz go ?? - zdziwił się
- Tak - odparłam
- To walcz - powiedział
- Nie ma już o co - odpowiadziałam
- Jest - uśmiechnął się i wyszedł
Zostawił mnie samą z myślami , jak ma zakopać topur wojenny z kimś kogo się kocha. Przecież nie mam z nim żadnego toporu. Wyszłam z gabinetu i na kogoś wpadłam . Okazało się , że to właśnie Eden.
- Do mnie?? - spytałam
- Właściwie nie - odpowiedział
- To co ty tu robisz?? - spytałam
- Przechodziłem - zdziwił się
- Aha , w takim razie do zobaczenie jutro - mruknęłam i odeszłam
Poszłam na parking , gdzie zaparkowałam swój samochód. Chciałam to niego wsiąść kiedy usłyszałam za sobą czyjeś wołanie. Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Edena.
- Zacznijmy od początku - powiedział zatrzymując się przed maską mojego samochodu
- Od kiedy ty masz takie przemyślenia ?? - spytałam
- Od kiedy po razu drugi Cię straciłem - powiedział
- Na swoje własne życzenie - stwierdziałam oschle
- Przestań udawć taką oschłą. Wiem , że taka nie jesteś - odparł
- Skąd możesz to wiedzieć?? - spytałam go
- Poprostu wiem - złapał mnie za rękę
- Weż rękę - powiedziałam - Proszę - dodałam
- Jak chcesz - zaśmiał się i ją zdjął - To jak zaczynamy wszystko od początku . Nie musimy być razem ale nie chce , żeby przez nas nasza córka cierpiała. Daj mi ostnią szansę proszę - dodał
- Nie wiem czy mogę Ci zaufać , boje sie , że znów mnie zranisz , a ja już trzeci raz tego nie wytrzymam - powiedziałam
- Daj mi szanse , nie musimy od razu do siebie wracać - stwierdził
- To co tak poprostu mamy randkować ?? - zdziwiłam się
- A co to zły pomysł ?? - spytał
- Nie ale nie wiem czy dam radę - powiedziałam
- Dasz nie musimy od razu dziś sie spotykać - uśmiechnął się
- Zobaczymy , dam Ci znać - powiedziałam i wsiadłam do auta
Chciałam już ruszać kiedy Eden podszedł do szyby i zapukał , otwarłam szybę
- Podwieziesz mnie do Costy?? - spytał
- Wsiadaj - uśmiechnęłam się lekko
 Podwiozłam go do naszego wspólnego kolegii Diego Costy , kiedy wysiadł pojechałam do domu. Tam nie miałam nic do roboty więc połorzyłam się.

sobota, 1 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ17:To koniec...

To dziś chłopcy mieli wrócić do Londynu z jednej strony cieszyłam się a z drugiej nie. Z jednej strony chciałam zobaczyć Edena wiadomo , przytulić się do niego ale z drugiej strony byłam na niego wściekła , że przez tyle czasu nie odzywał. Mała była u moich rodziców w Polsce , chcieli zobaczyć swoją wnuczkę więc się zgodziłam. Będę mogła normalnie porozmawiać z Edenem.
Stylizacja neonWstałam z łóżka , poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , ubrałam się pomalowałam i z niej wyszłam. Weszłam do kuchni zrobiłam sobie śniadanie , posprzątałam po sobie i dla zabicia czasu włączyłam laptopa. Sprawdziłam portale społecznościowe , później pisałam jakieś raporty odnośnie piłkarzy , które wysłali mi koledzy z klubu. Uśmiechałam się od ucha do ucha z tego co pisali wynikało , ze wszyscy są w wyśmienitej formie. Cieszyłam się bo chciałam by moja ukochana drużyna zdobyła po raz kolejny Mistrzostwo Anglii. Po paru godzinach drzwi do naszego mieszkania otwarły się , stanął w nich mój Eden. Tęskniłam za nim ale byłam zła za to , że się do nas nie odzywał nie tyle co do mnie co do Vanessy.
- Hej piękna - powiedział i próbował mnie pocałować ale się odsunęłam
- O co Ci chodzi , myślałem , że tęsknisz ?? -odparł zdziwiony
- Owszem tęskniłam ale Ness bardziej - powiedziałam oschle
- Właśnie gdzie jest nasza córka ?? - spytał
- Moja córka jest u moich rodziców w Polsce - odpowiedziałam mu
- Jaka Twoja chyba chciałaś powiedzieć nasza - powiedział zły
- Taki z Ciebie ojciec , że nawet niepiszesz ani nie dzwonić. Do mnie to palicho ale przynajmniej mogłeś zadzwonić do Vanessy - powiedziałam ostro
-Wiesz , że nie mogłem , mecze , treningi , siłownia - powiedział
- Jakoś Oscar znalazł czas żeby zadzwonić do Ludi i Julii - odparłam
- On to on ja to ja - stwierdził
- Tak , jesteś nieodpowiedzialnym dupiekiem , który widzi tylko i wyłącznie czubek swojego nosa. Nie dziwię się , że Natacha z Tobą nie wytrzymała - powiedziałam ostro
- Jej w to nie mieszaj. Kochałem ją bo byla miłością mojego życia - stwierdził
- A ja ?? - spytałam
- Ty to matka mojej jedynej córki , jesteś dla mnie ważna ale nie aż tak. Nie zrozum mnie źle, Kocham Cię ale chciałby wszystko przemyśleć- powiedział
- I dobrze  w takim razie , możesz wziąć swoją walizkę i iść do jednego ze swoich kolegów bo jak chcesz wyszystko przemyśleć to możesz się wyprowadzić - powiedziałam ostro
- Jak chcesz będę u Diego - powiedział i wyszedł
Kiedy wyszedł dałam upust swoich emocji , rozpłakałam się jak mała dziewczynka. Kochałam go ale był cholernym dupkiem , który na mnie nie zasługuje.

DZIEŃ PÓŹNIEJ

Stylizacja school timeMusiała dzisiaj iść do Copham , nie chciałam widzieć Edena ale nie mogłam iść do pracy. Poszłam do łazienki , ubrałam się pomalowałam i z niej wyszłam. Zrobiłam sobie szybkie śniadanie , byłam lekko spóźniona więc wzięłam auto i pojchałam do ośrodka treningowego. Było za pięć 10 kiedy wjechałam na pakrking. Wysiadłam z auta i odrazu odałam się prosto na murawę.
- Dzień dobry trenerze , przepraszam za spóźnienie ale korki były - powiedziałam
- Okeey , siadaj i patrz a jak coś to intreweniuj - odparł
- Tak jest- zaśmiałam się i usiadłam na ławce rezerwowych
Czułam na sobie wrok Edena ale nawet na niego nie patrzyłam. Chciałam , żeby widział co może stracić. Gdyby popełnił jaki kolwiek błąd , nie miał by u mnie najmniejszych szans. Dałaby sobie sama radę tak jak do tej pory. Parzyłam na ich trening zastanawiając się nad jego wczorajszymi słowami. Czy byłam dla niego tylko matką jego córki czy kimś więcej , czy planował ze mną przyszłość czy nie. Nie wiedziałam tego , to nie było to co było między nami za pierwszym razem. Z moich rozmyślań wyrwał mnie trener wołając mnie do siebie.
- Mamy nowych zawodników a wy jeszcze się nie znacie przecież bo nie byłaś z Nami w Kanadzie. Poznaj to jest Radamel Falcao a to jest Kenedy - przedstawił nowych zawodników nasz trener
- Jestem Anita Sosnowicz masażystka Chelsea - przedstawiłam się
- Jesteś dziewczyną Edena?? - spytał ciekawy Falcao
- Szczerze nie wiem mamy lekki kryzys - powiedziałam szczeże
- Rozumiem , dobra wracam do treningu - pożegnał się Kolumbijczyk
Mecz o Tarczę Wspólnoty zbiżał się w zastraszającym tępie, to już jutro. Boże a dopiero co był początek lipca. Masakra jakaś. Ten mecz był początkiem całego sezonu dlatego był dla nas bardzo ważny. Sama nie wiedziałam czego chce , miałam totalny mętlik w głowie. Chciałabym żeby było po starem ale z drugiej strony chciałam by było innaczej.  Po treningu od razu pojechałam do domu , mała Vanessa była z moim rodzicami w Polsce. Dobrze , że tam była bo nie chciałam ,żeby patrzyła jak mój związek z Edenem przeżywa kryzys. W sumie mogłabym mu dać szansę ale też musiałam patrzeć też na siebie a przede wszystkim myśleć o dobru Ness. Weszłam do domu i zaczęłam płakać , nie miałam na nic siły chciałam już mieć wszystko za sobą. Kochałam oczywiście Edena ale nie wiedziałam co dalej.  Wybrałam jego numer. Nie odbierał. Zadzwoniłam jeszcze raz. Wkońcu odebrał.
- I co z Nami?? - zadałammu pytanie kiedy odebrał
- Nie wiem , szczeże jak masz mi robić takie akcje to wole być sam - powiedział
- Jak to?? - spytałam próbując się nie rozpłakać
- Mam Cię dość , to koniec - odparł
- Jak chcesz - powiedziałam i rozłączyłam się
Płakałam jeszcze bardziej , jak On mógł mnie zostawić mieliśmy wspólną córkę. Napisałam mu sms'a.
A: Nie będziesz spotykać się z MOJĄ córką.
E: Nie możesz mi tego zrobić ??!!
A: Jak widzisz mogę.
Później pisał mi jeszcze sms'y ale ja już mu nie odpisywałam , miałam go dosć. Nie miałam ochoty nawet na niego patrzeć. Po raz kolejny mnie zawiódł. Chciałam być sama ale wiedziałam ,że jutro muszę iść do pracy. Chłopcy mieli jutro mecz a ja nie mogłam ich zawieść. Nie potrafiłam im odmówić.


piątek, 24 lipca 2015

ROZDZIAŁ16:Dziewczyno chcesz go zostawić??...

Mój związek z Eden był coraz lepszy , spędzaliśmy coraz więcej czasu oczywiście do jego wyjazdu do Kanady. Ja zostałam w Londynie , bo Mo powiedział , że nie muszę jechać , nie chciał mi po prostu robić kłopotu. Szczerze trochę się cieszę bo nie wiem z kim zostawiłabym małą Ness.Odnośnie mojego związku z Edenem , nie widzieliśmy się od jego wyjazdu , nie dzwoni , nie piszę. Wiem , że ma treningi , sparingi ale mógłby przynajmniej pisać. Inni piszą do swoich partnerek stąd wiem gdzie wogóle są.
Teraz mam trochę odpoczynku , mogłam spotykać się z przyjaciółkami , chociaż najczęściej spotykałam się z Ludi. Miała tak jak ja małe dziecko , rozumiałyśmy się bez słów. Mała córeczka Oscara - Julia wprawdzie była starsza od mojej Ness ale bardzo się lubiły. Trochę czasu już minęło nawet nie wiedziałam kiedy. Była już taka duża , samodzielna , pamiętam jak ją urodziłam wtedy była jeszcze bardziej podobna do Edena.
Stylizacja ☆Wstałam z łóżka , ubrałam się zeszłam na dół, by obudzić swoją córkę. Mała już nie spała , była zaspana ale leżała w łóżku i patrzyła na mnie swoimi oczami.
- Hej ty już nie spisz? - spytałam ją
- Nie mamo , przed chwilą się obudziłam - odparła z uśmiechem
- Dobra ubieraj się , albo Ci pomogę daj - zaśmiałam się widząc jak zaczyna ubierać koszulkę tył na przód
Kiedy jej pomogłam poszłyśmy razem do kuchni , posadziłam ją na krześle , zrobiłam śniadanie , zjadłyśmy.
- Kochanie idziemy do cioci Ludi - powiedziałam
- A bedzie Julia ? - spytała
- Napewno - zaśmiałam się wychodząc z dziewczynką z domu , zamknęłam drzwi i poszłyśmy w kierunku domu państwa Emboaba. Nie było daleko więc po niecałych 15 minutach byłyśmy na miejscu. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Nikt nie otwierał więc zrobiłam to jeszcze raz. Dopiero za trzecim razem mi otwarła.
- Hej , obudziłam Was ?? - spytałam gdy otwarła drzwi
- Nie no co ty. Byłam na łączu z Oscarem . Wejdźcie a nie tak stoicie- zaśmiała się
Weszłyśmy do środka , do salonu , Ness od razu poszła się bawić z Julią. Miałyśmy czas na ploteczki z Ludi.
- Co tam u chłopaków?? - spytałam ją kiedy usiadła
Wszystko okeey , Eden nie dzwoni?? - zdziwiła się
- Nie , nie wiem dlaczego - odpowiedziałam
- Oscar zawsze jak ma wolną chwilę to zdzwoni - odparła
- A ten nawet nie da znaku czy żyje wiesz , gdyby nie zdjęcia z treningów , czy chłopakami to by nie wiedziała czy On tam jest - zaśmiałam się
- Może do Niego zadzwoń - odpowiedziała
- Myślisz , że nie próbowałam ? - zdziwiłam się
- To nie wiem - zrezygnowała z dalszych pytań o Edena
- Powiedz co u Was? - spytałam ją po minucie milczenia
- Powiem Ci coś ale nie mów narazie Oscar'owi okeey? - spytała
- Pewnie mów - obiecałam
- Będziemy mieć drugie dziecko - odparła z uśmiechem
- OO gratulację kochana - uśmiechnęłam się szeroko
- Nie chce mu mówić przez Skype'a - powiedziała
- Całkowicie Cię rozumiem - przyznałam
- Gdybyś nie przyjechała spowrotem do Londynu powiedziała byś wogóle Edenowi , że ma córkę?- spytała po chwili
- Szczerze nie chciałam mu mówić - zaśmiałam się
- Naprawdę ? - zdziwiła się
- W tamty momencie miałam wrażenie , że na to nie zasługuje - odparłam - Teraz też tak mam , niby jesteśmy razem ale tak jak by go wogóle nie było - dodałam po chwili
- Współczuje , Oscar jak tylko ma wolne to mi pomaga - powiedziała
- Wiem tyle razy to widziałam , kobieto zazdroszczę Ci , ja jestem ze wszystkim sama - powiedziałam smutno
- Głupi jest i tyle. Jesteś ładniutka , młoda , utalentowana , możesz mieć każdego , ale On chyba tego nie widzi. Nie docenia - odparła
- Doceni jak straci. Dostał drugą szansę pomimo tego co zrobił a On nie potrafi tego docenić - stwierdziłam
- Dziewczyno chcesz go zostawić ?? - spytała zdziwiona
- Nie narazie nie ale uwierz ja już nie mogę wytrzymać , nie wiem co się dzieje , chce z Nim być ale ilę można być na drugim planie. Czasem mam wrażenie , że On czasem mam mnie totalnie gdzieś - powiedziałam
- Jezu serio?? - spytała
- Noom - mruknęłam
- Może pogadam z Oscar'em o tym?? - spytała
- Po co?? - zdiwiłam sie
- Nie wiem jak chcesz , to Twoja decyzja - powiedziała
- Wiem jak chcesz to pogadaj i dak mi znać - zaśmiałam się
Poźniej poszłam do domu razem z Ness. Mała była głodna więc zrobiłam jej obiad , sama jakoś nie byłam zbytnio głodna. Poźniej połorzyłam ją spać a sama usiadłam do laptopa i czytałam raporty , które doastałam od trenera i innych masażystów. Stwierdziawszy , że nikomu nic się ni działo , odpisałam , że to chyba dobrze. Po paru godzinach dostałam sms'a od Ludi.
L: Kochana On mówił Oscarowi , że tęskni za Wami ale nie moze się teraz odezwać. :)
A: Sama już nie wiem :)
L: Rób jak uważasz :P
A: Dzięki.
Później poszłam spać , do mojego łóżka przyszła Vanessa i zasnęłam od razu.

piątek, 3 lipca 2015

ROZDZIAŁ15: A chciałabyś kogoś mieć...

Między mną a Edenem jest coraz lepiej , może to przez Vanesse. Coraz częściej się spotykamy i spędzamy razem więcej czasu. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Chciałam spędzać z Nim mnóstwo czasu ale w sercu nadal miałam to co zrobił mi poprzednim razem , nie chciałam znów cierpieć.
Wstałam z łóżka , poszłam do łazienki , ubrałam się , pomalowałam i z niej wyszłam.http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-Sofija-pin-up_1.jpg  Poszłam obudzić swoją córkę , pomogłam jej się ubrać , a kiedy skończyłam , poszłyśmy razem do kuchni , gdzie zrobiłam śniadanie. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłam je a w nich stał nie kto inny jak Eden.
- Hej - przywitałam się i wpuściłam go do środka
- Hej - powiedział i wszedł
- Hej mała - przywitał się z naszą córką
- Cesc tato - powiedziała z uśmiechem i się do niego przytuliła
To był śliczny obrazem , wiedziałam że nie mogę jej zabrać ojca ale mogłam to zmienić. Kochałam go bardzo , chciałam , żeby było inaczej, żeby był z nami na codzień.
- Jedziemy ?? - spytał
- Gdzie?? - odparłam
- Do Copham - odpowiedział
- A tak tak - powiedziała uśmiechając się
Wyszliśmy z domu ,  zamknęłam drzwi po czym wsiadłam do jego auta i pojechaliśmy do ośrodka treningowego Copham. Kiedy tam dojechaliśmy wypiałam  Ness z fotelika wzięłam  ją za rękę i poprowadziłam ją w stronę mojego gabinetu.
- Będziesz grzeczna prawda - spytałam ją
- Jak zawse mamcia - powiedziała z uśmiechem
Posadziłam ją na kanapie kiedy do mojego gabinetu wszedł José Mourinho. Popatrzyła na małą i spytał
- Jeszcze nie masz opiekunki ??
- Nie trenerze , rozmawiałam z Edenem ale jeszcze w tej kwestii nie doszliśmy do porozumienia - powiedziałam
- Dobrze , porozmawiajcie o tym i dajcie mi znać , a teraz chodźcie ze mną na murawę - powiedział
- Dobrze trenerze - powiedziałam
Poszłam razem z nim i Ness na murawę. Kiedy tam dotarłam usiadłam razem z córką na ławce rezerwowych i obserwowałyśmy trening chłopaków.
Kiedy się skończył eden odwiózł nas do mojego domu , położyłam małą spać i zostałam sama z Edenem.
-Ale jestem zmęczony - powiedział Eden
- Nie moja wina , że latałeś jak opętany kiedy inni siedzieli spokojnie - zaśmiałam się
- Nie twoja , wiem że moja - uśmiechnął się
- Eden ... - zaczęłam
- Co tam ?? - spytał
- Bo ja mam takie pytanie choć ono jest bardzo głupie - powiedziałam
- No dawaj - zaśmiał sie
- Masz kogos?- spytałam
- Nie a ty?? - odparł
- Też - odparłam
- A chciałabyś kogoś mieć?? - spytał
- Zależy kogo - odpowiedziałam
- Na przykład mnie ?? - spytał
- Nie wiem ale chyba była bym w stanie do Ciebie wrócić , zależy czy ty chcesz - uśmiechnęłam się
- Ja chce nawet bardzo a ty ??- spytał
- Też - powiedziałam i pocałowałam go w policzek
Niczego nie byłam tak pewna jak tego , że to jego chce na ojca mojego dziecka i może przyszłych dzieci. 


niedziela, 14 czerwca 2015

ROZDZIAŁ14: Zastanowie się i dam Ci znać...

Stylizacja ... Nothing ...Obudziłam się rano z ciężkim sercem ,nie chciałam żeby Eden poznawał Ness ale jak mu obiecałam to słowa dotrzymam. Wstałam z łóżka , poszłam do łazienki , wykąpałam się szybko , ubrałam się , pomalowałam i z niej wyszłam. Dziś miałam wolne więc mogłam mentalnie się przygotować.Poszłam do pokoju swojej córeczki. Vanessa już nie spała , ubrałam ją szybciutko. Następnie wzięłam ją do kuchni , żeby zrobić jej śniadanie.
- Kochanie ktoś dzisiaj do nas przyjdzie - powiedziałam gdy zjadała zrobiony przeze mnie posiłek
- A kto ?? - spytała
- Ktoś mega ważny dla Ciebie , będziesz grzeczna dobrze ?? - spytałam ją
- Dobze - uśmiechnęłam się
Włączyłam jej bajki sama wzięłam się za sprzątanie po śniadaniu. Szybko się z tym uwinęłam i poszłam odpocząć sobie na kanapę. Mała usiadła obok i przytulając się do mnie. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. Wstałam z kanapy udając się , żeby otworzyć drzwi. Okazało się , że to Eden.
- Hej - przywitał się ze mną uśmiechem
- Hej wejdź - powiedziałam otwierając mu drzwi
- Vanessa chodź tutaj - powiedziałam kiedy belg wszedł do domu
Nasza córka przyczłapała to nas z szerokim uśmiechem , była wtedy do niego bardzo podobna.
- Ness muszę Ci kogoś przedstawić - powiedziałam
- Tak ?? - spytała zdziwiona
- Pamiętasz jak mówiłam Ci , że Twój tato mieszka w Anglii ?? - spytałam ją
- Tak - odparła
- Chciałam Ci go przedstawić , to jest Twój tato Eden - przedstawiłam go bałam się o reakcję córki ale przyjęła to ze spokojem i uśmiechem
- Cześć , jestem Eden , Twój tato - powiedział uśmiechnięty Belg
- Jestem Vanessa - wystawiła małą rączkę
- Wiem - zaśmiał się
Później całe popołudnie bawili się razem jak by się znali od początku. Słodko wyglądali , moja córka najwyraźniej była zachwycona. Sama wzięłam się do pracy , miałam parę raportów odnośnie zawodników do napisania. Wzięłam laptopa do ręki włączyłam go i zaczęłam pisać. Nagle ktoś mi przerwał. Był to Eden.
- Możemy pogadać ?? - spytał
- Jasne , o co chodzi ?? - spytałam zamykałam laptopa
- Chciałbym się częściej spotykać z małą - odparł
- Okeey ile razy w tygodniu ?? - spytałam
- Jak najczęściej - odparł jeszcze raz
- Określ się - powiedziałam
- Nie wiem 3-4 razy w tygodniu - odpowiedział
- Zastanowie się i dam Ci odpowiedz okeey ?? - spytałam
- Niech będzie - odpowiedział - A co będzie z nami?? - spytał
- Nie ma żadnych nas. Jestem ja i ty , łączy nas tylko dziecko - odparłam szybko choć wiedziałam , że prawda jest inna
- Myślałem ,  że jeszcze kiedyś będziemy razem. Kiedy tak nagle wyjechałaś myślałem , że umrę ,zrozumiałem wtedy , że tylko ty się liczysz, że nic nie czuje i wziąłem z Natahsą rozwód - powiedział smutno
- Eden ja też Ci kochałam , zrozum mi było wtedy bardzo trudno , miałeś żonę i mi nie powiedziałeś to było dla mnie jak byś mi wbił nóż w serce - powiedziałam z do oczu napłynęły mi łzy
- Nie płacz , przepraszam nie chciałem . Mam nadzieje ,że kiedyś mi wybaczysz - powiedział i mnie przytulił
- Kiedyś napewno - zaśmiałam się
- To dobrze , będę czekał - powiedział
Później pojechał do domu a ja zostałam sama z Vanessą zasypywała mnie milionami pytań odnośnie Edena. Odpowiadałam na wszystkie z cierpliwością. Wkońcu zrobiłam jej kolację , umyłam ją i uśpiłam. Sama długo nie mogłam zasnąć. Wciąż miałam w  głowie jego słowa :"Myślałem ,  że jeszcze kiedyś będziemy razem. Kiedy tak nagle wyjechałaś myślałem , że umrę ,zrozumiałem wtedy , że tylko ty się liczysz..." .
Kochałam go , chciałam z nim być ale bałam się , że znów mnie zawiedzie , że znów będę przez niego cierpieć. A teraz mamy córkę i tylko to się liczy , chce dla niej jak najlepiej. Teraz tylko Ona się liczy i jej szczęście. Jeśli będzie chciała się spotykać z Edenem codzennie to postaram się jej to załatwić.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

ROZDZIAŁ13: Wiem bo wybierałam...

** 2 LATA PÓŹNIEJ**

Dziś musiałam wrócić do Londynu. Bałam się tego , nie byłam na to gotowa. Przez całą ciąże byłam sama wprawdzie mama mi pomagała ale nie mogła siedzieć ze mną 24h/7. Siedziałam właśnie w salonie w mieszkaniu kiedy podeszła do mnie moja córka- Vanessa.
Była moim oczkiem w głowie , bardzo ją kochałam. Nie wyobrażałam sobie że jej nie ma.
Stylizacja lovely day- Kochanie pojedziesz ze mną do pracy ale zostaniesz w gabinecie z wujkiem Oscarem i jego córką Julią - powiedziałam do niej
- Dobze mamo - odparła
Poszłam zrobić jej śniadanie , a sama poszłam
 się ubrać.


 Kiedy skończyłam ubrałam córkę i wyszłam z domu. Wsadziłam ją do fotelika i pojechałam w kierunku Stanford Bridge. Kiedy dojechałyśmy wzięłam ją za rękę i udałam się w kierunku swojego gabinetu. Tam posadziłam ją na swoim fotelu. Między czasie przyszedł Oscar ze swoją córką Julią i żoną Ludmiłą.
- Dziękuje Wam , że się nią zajmiecie - powiedziałam
- Spoko pobawi się z Julią - odparłam z uśmiechem Ludi
- To lecę , boje się trochę ale muszę tam iść - zaśmiałam się i wyszłam z gabinetu. Udałam się prosto na murawę. Kiedy tam zaszałam wszyscy byli już w toku pracy.
- Dzień dobry trenerze , potrzebował mnie Pan więc jestem - powiedziałam lekko drżącym głosem
- Dzień dobry Anito , ciesze się , że nam pomożesz - zaśmiał się
- Po to tu jestem , żeby wam pomóc , co mam robić ?? - spytałam z uśmiechem
- Narazie sobie usiądz i poczekaj aż będziesz musiała interweniować - powiedział Jose Mouriniho
- Dobrze - odparłam i ruszyłam w kierunku ławki rezerwowych.
Po skończonym treningu dołączył do nas Oscar. Kiedy The Special One tłumaczył taktykę chłopakom czułam na sobie  wzrok Edena. Nagle podbiegła do nas mała Julia i Vanessa. Bałam się , że Eden się zorientuje , że to jego córka. Przutuliła mnie więc wzięłam ją na ręcę.
- Anita jak chcesz to już idz - powiedział trener
- Nie nie trzeba trenerze , dam rade, 2 lata daję radę więc teraz też dam - odparłam w uśmiechem
- Dobrze jak chcesz - odparł
Po całej odprawie postawiłam Ness na ziemię wzięłam ją ze rękę i udałam się w stronę samochodu.
- Anita !!!!!!  Poczekaj !!!!!!- krzyknął za mną Eden
Wsadziłam małą do fotelika zapiełam ją , zamknęłam drzwi i odwróciłam się w stronę Edena.
- Co się stało ??? - spytałam jak gdyby nidy nic
- Kiedy zmierzałaś mi powiedzieć ? - spytał Belg
- Niby o czym ?? - zdzwiłam się
- O tym , że mamy córkę - powiedział spokojnie
- A mamy , myślałam , że to moje dziecko - zdziwiłam się
- Nie udawaj , ona jest do mnie uderzająco podobna , tylko że ma Twój kolor włosów - stwierdził
- Ona jest tylko i wyłącznie moją córką - stwierdziłam
- Proszę Cię nie udawaj - powiedział lekko podirytowany
- To , że byłeś dawcą plemników nie oznacza , że jesteś jej ojcem - powiedziałam zła
- Ale chce to zmienić , daj mi szanse - powiedział skruszony robiąc oczy kota ze Shreka
- Nie  - nie dałam się tak łatwo
- Mogę chociaż wiedzieć jak ma na imię ?? - spytał
- Vanessa - powiedziałam
- Ładnie - uśmiechnął się
- Wiem bo wybierałam - uśmiechnąłam się koślawo
- Będę mógł ją poznać ?? - spytał
- Nie wiem . Może - odparłam
- Proszę - prosił
- Okey ale nie rób już takiej miny - powiedziałam
- Kiedy ?? - pytał nadal
- Nie wiem na dniach , a teraz muszę już jechać bo Ness musi się przespać - odparłam
- Dziękuje  , że ze mną porozmawiałaś - uśmiechnął się
- Proszę . Ness potrzebuje ojca - stwierdziłam otwierając drzwi i wchodząc do samochodu
Pojechałam do domu , połorzyłam Vanesse do łóżka i uśpiłam kiedy mała dziewczynką usnęła wzięłam się za obiad. Mała dziewczynak obudziła się po paru godzinach , wyglądała wtedy naprawdę słodko , trochę jak Eden zaraz po obudzeniu. Miał rację jest jego małą kopią tylko z moim kolorem włosów.

sobota, 30 maja 2015

ROZDZIAŁ12: A to za co??...

http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-butterfly15-moj-wlasny-styl_89.jpgChciałam jak najszybciej pojechać do domu niestety musiałam jeszcze wcześniej pojechać do Tajlandii. Ze wszystkim zawodnikami , sztabem , trenerami. Spakowałam walizkę ubrałam się i zeszłam na dół , wsiadłam do samochodu i pojechałam pod Stanford Bridge. Tam spotkałam się ze wszystkimi i z Edenem. Nie chciałam go widzieć niestety musiałam jeszcze znosić go jeszcze tydzień.
- Hej - przywitałam się z Oscarem
- Hej , jak tam ?? - spytał
- W miarę - lekko się uśmiechnęłam
- Będzie dobrze - pocieszył mnie Zouma
- Wiem , dziękuje - zaśmiałam się
Później wszyscy wsiedliśmy do samolotu miałam miejsce obok Oscara i Cezara. Czekał nas długi lot , nie lubiłam latać , wręcz bałam się tego siedziałam obok okna i kiedy samolot się wnosił zamknęłam oczy.
- Co jest ?? - spytał Dos Santos
- Boje się latać - odparłamm
- Nie ma czego , nie bój się jesteśmy blisko , jak się boisz to możesz siąść na moim miejscu - powiedział Cezar
- Dziękuje - powiedziałam zmieniając się z Azpilicuetą
Kiedy znieśliśmy się  w górę od razu zasnęłam
**
Byliśmy na jakiejś plaży wraz z Edenem , byłam w ciąży nagle przybiegła do nas ta cała Natacha. Uderzyła mnie w twarz , bałam się , Eden tylko się śmiał. Upadłam , zaczęłam krwawić , a oni odeszli ode mnię nie pomagając mi. Płakałam , chciałam żeby ktoś mi pomóg niestty nie było nikogo w poblizu. 
**

- Co się stało ?? - spytał Azpi
- Miała mega zły sen - odparłam
- Widać po Twojej minie - zaśmiał się Oscar 
- To nie jest śmieszne , nie ma się z czego śmiać , myślałam , że umrę ze strachu - powiedziałam całkiem poważnie 
- Co Ci się śniło - obrócił się do nas Thibaut 
- Szkoda gadać , serio - powiedziała z uśmiechem do niego 
- Jak chcesz - powiedział i wrócił do rozmowy z Edenem 
Parę godzin poźniej wylądowaliśmy w Tajlandii, cieszyłam się że cała tam dotarłam. Ze szczęścia uścisnęłam Oscara.
- A to za co ?? - spytał uśmiechnięty 
- Jestem cała , przeżyłam - ucieszyłam się 
Pojechalismy do hotelu gdzie dowiedziałam się że mam pokój obok Oscara i Edena. Cieszyłam się bo obu ich lubiłam ale nie mogłam znieść myśli , że będe tu sama mieszkać przez tydzień. Rozpakowałam walizkę , kiedy to zrobiłam poszłam do pokoju obok.
- Hej moge - spytała kiedy Eden otworzył mi drzwi 
- Jasne wchodź - powiedział kiedy weszłam - Oscar się kąpie - dodał po chwili 
- Okeey , przyszłam bo nie lubie być w nowym miejscu sama - odparłam nie patrząc na niego 
- Przepraszm - powiedział po chwili milczenia 
- Mogłeś mi wcześniej powiedzieć - powiedziałam zła 
- Przepraszam nie chciałem , rozwodzę się z nią - mruknął 
- Nie musisz - powiedziałam 
- Ale to nie przez Ciebię , nie wyszło nam - odparł 
- Nie to już nie obchodzi - powiedziałam i wyszłam 
Nagle zrobiło mi się nie dobrze i zemdlałam. Obudziłam się dopiero w szpitalu.
- Gdzie jestem ?? - spytałam Oscara który akurat przyszedł 
- W szpitalu , nie denerwuj się - powiedział 
- Co mi jest ?? - spytałam 
- Zemdlałaś , pojde po lekarza to Ci wszystko wytłumaczy - powiedział i wyszedł 
 Za parę minut przyszedł do mnie lekarz
-Jak się Pani czuję , w tym stanie nie powinna Pani latać - odparł 
- Jaki stanie ?? -spytałam 
- Jest Pani w ciązy - powiedział 
- Że co jestem ?? - spytałam jeszcze raz nie dowierzając 
- W ciązy - powtórzył 
- Mogę Pana prosić , żeby nikomu nie udzielał Pan informacji o moim stanie ?? - spytała 
- Oczywiście i myśle , że Pani dziś wyjdzie stąd - odpowiedział mi
- Dziękuje - powiedziałam kiedy wychodził 
Zaraz przyszedł do mnie Oscar 
- Wiesz co mi jest ?? - spytałam go 
- Tak myślał , że jestem Twoim chłopakiem - zaśmiał się 
- Co ja mam teraz zrobić ?? - spytałam płacząc
- Nie wiem powiedz mu - powiedział 
- Nie nie chce żeby wiedział , to będzie tylko i wyłącznie moje dziecko - powiedziałam 
- Ale .... - zaczął 
- Nie ma rzadnego ale nie dowie się a ty mu tego nie powiesz - powiedziałam 
- Okeey jak chcesz - obiecał
Poźniej wyszłam ze szpitala , cały czas czułam na sobie wzrok wszystkich , chciałam jak najszybciej pojechać do domu , nie chciałam go więcej widzieć. Chciałam by ten dzień dobiegł końca , kiedy będę mogła pójść spokojnie do swojego pokoju. 
Kiedy mi się to udało spojrzałam na siebie , matka mnie zabije jak wróce z brzuchem z Londynu ,chiałam żeby nie była zła i się cieszyła. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać do poduszki. Zostałam z tym wszystkim sama bałam się kolejnego dnia , tylko Oscar zna prawde ale na niego nie mogłam cały czas liczyć. Muszę się jakoś ogarnąc , coś wymyślić , wybrnąc z tej sytuacji.

poniedziałek, 25 maja 2015

RODZIAŁ11: Masz rację nie będę płakać przez tego idiotę...

Stylizacja 87Dziś miała się odbyć mistrzowska parada , dlatego dość szybko wstałam chciałam się do niej jakoś przygotować wkońcu ja też brałam w niej udział. Jako sztab ale jednak. Na dworze było dość deszczowo i chłodno więc postanowiłam się ciepło ubrać (sytlizacja bez okularów). Kiedy już się ubrałam zeszłam na dół , żeby zjeść jakieś śniadanie. Wybrałam najszybszy sposób. Płatki. Wziełam kluczyki od mojego Audi i pojechałam na Stanford Bridge a dokładnie na Cobham. Kiedy tam dotarłam byli już prawie wszyscy. Zaparkowałam auto na pierwszym lepszym miejscu parkingowym i z niego wyszłam. Podeszłam w kierunku stojących nie opodal Osacra , Johne'ego , Didiera , Cezara , Cesca i Kurta.
- Hej mistrzowie - przywitałam się szerokim uśmiechem
- Hej , gdzie masz Edena ?? - spytał Cezar
- A nie wiem , ja byłam u siebie , myślałam , że już jest - powiedziałam nadal się uśmiechając
- Będzie za chwilę - wtrącił Oscar
- To dobrze bo największa gwiazda się spóźni - zaśmiał się Didier
- Kto jak kto ale to Ty dziś nią jesteś - powiedziałam całakiem poważnie
- A tam ja już odchodzę teraz pałeczkę przejmują młodzi - odparł smutno
- Ja tam lubiłam Chelsea zanim ta młodzierz przyszła. pamiętam czasy Ballacka , Lamparda , Johny'ego , Twoje . Pamitam jak byłam małą dziewczynką i Chelsea przejął Pan Roman Abramowic w 2003. Już wtedy wiedziałam , że to będzie najlepsze co nam się przydarzyło, że napiszemy historię jakiej mało , a ty jesteś jej cześcią , nigdy nie wyobrażałam sobię The Bluse bez Ciebie Didier , Franka Lamparda i oczywiście zasłużonego kapitana Johnego. A teraz pewna część historii się kończy a ja w niej uczestniczę , do tej pory nie wierze - skończyłam swój monolog , chłopaki tylko z zaciekawieniem słuchali
- Boże prawdziwa The Bluses - krzyknął uradowany Terry
- Noom ale Zole pamiętam jak przez mgłe bo byłam za mała , miałam chyba 2 latka jak on u nas grał - powiedziałam
- Od małego Niebieska krew i białe serce - zasmiał się Kurt
- Już wtedy wiedziałam co chce robić i do tego dążyłam - powiedziałam
- Musimy już iść - wtrącił nagle wyłaniający się z tłumu Eden
Wszyscy ruszyliśmy w stronę odkrytego autokaru , cały czas szłam za Edenem a ten udawał , że mnie nie zna. Zezłościło mnie to ale nie mogłam dzisiaj tego dać po sobie poznać. Uśmichałam się do tłumu przechodniów , a kiedy dotraliśmy na plac to aż nie zatkało ile ludzi przyszło z nami świętować podwójną koronę. Mikrofon przejął nasz wieloletni kapitan John Terry. Najpierw szybkie podziękowanie a poźniej prawdziwa mistrzowska feta.
- Blue is the colour - zaczął śpiewać do mikrofonu Didier
A z nim wszyscy kibice , sztab , zawodnicy;
Blue is the colour, football is the game
We're all together, and winning is our aim
So cheer us on through the sun and rain
'cause Chelsea, Chelsea is our name

Poźniej każdy mówił coś od siebie. Najdłużej kibice skandowali imię i nazwisko naszej legendy - Didiera Drogbe. Cały czas nagrywałam chciałam mieć jakąś pamiętkę z tego wydarzenia a po za tym chciałam to wysłać mamię. Też bardzo lubiłam The Bluse , chyba przeze mnie. Wiedziałam , że się ucieszy. Po całej paradzie pojechałam do domu , bo musiałam się przygotować na gale w okazji zakończenia sezonu Premier League i wygrania. Wysłałam mamie zdjęcia i film z podpisem " Tak się bawi Londyn"
Stylizacja 1Kompletnie nie wiedziałam w co mam się ubrać bo oczywiście będą tańce ale oczywiście oficjalna cześć całej gali.Przeszukiwałam całą swoją szafę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Kiedy już coś miałam zakładałam to i stwierdzałam , że to jednak nie to. Wkońcu znalazłam to czego szukałam , pomalowałam się. Zadzwoniłam po taksówkę która po paru minutach przyjechałam , zamknęłam domu i pojechałam do Cobham gdzie miała się odbyć gala. Dojechałam po paru minutcha wysiadłam zapłaciłam i udałam się do wejścia. Po wejści machał do mnie usmiechnięty Oscar z Ludi.
- Hej jeszcze raz - przywitał się
- Hej hej , wyglądacie zjawiskowo - zaśmiałam się 
- Ty też przycimieważ nawet Edena z jakąś kobietą i synkami - zauważyła Ludi 
- Że kogo co?? - spytałam bo za bardzo nie docierało do mnie co powiedziała 
- No Eden. Z kobietą. I chyba synami. - powiedziałam jeszcze raz 
- Aha - aż usiadłam bo mnie wcięło , a do oczu napłynęły mi łzy 
- Chodź , przejdziemy się - powiedział szybko Oscar widząc moją minę
Pociągnał mnie za rękę w stronę baru , posadził mnie na krześle 
- Uspokoj się , dla nas wszystkich to jest szok w szczególności teraz , myślałem że jest sam mimo , że jest moim przyjacielem - próbował mnie pocieszyć 
- Nie pocieszaj mnie teraz - powiedziałam smutno 
- Przestań , chodź jest impreza nie pora na smutki - śmiał się 
- Masz rację , nie będę płakać przez takiego idiotę - uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę naszego stolika 
- No i gdzie byliscie , chciałem Wam kogoś przedstawić - powiedział Eden 
- No więc kto to ?? - spytał Oscar 
- To jest moja żona Natacha Van Honacker - przedstawił żonę - A to moi synowie Yannis i Leo - dodał wskazując na malców 
- Anita Sosnowska - podałam jej rękę
- Jestem Oscar Dos Santos a to moja żona Ludmiła - przedstawił siebie i Ludi 
- Idę się napić - oznajmiłam 
Podeszłam do baru , gdzie spotkałam Kurta .
- Gdzie masz Edena ?? - spytał 
-  Jest ze swoją żoną - oznajmiłam - setkę poproszę - dodałam 
- Ostra zawodniczka , chcesz mi towarzyszyć na tej Galii?? - spytał pewny 
- Jasne , chodźmy - uśmiechnięta ruszyłam w stronę naszych stolików 
Siedziałam obok Kurta i Oscara ale i tak czułam na sobie przepraszający wzrok belga. Gdy skończyłam się ta bardziej oficjalna część bankietu. Od razu ruszyłam na parkiet z za mną Zouma.Był świetnym tancerzem więc tańczyło mi się z nim świetnie. Później tańczyłam z Cescem , Cezarem , Didierem i wieloma innymi. Zabawę ogólnie można zaliczyć do udanych nawet nie wypiłam dużo , pilnowałam się żeby nie dać plamy na oficjalnym bankiecie. Późną nocą  wróciłam do domu , szybko się umyłam i położyłam spać. Po tak długim dniu należał mi się długi odpoczynek. Na szczęście za niedługo będę mogła pojechać na upragnione wakacje, do domu , do Polski.Nie żeby mi tu było źle ale tęskniłam za rodziną a przede wszystkim za mamą.

sobota, 23 maja 2015

ROZDZIAŁ10: Cześć kochanie , Ciebie też miło widzieć...

Dziś miałam wolne wiec chcialam go jakoś miło spędzić.  Od razu pomyślałam o Edenie niby byliśmy parę dni razem ale już Tęskniłam. Kochałam Go bardzo mocno.Wybrałam numer ukochanego. Nie odbierał. Próbowałam po raz kolejny i kolejny. W końcu się zdenerwowałam i wysłałam mu sms' a
Anita: Spotkamy się dzisiaj?? :*
Nie odpisał , zaczęło mnie to irytować , po raz kolejny zadzwoniłam. Nie mieli treningu tego byłam pewna. Mam nadzieje ze niczego przede mną nie ukrywa. Po chwili zadzwoniłam do Oscara. Był naszym najlepszym przyjacielem  wiec myślałam ze coś wie.
- Hallo wiesz gdzie jest Eden ?? -spytałam gdy tylko odebrał
-Nie myślałem ze jest z Tobą dlatego nie odbierał - powiedział
- U mnie go nie ma - odparłam
- To nie wiem nie martw się napewno mu nic nie jest - powiedział
- Okeey dzięki to cześć - powiedziałam
- Hej - mruknął i rozłączył się
Usiadłam na sofie i bezradnie zaczęłam płakać , nie chciałam tego ale moja bezsilność była zbyt duża. Dlaczego nie odbierał to zdziwiło mnie najbardziej . Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Otworzyłam a w nich stał uśmiechnięty Eden .
- Gdzie ty byłeś , dlaczego nie odpisywales i długo nie odbierales.  - spytałam
- Czesc kochanie , Ciebie tez miło widzieć -odparł
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie - powiedziałam
- Thorgar do mnie przyjechał i dlatego - uśmiechnął się
- Przepraszam Cię nie wiedziałam - powiedziałam słodko
- Nic się nie dzieje kochanie , ubieraj się , wychodzimy - odparł
- Daj mi chwilkę , dobrze - odpowiedziałam
- Dobrze - pocałował mnie w czoło
Stylizacja Miętowa JasminePoszłam na góre , żeby się trochę ogarnąć , ubrać , pomalować , nie wiedziałam w co konkretnie mam sie ubrać.Wkońcu gotowa zeszłam na dół.
- Pięknie wyglądasz wiesz - odparł
- Nie wiedziałam - uśmiechnęłam się
- W takim razie już wiesz - powiedział wziął mnie za ręke i wyszliśmy z domu
Wsiadłam do jego Audi i pojechaliśmy pod jakąś restaurację. Przy wejściu czekał na nas jego brat Thogan.
- Poznajcie się to jest moja nowa dziewczyna Anita a to jest jeden z moich braci Thogan - przedstawił nas sobie
- Cześć - podał mi rękę jego młodszy brat
- Hej , ty nie grasz przypadkiem w Borussi m'gladbach ?? - spytałam
- Tak jestem wypożyczony z Chelsea ale chyba zostane tam na dłużej - zaśmiał się
Weszliśmy do restauracji , zamówiliśmy jedzenia długo rozmawialiśmy.
- A ty co robisz w Chelsea?? - spytał mnie młodszy z Hazardów
- Jestem masażystką - odpowiedziałam
- Fajnie macie , też bym chciał mnić taką dziwczynę - powiedział szeroko się uśmiechając
- Też masz fajną - zaśmiał się Eden
- Wiem o tym Natasha jest naprawde sexi - mruknął z zadowolenia
- Jesteś z Nat ?? - spytał
- Przeszkadza Ci to ?? - spytał Thorgan
- Nie skąd - odparł zmieszany Eden
Nie wiedziałam o co chodzi z tą Nathasą ale wiedziałam , że musze spytać o nią Edena. Ciekawiło mnie to bardzo. Poźniej Eden odwiózł mnie do domu.
- Wejdziesz?? - spytałam robiąc maślane oczy
- No dobrze już dobrze - zaśmiał się i weszedł do środka
- Napijesz się czegoś?? - spytałam
- Nie , chodź - złapał mnie za rękę i pociągnał w swoją stronę
Całowaliśmy się badzo namiętnie i zachłannie , żadne z nas nie chciało oderwać się od drugiego , przywarłam ciałem do niego , zdjęłam mu koszulkę a on moją , pociągnał mnie w stronę sypialni. Położył delikatnie na łóżku , całował każdy kawałek mojego ciała jak by to był nasz ostani wieczór , chciał żeby było mi jak najlepiej i było. Był moi ideałem nigdy wcześniej nie pomyślałam bym , że kiedyś będę blisko Edena.
- Kocham Cię - powiedział po wszytkim
- Też Cię kocham - mruknęłam i pocałowałam go w usta
Przytulił mnie mocno i zasnęłam w jego ramionach.

sobota, 16 maja 2015

ROZDZIAŁ9: Myślałem , że się gdzieś przejdziemy??...

Stylizacja Obiad u rodzinyObudziłam się z wielkim bólem głowy , dodatkowy byłam naga a obok mnie leżał Eden Hazard. Boże przespałam się z nim a nawet tego nie pamiętam , jestem beznadziejna. Wyszłam jak najszybciej z łóżka i udałam się do łazienki po drodze biorąc bieliznę. Wykąpałam się , pomalowałam , ubrałam i wyszłam. Zajęło mi to około 30 minut a jego już nie było. Bałam się zejść na dół ale jego też tam nie było. Zadzwoniłam nie odbierał. Fajnie na dodatek się na mnie obradził. Dochodziła 10 więc musiałam jechać na Stadion bo byłam umówiona z Kurtem na masaż. Nie byłam pewna czy mogę już jechać autem więc postanowiłam , że się przejdę. Po paru minutach byłam przed wejście. Tam spotkałam Oscara i Ceraza i Edena. Bałam się tego spotkania.
- Hej wszystkim - przywitałam się
- Hej - odpowiedział Oscar i Cezar , Eden tylko się uśmiechnął
- Jak u was po imprezie ?? - spytałam
- Dobrze a u cb?? - spytał Oscar
- Kiepsko , chyba za dużo wypiłam - oznajmiłam
- Dlatego przyszłaś na nogach - zaśmiał się Eden
- Żebyś wiedział - uśmiechnęłam się
-My lecimy , Tobie też bym radził bo Eva idzie - powiedział Azpilicueta
- Wiem , Kurt jest dzisiaj u mnie na masażu - powiedziałam i poszłam w stronę gabinetu
Przeprałam się i przyszłam na sale Kurt juz był , więc zajęłam się swoją pracą. Przy tym było dużo śmiechu i zabawy. Zapomniałam nawet o tym co robiłam rano z Edenem. Po skończonej pracy musiałam jeszcze wypełnić mnóstwo papierów. Siedziałam sobie w gabinecie wypełniając jakiś druczek o kontuzji Kurta kiedy ktoś zapukał do drzwi:
- Hej mogę - spytał Eden
- Jasne wchodź - zgodziłam się
- Długo Ci to jeszcze zajmie ?? - spytał
- Kończę a co?? - spytałam zdziwniona
- Myślałem , że się gdzieś przejdziemy - odparł
- Okeey , możemy iśc - powiedziałam wstając
Udaliśmy się do miłej restauracji niedaleko stadionu , w sumie nie było tak źle , rozmawialiśmy tak jakby się nic nie stało , cieszyło mnie to bo nie chciałam tracić go przez takie głupstwo. Poźniej odprowadziłam go pod jego dom.
- Wejdziesz?? - spytał
- Nie wiem - odparłam
- No co ty , boisz się?? - spytał
- Nie , okeey mogę wejść - zgodziłam się
Weszłam do bardzo przestronnego salonu , bardzo mi się podobał chciałabym w nim mieszkać. Uśmiechnęłam się pod nosem Eden widząc moją mine spytał
- Co się stało??
- Nic , nie mogę się uśmiechać?? - spytałam
- Oczywiście , że możesz - zaśmiał się
- Co robimy?? - spytałam
- Nie wiem a co chcesz - powiedział
-  Nie wiem - zaśmiałam się sama z siebie
Podszedł do mnie i mnie pocałował , potem graliśmy na konsoli, chciałam pojśc do domu ale spytał czy nie mogłabym zostać. Zgodziłam się.
- Wiesz co?? - spytał
- Hymm?? - mruknęłam
- Zostaniesz moją dziewczyną, zależy mi na Tobie ?? - spytał
- Zgadzam się - na znak zgody pocałowałam go w usta
- Dasz mi coś do przebrania?? - spytałam
- Jasne. Może być moja koszulka?? - spytał
- Tak - zaśmiałam się
Dał mi swoją koszulkę z nazwiskiem Hazard, połorzyłam się do łóżka , przytuliłam się do Belga i zasnęłam

środa, 13 maja 2015

ROZDZIAŁ8:Jeśli Ci na Nim zależy to zawalcz o Niego...

Od paru dni znowu nie rozmawiałam z Edenem , nie chciał ze mną gadać , szczerze nie wiem co zrobiłam źle. Dzisiaj miałam ostatni dzień błogiego lenistwa chciałam dlatego chciałam pojechać na jakieś zakupy.
Obudził mnie dźwięk telefonu , spojrzałam na wyświetlacz to był Oscar. Odebrałam po chwili.
- Hej no co tam ?? - spytałam lekko zaspana
- Hej. Obudziłem Cię - spytał
- Taak , a o co chodzi?? - odparłam
- Zakupy - zaśmiał się
- Okey pójdę z Tobą bo i tak miałam iść- zgodziłam się
- To za chwilę będę - powiedział i rozłączył się
Stylizacja Na miasto
Wstałam z łóżka , poszłam szybko do łazienki pomalowałam , ubrałam się i zeszłam by zjeść coś na szybko. Niestety nie zdążyłam bo już ktoś dzwonił do moich drzwi. Otwarłam je a w nich stał uśmiechnięty Oscar.
- Hej mistrzu - przywitałam się z Brazylijczykiem
 - Dziś impreza. U mnie. Jesteś zaproszona- oznajmił 
- Nie wiem czy dam radę , mam trochę roboty - powiedziałam
- Nie obchodzi mnie to , masz być i tyle - mruknął i ruszył samochodem
Całą drogę byłam nieobecna , nie chciałam tam iść bo wiedziałam , że spotkam tam Edena. A może jednak powinnam pójść , tego jeszcze nie wiedziałam , nie chcąc robić przyjacielowi przykrości zgodziłam się. Wiedziałam, że będę tego żałować. Cały czas kiedy byliśmy w galerii rozmawialiśmy o nadchodzących wakacjach , o Edenie mimo że ja unikałam tego tematu. Oscar widząc moją minę spytał
- Co jest??
- Nie chce o tym gadać - powiedziałam
- No mów , przecież widzę - odparł
- Byłam z Nim ostatnio umówiona kiedy nagle napisał sms'a , że nie może bo coś mu wypadło. Byłam tak zdenerwowana , że aż się rozpłakałam , zależy mi na nim jak na żadnym innym , wiem słabo go znam a już byliśmy na okładce jakiegoś magazynu. Tego samego wieczoru poszłam pobiegać bo to mi pomaga no i pobiegłam pod Twój dom no i zobaczyłam jego samochód więc wiedziałam , że w sumie nic złego nie zrobił ale byłam na Niego zła że mi nie powiedział. Dlatego się do niego nie odzywam - skończyłam swój monolog
- Dziewczyno jeśli Ci na nim zależy to o niego zawalcz a nie się do niego nie odzywasz - zaśmiał się
- Może masz rację - powiedziałam i bez pożegnania odeszłam

Stylizacja Let's go crazy!Przygotowałam się na imprezę nie wiedziałam co na siebie ubrać. Dylemat każdej kobiety. Wkońcu wybrała. Impreza u Oscara miała się zacząć o 19 , było za 20 więc wyszłam od siebie z domu.
- Heeeeeeej, Oscar z jakiej okazji ta impreza?- spytałam wchodząc do domu
- Hej impreza musi być z jakiejś okazji?? - spytał
- Nie . Nie ważne- powiedziałam widząc Edena siedzącego na kanapie przyjaciela
Podeszłam do kanapy gdzie siedział Eden , Kurt , Nathan , Gary z dziewczyną , Cezar z żoną , Ramires , Felippe .
- Hej chłopaki co u was?? - spytałam wesoło
- Dobrze a u Ciebie ?? - spytał Nathan
- Też, Kurt jak noga ?? - spytałam Zoumę
- Dobrze Twoja opieka jest naprawde dobra. Znasz się na tym - powiedział wesoło
Poźniej impreza zaczęła się na dobrę , dużo tańczyłam , śmiałam się i trochę za dużo wypiłam jak zwykle. Gadałam do ładu i składu. Wtedy mówiłam tylko prawdziwe rzeczy. Podzeszłam do Edena
- Hej kocie , co u Ciebie?? - spytała go lekko się kiwając
- Dobrze a u Cb?? - spytał lekko pijany
- Dobrze , odprowadzisz mnie bo źle się czuję?? - spytała go
- Pewnie - zgodził się
Odprowadził mnie pod same drzwi a ja wtedy rzuciłam się na niego i zaczęłam całować. 

środa, 6 maja 2015

ROZDZIAŁ7: Okeey rozumiem...

Obudził mnie dzwonek mojego telefonu , nie wiedziałam kto śmie budzić mnie tak wcześnie , okazało się , że to moja mama pewnie zobaczyłam moje zdjęcia z Edenem. Odebrałam po chwili.
- Hej , co ty wyprawiasz w tym Londynie?? - spytała
- Nic mamo - odpowiedziałam choć wiedziałam o co jej chodzi
- A te zdjęcia?? - spytała ze zdziwieniem
- A z Edenem?? - spytałam
- Chyba - odparła
- Sama nie wiem co jest między nami - powiedziałam szczerze
- Aha i dajesz się tak obcałowywać - spytała
- Mamo daj spokój widzę , że mu na mnie zależy , a po za tym poznasz go niebawem - powiedziałam
- Coo?? - zdziwiła się
- Tak najpierw jedziemy do Hiszpanii a potem on chce ze mną przyjechać do Polski - wyjaśniłam
- No dobrze - powiedziała
- Dobrze mamo ja muszę kończyć bo idę dzisiaj do pracy a jeszcze muszę się ogarnąć - odparłam
- Trzymaj się tam , narazie - powiedziała
Stylizacja :)
- Pa, pozdrów wszystkich - pożegnałam się i rozłączyłam się
Wstałam z łóżka udałam się do łazienki , wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i zeszłam na dół aby zjeść śniadanie. Kiedy zobaczyłam jaki tam panuje rozgardiasz postanowiłam , że po pracy zabiorę się za sprzątanie. W sumie nie wiem kiedy zdążyłam tak nabrudzić bo w sumie jak wychodzę rano to wracam wieczorem do domu i tak w kółko. Wzięłam torebkę , kluczę od domu i samochodu , wyszłam z domu. Kiedy jechałam zaczął dzwonić mi telefon, włączyłam głośnomówiący.
- Hallo - powiedziałam
- Hej co robisz po pracy?? - spytał Eden
- W sumie muszę trochę ogrnąć w domu a co ?? - spytałam
- Myślałem , że gdzieś wyskoczymy ?? - spytał wiedziałam , że posmutniał
- Może wieczorem - zaproponowałam
- Może być - zgodził się
- Gdzie jesteś ?? - spytał
- Podjeżdżam pod Cobhan - powiedziałam
- Okeey to czekam - powiedział i rozłączył się
Podjechałam na parking i od razu zobaczyłam stojącego obok swojego auta Edena. Zaparkowałam obok jego auta i wysiadłam.
- Hej piękna - przywitał się buziakiem w policzek
- Hej talencie - odwzajemniłam pocałunek
- To gdzie mnie zabierzesz wieczorem?? - spytała
- Nie wiem jeszcze - powiedział szczerze
-  Zastanów się bo muszę się odpowiednio ubrać - zaśmiałam się
- Tak wyglądasz naprawde apetycznie - powiedział a ja się zaczerwieniłam
- Dziękuje - podziękowałam za komplement
- Proszę - zaśmiał się - Okeey muszę lecieć bo trener będzie zły - dodał i musnął moje usta
- Widzimy się wieczorem , cześć - rzuciłam gdy odchodził
Sama udałam się do gabinetu , tam wszyscy patrzyli się na mnie jak na nienormalną , ale w sumie wiedziałam dlaczego , przez te zdjęcia które są na każdej gazecie plotkarskiej. Nie przejmowałam się tym co mówili o mnie i o Edenie. To ja mam być szczęśliwa a nie oni. Kiedy skończyłam pracę pojechałam do domu. Zdjęłam szpilki i wzięłam się za sprzątanie , nie wiedziałam w co ręce włożyć ale po paru godzinach wszystko było ogarnięte. Kiedy skończyłam wysłałam sms'a do Edena
Anita: To kiedy się widzimy i gdzie mnie zabierasz? 
EDEN: Przepraszam nie mogę dzisiaj coś mi wypadło 
Anita: Okeey rozumiem :( 
Stylizacja podróżOd razu do oczu napłynęły mi łzy , co ja sobie myślałam , że taki piłkarz jak Eden będzie chciał się spotykać z kimś takim jak ja. Poszłam do łóżka i od razu zaczęłam płakać nie chciałam tego , złamał mi serce ale w sumie nic mi nie obiecywał , nie powiedział , że mu na mnie zależy. Co ja sobie myślałam wyszłam na idiotkę. Nienawidzę siebie i nienawidzę swojego życia. Postanowiłam , że po raz kolejny nie będę płakać przez mężczyznę. Kochałam Edena ale nie mogłam pogodzić się z tym , że z tego spotkania nie doszło. Postanowiłam , że pójdę pobiegać zawsze mi to pomagało. Przebrałam się i wyszłam z domu. Włączyłam muzykę na słuchawkach i zaczęłam biec. Chciałam o Nim zapomieć niestety nie potrafiłam , nogi same mnie niosły. Nagle zauważyłam że jestem pod domem ukochanego. Na podjeździe sał samochód Oscara , więc to mu wypadło spotkanie z brazylijczykiem . To totalnie mnie wkurzyło ,  nie chciałam robić awantur , więc jak najszybciej chciałam z tamtąd odejść. Z jednej strony byłam szczęsliwa , że to tylko spotkanie z Dos Santosem ale z drugiej strony byłam na niego wściekła bo przecież moglismy się spotkać we trójkę. Kiedy dobiegłam do domu , weszłam szybko do niego , poszłam pod prysznic i położyłam się spać , bo przecież jutro znów idę do pracy i będę musiała stawić czoło różnym przeciwnością losu. Jeszcze wtedy nie wiedziałam co mnie czeka.

poniedziałek, 4 maja 2015

ROZDZIAŁ6: Nie wolisz Malediw...

Stylizacja workByłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem , zdobyliśmy mistrzostwo Anglii. Tej nocy długo nie mogłam zasnąć , bałam się że jeśli zasnę to obudzę się i to okaże się nieprawdą. Koniec końców wkońcu zasnęłam a gdy się obudziłam wiedziałam , że to co stało się wczoraj jest prawdą.
Wstałam z łóżka ,ubrałam się , pomaowałam i zeszłam na dół żeby zjeść śniadanie. Postanowiłam że będą to płatki naszybsze i najsmaczniejsze. Wzięłam kluczyki do swojego cacka , które ostatnio sobie kupiłam. Byłam z niego zadowolona od zawsze chciałam mieć Audi Q7 a teraz moje marzenie stało się faktem. Pojechałam na Cobhan ośrodek treningowy Chelsea. Tam równeż była moja siedziba , tam zajmowałam się chłopakami. Zaparkowałam samochód na parkingu. Tam spotkałam Oscara razem z Edenem.
- Hej mistrzu , hej talencie - przywitałam się z uśmiechem z obojgiem piłkarzy
- Hej piękna - przywitał się ze mną Eden pocałował mnie w policzek
- Spoko - zaczął Oscar gdy dołączył do nas Dider z Kurtem
- CHELSEA MISTRZEM ANGLII JEST!!!- krzyczeli
- Wiem przecież , bardzo się z tego cieszę - powiedziałam wesoło
- A ten gol Edena piękny - powiedział Didier
- Masz rację ale szkoda tego nie wykorzystanego karnego - powiedziałam smutno
- A tam ważne , że padł gol i jesteśmy mistrzami - zaśmiał się Belg
 - W sumie masz rację - odparłam do Hazarda
- Chodźmy już bo się spóźnimy - powiedział poważnie Drogba
- Czyje to Audi?? - spytał Zouma
- Moje - powiedziałam wesoło
- Zajebisty dasz się przejechać- spytał robiąc maślane oczy
- No nie wiem boje się o moje cacko - zamyśliłam się
- A mi dasz???- spytał Eden
- Zastanowie się- powiedziałam
- A nad nim się zastanowisz z jakiej racji ?? -spytał wkurzony Kurt
- Idę teraz do pracy bo się spóźnie. To cześć - powiedziałam szybko i ruszyłam w stronę ośrodka
Weszłam jak najszybciej to ośrodka i do swojego gabinetu , nie był do końca mój no ale czułam się jak u siebie , wkońcu dzieliłam go z innymi masażystami ale miałam włąsny kąt. Podeszłam do swojego biurka i zobaczyłam leżące na niej papiery odnośnie kontuzji Oscara i Ramiresa.
Ten pierwszy nabawił się wstrząsu mózgu po tym jak zdeżył się z bramkarzem Arsenalu podczas derbów a Rami niestety musiał pojechać do szpitala przed meczem z Crystial Palace okazało się że to kamienie nerkowe, więc nie miałam nic do roboty. Diego Costą opiekuje się inny masażysta - Silvano Cotti. Był najlepszy z nas więc miał najlepszego napastnika w opiece jeśli można to tak nazwać.Musiałam złożyć tylko parę raportów meczowych w sprawie stanu zdrowia zawodników i w sumie byłam wolna. Kiedy skończyłam było koło 11 więc postanowiłam , że pojadę jeszcze do galerii na jakieś zakupy. Na parkingu spotkałam Edena.
- Co tam , gdzie się wybierasz??  - spytał
- Miałam w zamiarze pojechać na zakupy - odpowiedziałam
- Myślałem , że dasz się zaprosić na kawę?? - posmutniał
- Okeey mogę z Tobą pójść- zaśmiałam się
- Naprawdę - spytał a oczy mu pojaśniały
- Tak , chodź dam Ci poprowadźić - powiedziałam
- Fajnie, dziękuje - powiedział i dał mi buziaka w policzek
Dałam mu kluczyki do swojego cacka , wiedziałam , że Eden to dobry kierowca więc nie bałam się z nim jachać. Po paru minutch byliśmy pod kawiarnią , bardzo lubiłam spędzać z nim czas ale bałam się , że dla niego znaczy to mniej niż dla mnie.
- Co podać?? - spytała nas kelnerka
- Kawę z mlekiem poproszę - powiedziałam
- Dla mnie to samo - odparł Eden patrząc dla mnie
- Możesz pić takie rzeczy ?? - spytałam patrząc na niego za zdziwieniem
- Jestem przecież człowiekiem , mogę takie rzeczy to , że jestem piłkarzem nic nie oznacza - zaśmiał się
- Niby tak ale wy przecież macie specjalne diety - powiedziałam
- Ale to odnośnie jedzienia - powiedział szeroko się uśmiechając
- W sumie tak - zasmiałam się sama z siebie
- Masz już plany gdzie pojedziesz na wakację po sezonie?? - spytał belgijski pomocnik Chelsea
- Nie wiem , może pojadę do domu do - Polski - zamyśliłam się
- Nie wolisz Malediw czy jakieś cieplejsze klimaty?? - spytał
- Tak ale chce też odwiedzić Polskę- powiedziałam
- To  może pojechesz ze mną do Hiszpani a potem ja z Tobą do Polski?? - zaproponował
- Chętnie - zgodziłam
Poźniej rozmawialiśmy o różnych rzeczach , o jego przyszłości w Chelsea , opowiadał mi o kolegach z reprezentacji Belgii, ja opowiedałam mu o swoich przyjaciołach , rodzinie i o sobie. Czułam ,że coraz bardziej się do siebie zbliżamy , że zaczyna mi na nim coraz bardziej zależeć. Poźniej odwiozłąm go pod Cobham gdzie zostawił samochód.
- To hej piękna - pożegnał się ze mną po czym pocałował mnie w usta nie opierałam się Belgowi wręcz tego chciałam. Chciałam tego. Oderwaliśmy się od siebie  dopiero kiedy fotoreporterzy zaczęli robić nam zdjęcia.
- To hej talencie - powiedziałam kiedy wysiadł z auta
Pojechałam do domu wiedziałam , że jutro będzie chryja , ale miałam to gdzieś nie bałam się co będzie teraz ważne co jest teraz. Wieczorem położyłam się do łóżka ale nie mogłam zasnąć bo myślałm tylko o nim - o belgijskim pomocniku Chelsea i reprezentacji Beligii Edenie Hazardzie.