- Hej wszystkim - przywitałam się
- Hej - odpowiedział Oscar i Cezar , Eden tylko się uśmiechnął
- Jak u was po imprezie ?? - spytałam
- Dobrze a u cb?? - spytał Oscar
- Kiepsko , chyba za dużo wypiłam - oznajmiłam
- Dlatego przyszłaś na nogach - zaśmiał się Eden
- Żebyś wiedział - uśmiechnęłam się
-My lecimy , Tobie też bym radził bo Eva idzie - powiedział Azpilicueta
- Wiem , Kurt jest dzisiaj u mnie na masażu - powiedziałam i poszłam w stronę gabinetu
Przeprałam się i przyszłam na sale Kurt juz był , więc zajęłam się swoją pracą. Przy tym było dużo śmiechu i zabawy. Zapomniałam nawet o tym co robiłam rano z Edenem. Po skończonej pracy musiałam jeszcze wypełnić mnóstwo papierów. Siedziałam sobie w gabinecie wypełniając jakiś druczek o kontuzji Kurta kiedy ktoś zapukał do drzwi:
- Hej mogę - spytał Eden
- Jasne wchodź - zgodziłam się
- Długo Ci to jeszcze zajmie ?? - spytał
- Kończę a co?? - spytałam zdziwniona
- Myślałem , że się gdzieś przejdziemy - odparł
- Okeey , możemy iśc - powiedziałam wstając
Udaliśmy się do miłej restauracji niedaleko stadionu , w sumie nie było tak źle , rozmawialiśmy tak jakby się nic nie stało , cieszyło mnie to bo nie chciałam tracić go przez takie głupstwo. Poźniej odprowadziłam go pod jego dom.
- Wejdziesz?? - spytał
- Nie wiem - odparłam
- No co ty , boisz się?? - spytał
- Nie , okeey mogę wejść - zgodziłam się
Weszłam do bardzo przestronnego salonu , bardzo mi się podobał chciałabym w nim mieszkać. Uśmiechnęłam się pod nosem Eden widząc moją mine spytał
- Co się stało??
- Nic , nie mogę się uśmiechać?? - spytałam
- Oczywiście , że możesz - zaśmiał się
- Co robimy?? - spytałam
- Nie wiem a co chcesz - powiedział
- Nie wiem - zaśmiałam się sama z siebie
Podszedł do mnie i mnie pocałował , potem graliśmy na konsoli, chciałam pojśc do domu ale spytał czy nie mogłabym zostać. Zgodziłam się.
- Wiesz co?? - spytał
- Hymm?? - mruknęłam
- Zostaniesz moją dziewczyną, zależy mi na Tobie ?? - spytał
- Zgadzam się - na znak zgody pocałowałam go w usta
- Dasz mi coś do przebrania?? - spytałam
- Jasne. Może być moja koszulka?? - spytał
- Tak - zaśmiałam się
Dał mi swoją koszulkę z nazwiskiem Hazard, połorzyłam się do łóżka , przytuliłam się do Belga i zasnęłam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz