poniedziałek, 25 maja 2015

RODZIAŁ11: Masz rację nie będę płakać przez tego idiotę...

Stylizacja 87Dziś miała się odbyć mistrzowska parada , dlatego dość szybko wstałam chciałam się do niej jakoś przygotować wkońcu ja też brałam w niej udział. Jako sztab ale jednak. Na dworze było dość deszczowo i chłodno więc postanowiłam się ciepło ubrać (sytlizacja bez okularów). Kiedy już się ubrałam zeszłam na dół , żeby zjeść jakieś śniadanie. Wybrałam najszybszy sposób. Płatki. Wziełam kluczyki od mojego Audi i pojechałam na Stanford Bridge a dokładnie na Cobham. Kiedy tam dotarłam byli już prawie wszyscy. Zaparkowałam auto na pierwszym lepszym miejscu parkingowym i z niego wyszłam. Podeszłam w kierunku stojących nie opodal Osacra , Johne'ego , Didiera , Cezara , Cesca i Kurta.
- Hej mistrzowie - przywitałam się szerokim uśmiechem
- Hej , gdzie masz Edena ?? - spytał Cezar
- A nie wiem , ja byłam u siebie , myślałam , że już jest - powiedziałam nadal się uśmiechając
- Będzie za chwilę - wtrącił Oscar
- To dobrze bo największa gwiazda się spóźni - zaśmiał się Didier
- Kto jak kto ale to Ty dziś nią jesteś - powiedziałam całakiem poważnie
- A tam ja już odchodzę teraz pałeczkę przejmują młodzi - odparł smutno
- Ja tam lubiłam Chelsea zanim ta młodzierz przyszła. pamiętam czasy Ballacka , Lamparda , Johny'ego , Twoje . Pamitam jak byłam małą dziewczynką i Chelsea przejął Pan Roman Abramowic w 2003. Już wtedy wiedziałam , że to będzie najlepsze co nam się przydarzyło, że napiszemy historię jakiej mało , a ty jesteś jej cześcią , nigdy nie wyobrażałam sobię The Bluse bez Ciebie Didier , Franka Lamparda i oczywiście zasłużonego kapitana Johnego. A teraz pewna część historii się kończy a ja w niej uczestniczę , do tej pory nie wierze - skończyłam swój monolog , chłopaki tylko z zaciekawieniem słuchali
- Boże prawdziwa The Bluses - krzyknął uradowany Terry
- Noom ale Zole pamiętam jak przez mgłe bo byłam za mała , miałam chyba 2 latka jak on u nas grał - powiedziałam
- Od małego Niebieska krew i białe serce - zasmiał się Kurt
- Już wtedy wiedziałam co chce robić i do tego dążyłam - powiedziałam
- Musimy już iść - wtrącił nagle wyłaniający się z tłumu Eden
Wszyscy ruszyliśmy w stronę odkrytego autokaru , cały czas szłam za Edenem a ten udawał , że mnie nie zna. Zezłościło mnie to ale nie mogłam dzisiaj tego dać po sobie poznać. Uśmichałam się do tłumu przechodniów , a kiedy dotraliśmy na plac to aż nie zatkało ile ludzi przyszło z nami świętować podwójną koronę. Mikrofon przejął nasz wieloletni kapitan John Terry. Najpierw szybkie podziękowanie a poźniej prawdziwa mistrzowska feta.
- Blue is the colour - zaczął śpiewać do mikrofonu Didier
A z nim wszyscy kibice , sztab , zawodnicy;
Blue is the colour, football is the game
We're all together, and winning is our aim
So cheer us on through the sun and rain
'cause Chelsea, Chelsea is our name

Poźniej każdy mówił coś od siebie. Najdłużej kibice skandowali imię i nazwisko naszej legendy - Didiera Drogbe. Cały czas nagrywałam chciałam mieć jakąś pamiętkę z tego wydarzenia a po za tym chciałam to wysłać mamię. Też bardzo lubiłam The Bluse , chyba przeze mnie. Wiedziałam , że się ucieszy. Po całej paradzie pojechałam do domu , bo musiałam się przygotować na gale w okazji zakończenia sezonu Premier League i wygrania. Wysłałam mamie zdjęcia i film z podpisem " Tak się bawi Londyn"
Stylizacja 1Kompletnie nie wiedziałam w co mam się ubrać bo oczywiście będą tańce ale oczywiście oficjalna cześć całej gali.Przeszukiwałam całą swoją szafę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Kiedy już coś miałam zakładałam to i stwierdzałam , że to jednak nie to. Wkońcu znalazłam to czego szukałam , pomalowałam się. Zadzwoniłam po taksówkę która po paru minutach przyjechałam , zamknęłam domu i pojechałam do Cobham gdzie miała się odbyć gala. Dojechałam po paru minutcha wysiadłam zapłaciłam i udałam się do wejścia. Po wejści machał do mnie usmiechnięty Oscar z Ludi.
- Hej jeszcze raz - przywitał się
- Hej hej , wyglądacie zjawiskowo - zaśmiałam się 
- Ty też przycimieważ nawet Edena z jakąś kobietą i synkami - zauważyła Ludi 
- Że kogo co?? - spytałam bo za bardzo nie docierało do mnie co powiedziała 
- No Eden. Z kobietą. I chyba synami. - powiedziałam jeszcze raz 
- Aha - aż usiadłam bo mnie wcięło , a do oczu napłynęły mi łzy 
- Chodź , przejdziemy się - powiedział szybko Oscar widząc moją minę
Pociągnał mnie za rękę w stronę baru , posadził mnie na krześle 
- Uspokoj się , dla nas wszystkich to jest szok w szczególności teraz , myślałem że jest sam mimo , że jest moim przyjacielem - próbował mnie pocieszyć 
- Nie pocieszaj mnie teraz - powiedziałam smutno 
- Przestań , chodź jest impreza nie pora na smutki - śmiał się 
- Masz rację , nie będę płakać przez takiego idiotę - uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę naszego stolika 
- No i gdzie byliscie , chciałem Wam kogoś przedstawić - powiedział Eden 
- No więc kto to ?? - spytał Oscar 
- To jest moja żona Natacha Van Honacker - przedstawił żonę - A to moi synowie Yannis i Leo - dodał wskazując na malców 
- Anita Sosnowska - podałam jej rękę
- Jestem Oscar Dos Santos a to moja żona Ludmiła - przedstawił siebie i Ludi 
- Idę się napić - oznajmiłam 
Podeszłam do baru , gdzie spotkałam Kurta .
- Gdzie masz Edena ?? - spytał 
-  Jest ze swoją żoną - oznajmiłam - setkę poproszę - dodałam 
- Ostra zawodniczka , chcesz mi towarzyszyć na tej Galii?? - spytał pewny 
- Jasne , chodźmy - uśmiechnięta ruszyłam w stronę naszych stolików 
Siedziałam obok Kurta i Oscara ale i tak czułam na sobie przepraszający wzrok belga. Gdy skończyłam się ta bardziej oficjalna część bankietu. Od razu ruszyłam na parkiet z za mną Zouma.Był świetnym tancerzem więc tańczyło mi się z nim świetnie. Później tańczyłam z Cescem , Cezarem , Didierem i wieloma innymi. Zabawę ogólnie można zaliczyć do udanych nawet nie wypiłam dużo , pilnowałam się żeby nie dać plamy na oficjalnym bankiecie. Późną nocą  wróciłam do domu , szybko się umyłam i położyłam spać. Po tak długim dniu należał mi się długi odpoczynek. Na szczęście za niedługo będę mogła pojechać na upragnione wakacje, do domu , do Polski.Nie żeby mi tu było źle ale tęskniłam za rodziną a przede wszystkim za mamą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz