czwartek, 20 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ21: Ratujesz nam życie...

**PARĘ DNI PÓŹNIEJ**

Od paru dni siedzę bezczynnie w Polsce . Tutaj nie miałam co robić. Opiekowałam się tylko Vanessą. Cały czas pytała kiedy wracamy do domu . To był jej dom ale ona tego nie wiedziała. Przecież była za mała na dodatek była w połowie Belgijką. Czasem zastanawiam się czy już nie zdecydować za Nią i dać jej Polskie obywatelstwo,zawsze mówiłam , że sama sobie wybierze ale w tym okolicznościach to się zastanawiam.
 Jak na sierpień w Polsce było nawet ciepło ale gdyby nie ten wiatr.Tu nie padało z czego byłam zadowolona , cieszyłam się bo miałam dość angielskiej pogody. Obudziłam się coś przed 10 , spojrzałam miałam nieodebrane połączenie od The Special One . Zdziwiłam się i po paru sekundach oddzwoniłam.
- Dzień dobry trenerze co się stało?? - spytałam go
~ Dzień dobry musisz wrócić - odparł
- Wyjechałam trochę odpocząć , przecież wrócę za niedługo - powiedziałam
~ Wiem wiem , ale Cię tutaj potrzebujemy. Kiedy zawiesiłem cały sztab Evy , jej następcy nie dają rady - stwierdził
 - Potrzebujemy?? To znaczy?? - mruknęłam
~ Cały sztab szkoleniowy , piłkarze. Poznasz nasz nowy nabytek Pedro Rodrigueza przyszedł z FC Barcelony - powiedział
- Słyszałam coś - odparłam - Dobra spakuje się i spróbuje być jak najszybciej w Copham - powiedziałam
~ Dziękuje - podziękował co rzadko się zdarzało
- Proszę bardzo - uśmiechnęłam się do słuchawki
~ Kończę bo zaraz chłopcy rozpoczynają trening - powiedział
- Niech Pan ich pozdrowi ode mnie - mruknęłam
~Napewno pozdrowię wszystkich??? - spytał  
- Wszystkich - uśmiechnęłam się
~ Dobrze to do widzenia - mruknął
- Do widzenia - powiedziałam i rozłączyłam się
Stylizacja :)Od razu wstałam z łóżka , ubrałam się i wyszłam z pokoju.  Weszłam do kuchni i od razu sięgnęłam po laptop. Szybko zabukowałam bilety miałam szczęście bo udało mi się na jeszcze dziś i to na 15 więc na 14 będę w Anglii.
- Przestałabyś chodzić na obcasach - stwierdziłam
- Nie mam czasu się z Tobą teraz kłócić . Spakujesz małą?? - spytałam ją
- Tak a o co chodzi?? - zdziwiła się
- Muszę wracać  , nie mają na moje miejsce nikogo - powiedziałam jej
- Myślałam , że nie będziesz pracować - mruknęła
- Ciąża to nie choroba - stwierdziłam
- Ale ty urodzisz bliźniaki , musisz podwójnie na siebie uważać - powiedziała
- Mamo daj spokój i mi pomóż - poprosiłam
Poszłam szybko do pokoju ,spakowałam swoje rzeczy , kosmetyczkę , laptopa. Rzeczy małej pakowała moja mama. Kiedy byłam gotowa wybiła 13 więc zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisko. Odprawa i te sprawy zajęły nam naprawdę mało czasu, po paru minutach siedziałyśmy już w samolocie. Napisałam krótką wiadomość do trenera
A: Za niedługo będę w Londynie i przyjadę prosto do Copham :)
Nie czekałam na jego odpowiedź bo wiedziałam , że i tak nie odpiszę. Po dość krótkim locie , zamówiłam taksówkę i pojechałam prosto do Copham. Miły taksówkarz pomógł mi z walizkami. Później zrobił to ochroniarz ośrodka. Byłam mu naprawdę wdzięczna. Poprosiłam , żeby zaniósł do mojego gabinetu. Z Vanessą udałam się prosto na boisko. Tam zobaczyłam trenera i cały skład Chelsea , mieli trening. Mała od razu pobiegła do ojca.
- Dzień dobry trenerze - uśmiechnęłam się
- Ratujesz nam życie - odparł
-Do usług- powiedziałam
- Chodź poznasz Pedro- powiedział i kiwnął do mnie ręką
- Pedro poznaj to jest nasza masażystka Anita Sosnowicz - przedstawił mnie
- Pedro Rodriguez Ledesma - przedstawił podając mi rękę
- Anita Sosnowicz - uścisnęłam jego dłoń
- Juanita ?? - spytał z uśmiechem
- Może być - uśmiechnęłam się do niego zalotnie
- Wkońcu wróciłaś - ucieszył się Falcao
- Nie było mnie zaledwie parę dni , a wy już warujecie - odparłam z uśmiechem
- Najbardziej to Eden - zauważył Fabs
- Zasłużył - stwierdziłam
- Wszystko jest jednym wielkim nieporozumieniem - odpowiedział mi Eden
- Już Ci nie wierze - powiedziałam i przestałam się uśmiechać
- Chłopcy wracajcie do treningu , niech oni sobie spokojnie porozmawiają- krzyknął trener
Razem z Edenem poszłam na trybunę spokojnie porozmawiać. Ja nie chciałam z Nim rozmawiać ale mnie ciągnął ze sobą.
- Czemu mnie zostawiłaś i wyjechałaś ?? - spytał
- Miałeś romans z Evą Carneiro to się stało . Myślisz , ze nie słyszałam waszej rozmowy ?? - krzyknęłam oburzona - Masz mnie za głupią - prychnęłam
- Kochanie to było jak Cię nie znałem - powiedział
- A i dlatego nie chciałeś mi powiedzieć?? - spytałam go
- Tak. Przepraszam powinienem Ci był o tym powiedzieć. To było po jednej z klubowych imprez przystawiała się do mnie cały wieczór i tak wyszło - odpowiedział - Od kiedy jestem z Tobą nigdy Cię nie zdradziłem - dodał widząc moją minę
- Niby mam Ci w to uwierzyć ?? - spytałam
- No. Kocham Cię Anita uwierz mi , nie chce się kłócić. Urodzisz mi bliźniaki nie możesz sie denerwować - powiedział
- Myślisz , że mi jest łatwo?? - spytałam go
- Wiem , że nie ale nie byliśmy wtedy razem - odparł
- Dobra zmień płytę - zaśmiałam się
- Wybaczysz mi ?? - spytał
- A mam inny wybór - powiedziałam zarzucając mu ręce na szyję
- Raczej nie - uśmiechnął się szeroko
- Niech Ci będzie ale od teraz mówisz mi wszystko bez żadnych tajemnic - zagroziłam mu
- Dobrze - ułożył ręce w obronnym geście
- A teraz marsz na trening - powiedziałam i wskazałam ręką na murawę
Usiadłam na ławce  a po chwili przybiegła do mnie moja mała córeczka , usiadła na moich kolanach i przytuliła się do mnie.
- Mamo też będę mogła grać jak tato?? - spytała po chwili
- Jeśli tylko będziesz chciała jak będziesz większa razem z tatą zapiszemy Cię do szkółki- odpowiedziałam jej
Wiedziałam , że to jest możliwe bo kobieca drużyna Chelsea zdobywa tytuły . Była najlepszą drużyną w damskiej BPL. Cieszyłam się , że chce grać , ja też w młodości chciałam grać ale moi rodzice nie mieli środków, żeby mnie zapisać a poza tym w Polsce kobieca liga jest w mało spotykana.
- Chce grać - oświadczyła wyrywając mnie z przemyśleń
- Dobrze w takim razie będziesz grać - uśmiechnęłam się - Tato napewno się ucieszy - powiedziałam
Po treningu , powiedziałam wszystko Edenowi , mało nie eksplodował z radości . Był bardzo dumny , że ma kogoś kto pójdzie z jego ślady. W prawdzie mały Yannis i Leo jego synowie w w pierwszego małżeństwa grają już w szkółce w Belgijskim klubie ale ona był dziewczyną i chciała grać. To mu nie pozwalało się nie cieszyć. W domu grał z małą cały czas oceniając jej talent, posiadała go rozpierała mnie duma, ale kiedy rozbili żyrandol , zdenerwowałam się.
- Posprzątaj to to cholery jasnej - krzyknęłam na Edena - A nie dalej grasz - dodałam widząc jego minę
- Zaraz - odpowiedział spokojnie
- Nie zaraz tylko natychmiast - krzyknęłam po razu drugi
Podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Kochanie nie możesz się teraz denerwować - powiedział trzymając rękę na moim brzuchu
- To mnie nie denerwuj i to posprzątaj - mruknęłam
- Już idę a ty się połóż - powiedział - Zaraz przyniosę Ci kocyk - dodał
Położyłam się na sofie , a chwilę później przyszła Ness. Eden przykrył nas kocykiem. Po paru minutach zasnęłam

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ20: Z Tobą???

 **PARĘ TYGODNI PÓŹNIEJ**


Kolejny mecz okazał się jeszcze gorszy niż kolejny. Przegrana z City na ich terenie była dla nas bardzo trudna.3-0 koszmar. Wszyscy chcieliśmy o tym zapomnieć jak najszybciej. Kolejne mecze musimy wygrywać , chcąc obronić tytuł. Na dodatek Eva Carneiro ponoć miała rzekomy romans jednym z naszych piłkarzy. To nie wróżyło nam dobrze , wszystkie angielskie jak i polskie tabloidy o tym pisały. Zastanawiam się z którym miała ten romans. Zawsze chciałam być jak ona , a teraz poważnie się nad tym zastanawiam. Jest najlepsza w swoim fachu ale kobietą okropną. Koleżanką jest okeey ale to co zrobiła , oczywiście jeśli to prawda to skreśla ją na całej linii. Zastanawiałam się czy ja bym tak potrafiła zdradzić swojego partnera ale nie ja nie dałabym rady. Dla mnie to jest nie do pomyślenia.  Przez nią mieliśmy z innymi lekarzami i całym sztabem medycznym dwa razy więcej roboty niż normalnie. Na dodatek ja za niedługo odpadnę ze sztabu medycznego na mecz i będzie problem. Oczywiście nikt nie robi mi z powodu ciąży problemów , rozmawiałam już w prezesami , że będę pracować póki będę dawać radę , a potem wrócę kiedy tylko będę chciała. Eden najchętniej już by mnie usadził w domu ale ja zdecydowałam , że mniej więcej do siódmego miesiąca będę pracować. Wiadomo , że kiedy brzuch mi urośnie nie będę już brała czynnego udziału w meczach ale masaże będę wykonywać i siedzieć za biurkiem. Tak jak przed zawieszeniem Evy.
Stylizacja blue,red,whiteObudziłam się rano , u mojego boku nie było Hazarda , pomyślałam , że pewnie bawi się z Ness. Weszłam do łazienki , wzięłam prysznic , wytarłam ciało , stanęłam przed lustrem oglądając każdy centymetr swojego brzucha. Nie wiele było po nim widać ale już miałam obawy. Będę wyglądać jak słonica wiedziałam , że będzie mi ciężko wrócić do mojej dotychczasowej wagi ale jednak dziecko to skarb a dwójka to już w ogóle. Na samą myśl się uśmiechnęłam. Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie do szafy , żeby się w coś ubrać do pracy. Wynajęliśmy z Edenem opiekunkę dla Vanessy , żeby nie jeździła z Nami do pracy.
Zeszłam na dół nigdzie nie było śladu po Ness i Edenie. Poszłam do jej pokoju a ona spokojnie spała sobie w łóżku, obudziłam ją bo przecież za chwilę musiałam wyjść do pracy. Po paru minutach przyszła opiekunka i mogłam spokojnie wyjść do pracy. Martwiłam się , gdzie podział się ten Belg , może pojechał już do Copham - pomyślałam.
Nie myliłam się był w Copham , a najgorsze jest do , że migdalił się do Evy. Podeszłam po cichu pod wpół otwarte drzwi gabinetu lekarki Chelsea.
- Ona nie może się o tym dowiedzieć - powiedział Eden
- Kochaneńki ona musi znać prawdę - zaśmiała się i pogłaskała go po policzku
- Odczep się kobieto to był tylko jednorazowy wyskok - mruknął
W tym momencie do moich oczu napłynęły łzy , nie mogłam uwierzyć , już wiem kto jest tym piłkarzem z plotek, na samym początku myślałam , że to Terry ale nie do ten pieprzony dupek Hazard. Odeszłam jak najszybciej od tamtego miejsca, weszłam do swojego gabinetu , trzasnęłam drzwiami. Zastanowiłam się co ja mam teraz zrobić , wybaczyć mu , czy odejść. Czemu sytuacja musiałam się skomplikować w tym momencie??? Nigdy nie pomyślałam , że znowu będę w takiej sytuacji. Czy wszyscy Belgowie są tacy jak Eden czy znajdę kiedyś kogoś kto mnie pokocha??
Później udałam się na boiska treningowe , choć nie miałam na to najmniejszej ochoty. Praca to praca więc musiałam. Zdziwił mnie fakt , że Eva też tam była przecież The Special One jej zabronił. Nie wiedziałam o co chodzi. Spokojnie oglądałam ich trening nie zwracając uwagi ani na Edena i Evę. Po treningu pojechałam do domu. Miałam wszystkiego dość. Usiadłam na sofie w swoim salonie, po chwili przyszła do mnie Vanessa , wzięłam ją na kolana.
- Mamo , gdzie tato?? - spytała mnie moja córka
- Nie wiem chyba jeszcze w pracy - oznajmiłam
- Chcesz jechać do babci?? -spytałam ją po chwili milczenia
- Z Tobą ?? - odparła
- Tak - zgodziłam się
Poszłam do sypialni spakowałam walizki , później poszłam do pokoju małej i także ją spakowałam. Międzyczasie zabukowałam bilety do domu , do Polski. Musiałam parę rzeczy przemyśleć. A może po raz kolejny uciekam??? Zamówiłam taksówkę, miała być za parę minut więc napisałam wiadomość do Edena.Zawiadomiłam także o wyjeździe prezesa, który wyraził zgodę.
" Nie ma to jak po raz kolejny kłamać. Jesteś dupkiem!!!!!! TO już koniec nie mam ochoty Cię oglądać."
Powiesiłam karteczkę na lodówce i wyszłam z małą zamykając na sobą drzwi. Pojechałam na lotnisko , skąd miałam lot do Polski. Kiedy wsiadłam do samolotu napisałam sms'a do Oscara
A: Nie mów nic Hazardowi , mam go dość musiałam wyjechać. Za jakiś czas wrócę :(
Wiedziałam , że i tak mu powie bo w końcu to przyjaciele ale wiedziałam także , że gdybym mu nie napisała , że wyjeżdżam to by się wkurzył. Kiedy tylko samolot wzniósł się w chmury odetchnęłam z ulgą.

piątek, 14 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ19: Co się dzieje??....

Po zremisowanym meczu ze Swansea 2-2 i czerwonej kartce Thibaut byliśmy źli na siebie.  Mourhinio na dodatek odsunął Evę do bycia z drużyną . Była nadal główna lekarka Chelsea ale nie mogła brać udziału w meczach jaki i sesjach treningowych.  Musiałam ją zastąpić, teraz ona siedziała za biurkiem a ja latałam za chłopakami jak im coś się stało. Kochałam to robić wiadomo ale samo to ze musiał patrzeć na Eden a przyprawiało mnie o mdłości. Ostatnio i tak nie czułam się najlepiej , nie wiedziałam co się ze mną działo.  Dzisiaj jeszcze mała Vanessa miała wrócić do domu , oczywiście nie sama moja mama miała ja przynieść. Niestety okazało się ze muszę zostać dłużej w pracy bo byłam umówiona z Falcao ma masaż taka moja praca. Chce ja wykonywać dobrze i sumienie wiec się zgodziłam.  Siedziałam właśnie na ławce rezerwowych kiedy podszedł do mnie uśmiechnięty Falcao.
- Tak jak kiedy mam przyjść?? - spytał z uśmiechem
- Przyjdź do mnie po treningu - oświadczyłam widząc minę Edena lekko się uśmiechnęłam
- Okeey będę - odparł i poszedł na dalszy trening
Sama zajęłam się dalszym obserwowaniem piłkarzy , oglądałam ich grę , trening siłowy , biegowy itp. Po treningu , poszłam na salę , gdzie odbywały się masaże tam czekał na mnie Falcao. O dziwo bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Zawsze chętnie służył radą , był starszy więc dużo więcej wiedział o związkach niż ja. Sama byłam dobrym słuchaczem , więc często mówił mi o problemach , o tym jak źle grało mu się z Manchesterze. Powiedziałam mu tylko , że u nas tak nie będzie. Eden też był u masażysty i cały czas mnie obserwował. Nie mógł się przyczepić bo wykonywałam swoją ukochaną pracę, a poza tym nie byliśmy razem.
- Co tam Eden powiesz ??? - spytał po pewnym czasie Falcao mojego byłego chłopaka
-  A dobrze a u Ciebie ?? - spytała cały czas patrząc na mnie
- Też - uśmiechnął się
Nagle do sali wbiegłam moja kochana córka Vanessa , a zaraz za nią moja mama. Wzięłam ją na ręce i przytuliłam.
- Tęskniłam za Tobą - powiedziałam do niej
- Babcia dawała mi cukierki - odparła
- Mamo prosiłam Cię - odparłam patrząc na nią
- Oj tam mam jedną wnuczkę - zaśmiała się - Ładnego masz tego chłopaka- powiedziała po angielsku wskazując na Radamela
- Boooże mamo to jest Radamel Falcao - wskazałam na niego ręką - To jest Eden mój były chłopak i ojciec Ness - przedstawiłam Hazarda
- Narazie były - wstając z łózka i podając mojej mamie rękę - Eden Hazard - dodał
- Anna Sosnowicz - przedstawiła się podając mu rękę
- Dzięki za masaż , do zobaczenia jutro - pożegnał się Falcao - Do widzenia Pani - ukłonił się i wyszedł drugi masażysta zaraz za nim zostawiając naszą czwórkę samą.
- Mogę - spytał mnie Eden patrząc na Vanesse
- Proszę - powiedziałam i podałam mu dziecko - Pójdę się przebrać i pojechemy do mnie do domu - oznajmiłam mamie
Weszłam do innego pomieszczenia , gdzie przebrałam się , rozpuściłam włosy , poprawiłam makijaż i z niej wyszłam. Zobaczyłam tam obrazek , moja mama z zacięciem rozmawiała o czymś z Edenem , a kiedy mnie zobaczyli od razu przestali i zaczęli inny temat.  Stylizacja #26         
- O czym tam spiskujecie?? - spytałam
- O niczym - odparł Eden
- Mamo jedziemy do domu zmęczona jestem - powiedziałam
- A może pojedziemy do jakieś restauracji we czwórkę - zaznaczyła ostatnie słowo
- Mamo proszę Cię - mrkunęłam
- Nie chce się narzucać - wtrącił Eden
- Nie narzucasz się , jesteś częscią tej rodziny , macie dziecko więc musicie żyć w zgodzie - odparła
- Zyjemy z zgodzie - oznajmiłam
- Jak najbardziej - dodał Eden
Nagle zrobiło mi się czarno przed oczami , zakręciło mi się w głowie.
- Anita co się dzieje ?? - spytał Eden łapiąc mnie przed upadkiem
- Nie wiem przyćmiło mnie , przepraszam - powiedziałam
- Nie przepraszaj ,  nie masz za co. Może pójdziesz do lekarza?? - zapytał
- Chyba powinnam - odparłam
- Daj mi kluczę do domu , zajmę się małą , a wy jedźcie - powiedziała moja mama
- Sama mogę pojechać - mruknęłam
- No napewno i zemdlejesz za kierownicą . Nie pozwolę na to - powiedział - Zawiozę Cię - dodał widząc moją skwaszoną minę
- Jak chcecie  , klucze są w torebce - oznajmiłam
Jak powiedzieli tak zrobili , pojechałam do lekarza , gdzie zrobili mi setkę badań. Tego co się dowiedziałam zwaliło mnie z nóg. Kolejna ciąża i to bliźniacza. Byłam w 2 miesiącu ciąży , wiedziałam czyje to dziecko ale nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć. Eden chyba zemdleje.
Wyszłam z tego gabinetu z miną jakbym kogś zabiła.
- Eden musimy porozmawiać - mruknęłam
- Co się stało ?? - spytał łapiąc mnie za barki
- Ja.... bo ja nie wiem jak mam Ci to powiedzieć- odparłam
- O co chodzi ?? Spokojnie kochanie - pogłaskał mnie po barkach
- Jestem w ciąży - oznajmiłam - To bliźniaki - dodałam widząc jego rozanieloną minę
- Ale fajnie będę od razu podwójnym ojcem . Wiesz już jaka płeć ?? - spytał
- Nie jeszcze nie - kamień spadł mi z serca , że przyjął tak spokojnie
- Mam już dwóch synów , córkę , to teraz chciałabym jeszcze córkę i syna - powiedział z szerokim uśmiechem
- Jezu chłopie , zobaczymy co będzie - zaśmiałam się - Jedźmy już do domu - poprosiłam
- Dobrze chodź - powiedział i złapał mnie za rękę
Całą droge myślałam o tym jak dam sobie radę sama z taką ilością dzieci w domu. Będzie trudno ale napewno dam radę. Eden mi pomoże , napewno mi pomoże , będzie musiał. Kiedy podjechaliśmy pod mój dom spytałam
- Wejdziesz??
- Chętnie - oznajmił z uśmiechem
Weszliśmy na górę , tam czekałam na mnie zaniecierpliwiona mama. Ledwo weszłam w drzwi a już pytała.
- I co Ci jest?? -spytała
- Mamo nie wiem jak mam Ci to powiedzieć - odparłam
- Co się dzieje?? - spytał
- Jestem w ciąży - powiedziałam - To bliźniaki - dodałam widząc jej minę
- Podwójne gratulacje kochani , muszę zadzwonić do ojca - powiedziała i wyszła z pokoju
Zostałam sama z Edenem , patrzyłam na niego był taki szczęśliwy , nie wiedziałam co mam w tej sytuacji robić. Wiedziałam , że moja mama za niedługo wyjedzie i zostane sama a przecież później zrobi się jeszcze gorzej. Będę musiała z nim porozmawiać.
- Mogę dotknąć? - spytał
- Co?? Przepraszam zamyśliłam się - mruknęłam
- Pytałem czy mogę dotknąć- spytał jeszcze raz
- Jasne - choć nie byłam tego taka pewna
Kiedy jego dłoń dotknęła mojego jeszcze płaskiego brzucha przez moje ciało przeszedł milion malutenkich iskierek. Nie wiedziałam , czy to zasługa naszych małych bliźniaków , czy moich hormonów ale chciałam poczuć tak dobrze znany smak ust na swoich. Pocałowałam go.
- Zostań z Nami -wypaliłam - Jeśli oczywiście chcesz być częścią naszej dużej rodziny - powiedziałam
- Chce oczywiście - powiedział i mnie przytulił
Późnym wieczorem położyłam się spać a tuż obok mnie mój Eden. Kochałam go dałam mu ostatnią szansę ale miałam nadzieję , że ją wykorzysta.

wtorek, 4 sierpnia 2015

ROZDZIAł18: Zacznijmy od początku...

Mecz o Tarczę Wspólnoty zakończył się nie powodzeniem dla mojego klubu. Niestety nie udało się przegraliśmy z Arsenalem 1-0 . Hejterzy śmieją się , że przegraliśmy od własnej broni. Tak u nich bronił nasz długo letni bramkarz Peter Cech. Mieliśmy dużo okazji do strzelenia gola, najpierw nie trafił Ramires z główki a potem Eden nie trafił 100% okazji. Radamel Falcao zagrał nawet dobry mecz, miał parę okzji strzeleckich ale też ich nie wykorzystał. W sumie go rozumiem bo musi się z nim zgrać. Jeszcze pokażemy na co nas stać.

Stylizacja city girlObudziłam się coś koło 9 , nadal nie było Vanessy , ponieważ dalej przebywała u moich rodziców. Nie miałam na dzisiaj jakiś konkretnych planów , poza tym , że miałam pojechać do pracy. Wstałam z łóżka i udałam się prosto do łazienki , gdzie wzięłam szybki prysznic , pomalowałam się , ubrałam i z niej wyszłam.Zjadłam szybkie śniadnie i pojechałam na Copham. Tam jak zwykle musiałam spotkać Edena , od naszego rozstania nie chciałam go widzieć, oprócz pracy i dziecka nie łączyło nas już kompletnie nic.
- Hej kiedy Ness wraca od Twoich rodziców?? - spytał kiedy wysiadłam z samochodu
- Za tydzień a co?? - odparłam
- Chciałem ją zobaczyć - odpowiedział mi
- Okeey , to jak uzam to za stosowne to dam Ci znać - powiedziałem bez jakiego kolwiek uśmiechu na twarzy
- Nie możesz karać Ness za nasze rozstanie - powiedział ostro
- Ja jej nie karze - zaśmiałam mu się w twarz i ruszyłam w kierunku Falcao i Oscara
- Hej chłopaki co tam?? - spytałam lekko się uśmiechając
- Dobrze - odparł Falcao
- Wiedziałaś , że Ludi jest w ciąży ?? - spytał mnie Oscar
- Tak ale ona nie chciała Ci mówić przez Skype'a. Prosiła mnie , żebym Ci nie mówiła - wyjaśliłam mu
- Dzięki - zaśmiał się
- Nie cieszysz się ?? - spytałam go lekko zdziwiona
- Cieszę - skłamał
- To dobrze - uśmiechnełam się
Później poszłam do swojego gabinetu , gdzie miałam się zajmować papierkową robotą. Trener chyba wyczuł nie zdrowe napięcie pomiędzy mną a Edenem i nie chciał doprowadzić do rękoczynów. Chciałam tego uniknąć , więc jak posadził mnie w gabinecie ucieszyłam się . Miałam spokój a pisanie opini na temat stanu zdrowia piłkarzy jak najbardziej mi odpowiadał. Wiadomo wolałaby siedzieć na trybunie i oglądać trening ale też chciałam jak najmniej widywać mojego byłego chłopaka. Nie chciałam karać Vanessy za to co zrobił jej ojciec , nie chciałam zabierać jej ojca bo wiedziałam jak mała go kocha ale nie mogłam mu wybaczyć , że po raz kolejny mnie zostawił. Kochałam go wiadomo, był ojcem mojego dziecka ale my jednak do siebie nie pasowaliśmy , może tak miało być. Może. Wzięłam się za pracę bo nie chciałam dłużej się męczyć i myśleć o nie udanym związku z Edenem. Przejżałam wszystkie papiery , napisałam wszystkie raporty i nie miałam nic do roboty. Kręciłam się na krześle z nudów , humor mi się jakoś poprawił . Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Do środka wszedł nasz trener José Mourinho.
- Dzień dobry trenerze , co trenera tu sprowadza?? - spytałam go
- Zakopcie ten topur wojenny - powiedział
- Co proszę?? - zdziwiłam się
- Rozmawiałem z Edenem i wszystko mi powiedział . Nie możesz tak postępować - wyjaśnił - Nie bronie go ale mówie , że robicie sobie krzywdę a przede wszystkim waszej córce. To ona jest teraz najważniejsza a nie wasze spory - dodał widząc , że już otwieram usta
- Wiem ale niech trener postawi się w mojej sytuacji - odparłam
- Jest Ci ciężko teraz , ale później wszystko przeminie - odarł
- Nie wiem czy kiedykolwiek przeminie moja miłość do niego - stwierdziłam
- Kochasz go ?? - zdziwił się
- Tak - odparłam
- To walcz - powiedział
- Nie ma już o co - odpowiadziałam
- Jest - uśmiechnął się i wyszedł
Zostawił mnie samą z myślami , jak ma zakopać topur wojenny z kimś kogo się kocha. Przecież nie mam z nim żadnego toporu. Wyszłam z gabinetu i na kogoś wpadłam . Okazało się , że to właśnie Eden.
- Do mnie?? - spytałam
- Właściwie nie - odpowiedział
- To co ty tu robisz?? - spytałam
- Przechodziłem - zdziwił się
- Aha , w takim razie do zobaczenie jutro - mruknęłam i odeszłam
Poszłam na parking , gdzie zaparkowałam swój samochód. Chciałam to niego wsiąść kiedy usłyszałam za sobą czyjeś wołanie. Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Edena.
- Zacznijmy od początku - powiedział zatrzymując się przed maską mojego samochodu
- Od kiedy ty masz takie przemyślenia ?? - spytałam
- Od kiedy po razu drugi Cię straciłem - powiedział
- Na swoje własne życzenie - stwierdziałam oschle
- Przestań udawć taką oschłą. Wiem , że taka nie jesteś - odparł
- Skąd możesz to wiedzieć?? - spytałam go
- Poprostu wiem - złapał mnie za rękę
- Weż rękę - powiedziałam - Proszę - dodałam
- Jak chcesz - zaśmiał się i ją zdjął - To jak zaczynamy wszystko od początku . Nie musimy być razem ale nie chce , żeby przez nas nasza córka cierpiała. Daj mi ostnią szansę proszę - dodał
- Nie wiem czy mogę Ci zaufać , boje sie , że znów mnie zranisz , a ja już trzeci raz tego nie wytrzymam - powiedziałam
- Daj mi szanse , nie musimy od razu do siebie wracać - stwierdził
- To co tak poprostu mamy randkować ?? - zdziwiłam się
- A co to zły pomysł ?? - spytał
- Nie ale nie wiem czy dam radę - powiedziałam
- Dasz nie musimy od razu dziś sie spotykać - uśmiechnął się
- Zobaczymy , dam Ci znać - powiedziałam i wsiadłam do auta
Chciałam już ruszać kiedy Eden podszedł do szyby i zapukał , otwarłam szybę
- Podwieziesz mnie do Costy?? - spytał
- Wsiadaj - uśmiechnęłam się lekko
 Podwiozłam go do naszego wspólnego kolegii Diego Costy , kiedy wysiadł pojechałam do domu. Tam nie miałam nic do roboty więc połorzyłam się.

sobota, 1 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ17:To koniec...

To dziś chłopcy mieli wrócić do Londynu z jednej strony cieszyłam się a z drugiej nie. Z jednej strony chciałam zobaczyć Edena wiadomo , przytulić się do niego ale z drugiej strony byłam na niego wściekła , że przez tyle czasu nie odzywał. Mała była u moich rodziców w Polsce , chcieli zobaczyć swoją wnuczkę więc się zgodziłam. Będę mogła normalnie porozmawiać z Edenem.
Stylizacja neonWstałam z łóżka , poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , ubrałam się pomalowałam i z niej wyszłam. Weszłam do kuchni zrobiłam sobie śniadanie , posprzątałam po sobie i dla zabicia czasu włączyłam laptopa. Sprawdziłam portale społecznościowe , później pisałam jakieś raporty odnośnie piłkarzy , które wysłali mi koledzy z klubu. Uśmiechałam się od ucha do ucha z tego co pisali wynikało , ze wszyscy są w wyśmienitej formie. Cieszyłam się bo chciałam by moja ukochana drużyna zdobyła po raz kolejny Mistrzostwo Anglii. Po paru godzinach drzwi do naszego mieszkania otwarły się , stanął w nich mój Eden. Tęskniłam za nim ale byłam zła za to , że się do nas nie odzywał nie tyle co do mnie co do Vanessy.
- Hej piękna - powiedział i próbował mnie pocałować ale się odsunęłam
- O co Ci chodzi , myślałem , że tęsknisz ?? -odparł zdziwiony
- Owszem tęskniłam ale Ness bardziej - powiedziałam oschle
- Właśnie gdzie jest nasza córka ?? - spytał
- Moja córka jest u moich rodziców w Polsce - odpowiedziałam mu
- Jaka Twoja chyba chciałaś powiedzieć nasza - powiedział zły
- Taki z Ciebie ojciec , że nawet niepiszesz ani nie dzwonić. Do mnie to palicho ale przynajmniej mogłeś zadzwonić do Vanessy - powiedziałam ostro
-Wiesz , że nie mogłem , mecze , treningi , siłownia - powiedział
- Jakoś Oscar znalazł czas żeby zadzwonić do Ludi i Julii - odparłam
- On to on ja to ja - stwierdził
- Tak , jesteś nieodpowiedzialnym dupiekiem , który widzi tylko i wyłącznie czubek swojego nosa. Nie dziwię się , że Natacha z Tobą nie wytrzymała - powiedziałam ostro
- Jej w to nie mieszaj. Kochałem ją bo byla miłością mojego życia - stwierdził
- A ja ?? - spytałam
- Ty to matka mojej jedynej córki , jesteś dla mnie ważna ale nie aż tak. Nie zrozum mnie źle, Kocham Cię ale chciałby wszystko przemyśleć- powiedział
- I dobrze  w takim razie , możesz wziąć swoją walizkę i iść do jednego ze swoich kolegów bo jak chcesz wyszystko przemyśleć to możesz się wyprowadzić - powiedziałam ostro
- Jak chcesz będę u Diego - powiedział i wyszedł
Kiedy wyszedł dałam upust swoich emocji , rozpłakałam się jak mała dziewczynka. Kochałam go ale był cholernym dupkiem , który na mnie nie zasługuje.

DZIEŃ PÓŹNIEJ

Stylizacja school timeMusiała dzisiaj iść do Copham , nie chciałam widzieć Edena ale nie mogłam iść do pracy. Poszłam do łazienki , ubrałam się pomalowałam i z niej wyszłam. Zrobiłam sobie szybkie śniadanie , byłam lekko spóźniona więc wzięłam auto i pojchałam do ośrodka treningowego. Było za pięć 10 kiedy wjechałam na pakrking. Wysiadłam z auta i odrazu odałam się prosto na murawę.
- Dzień dobry trenerze , przepraszam za spóźnienie ale korki były - powiedziałam
- Okeey , siadaj i patrz a jak coś to intreweniuj - odparł
- Tak jest- zaśmiałam się i usiadłam na ławce rezerwowych
Czułam na sobie wrok Edena ale nawet na niego nie patrzyłam. Chciałam , żeby widział co może stracić. Gdyby popełnił jaki kolwiek błąd , nie miał by u mnie najmniejszych szans. Dałaby sobie sama radę tak jak do tej pory. Parzyłam na ich trening zastanawiając się nad jego wczorajszymi słowami. Czy byłam dla niego tylko matką jego córki czy kimś więcej , czy planował ze mną przyszłość czy nie. Nie wiedziałam tego , to nie było to co było między nami za pierwszym razem. Z moich rozmyślań wyrwał mnie trener wołając mnie do siebie.
- Mamy nowych zawodników a wy jeszcze się nie znacie przecież bo nie byłaś z Nami w Kanadzie. Poznaj to jest Radamel Falcao a to jest Kenedy - przedstawił nowych zawodników nasz trener
- Jestem Anita Sosnowicz masażystka Chelsea - przedstawiłam się
- Jesteś dziewczyną Edena?? - spytał ciekawy Falcao
- Szczerze nie wiem mamy lekki kryzys - powiedziałam szczeże
- Rozumiem , dobra wracam do treningu - pożegnał się Kolumbijczyk
Mecz o Tarczę Wspólnoty zbiżał się w zastraszającym tępie, to już jutro. Boże a dopiero co był początek lipca. Masakra jakaś. Ten mecz był początkiem całego sezonu dlatego był dla nas bardzo ważny. Sama nie wiedziałam czego chce , miałam totalny mętlik w głowie. Chciałabym żeby było po starem ale z drugiej strony chciałam by było innaczej.  Po treningu od razu pojechałam do domu , mała Vanessa była z moim rodzicami w Polsce. Dobrze , że tam była bo nie chciałam ,żeby patrzyła jak mój związek z Edenem przeżywa kryzys. W sumie mogłabym mu dać szansę ale też musiałam patrzeć też na siebie a przede wszystkim myśleć o dobru Ness. Weszłam do domu i zaczęłam płakać , nie miałam na nic siły chciałam już mieć wszystko za sobą. Kochałam oczywiście Edena ale nie wiedziałam co dalej.  Wybrałam jego numer. Nie odbierał. Zadzwoniłam jeszcze raz. Wkońcu odebrał.
- I co z Nami?? - zadałammu pytanie kiedy odebrał
- Nie wiem , szczeże jak masz mi robić takie akcje to wole być sam - powiedział
- Jak to?? - spytałam próbując się nie rozpłakać
- Mam Cię dość , to koniec - odparł
- Jak chcesz - powiedziałam i rozłączyłam się
Płakałam jeszcze bardziej , jak On mógł mnie zostawić mieliśmy wspólną córkę. Napisałam mu sms'a.
A: Nie będziesz spotykać się z MOJĄ córką.
E: Nie możesz mi tego zrobić ??!!
A: Jak widzisz mogę.
Później pisał mi jeszcze sms'y ale ja już mu nie odpisywałam , miałam go dosć. Nie miałam ochoty nawet na niego patrzeć. Po raz kolejny mnie zawiódł. Chciałam być sama ale wiedziałam ,że jutro muszę iść do pracy. Chłopcy mieli jutro mecz a ja nie mogłam ich zawieść. Nie potrafiłam im odmówić.