sobota, 3 października 2015

EPILOG:

Dziś już jesteśmy z Edenem 10 lat po ślubie. Były różne sytuacje jak to w małżeństwie bywają. Synowie Edena z pierwszego małżeństwa mieszkają z Nami, choć najstarszy Yennis ma już 15 , a młodszy Leo ma 13 to już są w szkółce OSSC Lille. Mieszkamy we Francji. Nasza córka Vanessa uczęszcza do szkoły ale już myśli o swojej przyszłości. Chce być piosenkarką, nie wiem po kim on to ma. Ma 12 lat a już chce wiedzieć co chce robić. Nasze bliźniaki Gabriel i Rose jeszcze dorastają i mamy nadzieje , że jeszcze długo tak będzie. Mają po 10 lat. Ja jeszcze wciąż pracuje już nie w Chelsea a w Lille ale lubię to robić więc wszystko jest dobrze.

Oscar i Ludi... no cóż nie wytrzymali ze sobą. Rozstali się po tym jak urodził im się synek Andreas , czyli nie długo po naszym ślubie. Ludi nie wytrzymała ciśnienia i zostawiła Oscara samego z dzieciakami. Teraz Dos Santos ma naprawdę dobrą rodzinne . Mała Julia już nie jest taka mała ma 14 lat jest podobna do Oscara i z charakteru i wyglądu. Chce jak tatuś grać w piłkę , a Oscar nie ma nic przeciwko. Andreas ma 10 lat i jest naprawde słodki.

No cóź kochani kończymy już naszą opowieść. Może nie wszystko toczyło się tak jak byśmy chcieli ale coś się kończy i coś się zaczyna. Na dziś to jest już koniec tej historii. Może za niedługo pokazać się nowe opowiadanie.


ROZDZIAŁ24: Kocham Cię Pani Hazard...

Dziś najważniejszy dzień w moim życiu , to dziś wychodzę za miłość mojego życia- Edena .Bardzo się denerwowałam ale wiedziałam jedno , że nie mogę dać plamy. Kochałam go nad życie tak samo jak nasze skarby.
Siedziałam z mamą w pokoju. Kosmetyczka mnie malowała , później fryzjerka układała mi włosy. Moja mama pomogła mi ubrać suknie. Bardzo się denerwowałam , trzęsły mi się ręce.
- Kochana uspokój się bo zaraz zemdlejesz - powiedziała
-Jak mam się nie denerwować ???- spytałam ją - Wychodzę za mąż - powiedziałam
- Wiem ale chyba przesadzasz - oznajmiła
- A ty się nie bałaś ?? - spytałam ją patrząc jej w oczy
- Denerwowałam się bardzo bardzo ale jakoś to poszło i jesteśmy z Twoim ojcem do tej pory - pogłaskała mnie po policzku - Wyglądasz jak księżniczka - powiedziała
- Dziękuje mamo za wszystko - powiedziałam a z oczu popłynęły mi łzy
- Nie płacz bo się rozmażesz - uśmiechnęła się i mnie przytuliła
Później pojechałyśmy razem z szoferem do kościoła, gdzie miałam wziąć ślub z moim ukochanym Edenem. Wyszłam z samochodu i od razu poszłam w stronę kościoła. Chcieliśmy by nasz ślub był nie tuzinkowy więc zamiast zwykłego marszu weselnego leciał hymn Ligii Mistrzów. Sunęłam spokojnie nawom główną. Widziałam Edena uśmiechał się do mnie szeroko . Wiedziała, że nie uciekł. Cieszyłam się bardzo bo chciałam spędzić z nim resztę swojego życia.
Kiedy do niego dotarłam złapał mnie za rękę i podprowadził mnie do ołtarza gdzie wzięliśmy ślub. Wesele było lepsze od śluby : tańce , torty , przemowy . Pierwszy taniec należał do nas . Eden delikatnie mnie obracał.
- Kocham Cię Pani Hazard - mruknął mi do ucha
- Też Cię kocham mężu - uśmiechnęłam się do Niego
- Pięknie wyglądasz - powiedział
- Dziękuje ty też - odparłam z uśmiechem
Później przyszedł czas na przemowy. Najpierw wstał Oscar
- Od kiedy poznałem Anitę wiedziałem , że będzie pasować do mojego przyjaciela Edena. Zaprzyjaźniłem się z nią od razu. Ludi myślała , że mnie i Anitę coś łączy. Myślałem , że mnie zje ale nie o tym teraz. Kiedy się poznali było w porządku ale późniejsze zachowanie Edena było okropne ale ciesze się , że mu wybaczyła i są razem. Wiem mieli wzloty i upadki ale teraz są szczęśliwi, kochają się i mają trójkę suuper dzieci i miejmy nadzieje , że dotrwają ze sobą do później starości. - zakończył swój monolog a ja miałam ochotę zapaść się po ziemię
Następny był Thorgan Hazard mówił o Edenie w samych superlatywach , że jest naprawdę super i , że cieszy się, że Eden jest ze mną szczęśliwy. Później zaczęliśmy przyjemniejszą cześć ślubu . Zabawa trwała do białego rana. Rano pojechałam razem z Edenem na wakacje na Malediwy było naprawdę ekstra.Nasz miesiąc miodowy trwał tylko 2 dni ponieważ każde z nas musiało wracać do pracy , którą kochało nad życie. Poza tym tęskniłam za dzieciakami.
  

piątek, 25 września 2015

ROZDZIAŁ23:Ponad życie...

**PARĘ MIESIĘCY PÓŹNIEJ**

Dziś już jestem w dziewiątym miesiącu ciąży , z niecierpliwością czekamy na poród naszych maluszków. Moja mama przyjechała z Polski,żeby mi pomóc przy porodzie. Od paru miesięcy nie jestem na meczach jako masażysta tylko kibic i obserwator. Eden opiekuje się mną jak tylko może , ja siedzę cłaymi dniami w domu. Bardzo ale to bardzo mi się nudzi.Opiekuje się naszą córeczką Vanessą.Wybraliśmy imiona dla naszych maleństw -  dla dziewczynki Rose a dla chłopca Gabriel. Dziś miałam termin porodu bardzo się denerwowałam , chciałam żeby Eden był przy porodzie , bo przy pierwszym go nie było. Jestem jego narzeczoną planujemy ślub, data już jest 3 miesiące po porodzie. Ja chciałam trochę dłużej odczekać no ale zgodziłam się na ten termin. Dziś rano naprawde czułam się źle.Czułam , że dziś urodzę ale nie wiedziałam jeszcze kiedy. Z ledwością zeszłam z łóżka , poszłam do łazienki ubrałam się i z niej wyszłam. Podstawowe czynności sprawiały mi masę trudności, tak samo jak podczas pierwszej ciąży.Tylko że teraz podwójnie . Uśmiechnęłam się lekko na samą myśl o tym jak moja małe szkraby będą stawiać pierwsze kroki. Zeszłam na dół do kuchni i oparłam się o blat bo byłam zmęczona.
- Witaj piękna - pocałował mnie w czoło Eden
- Hej - odetchnęłam
- Jak się czujesz?? - spytał
- Nie wiem sama - uśmiechnęłam się
- Mama - podbiegła do mnie moja córka Ness i przytuliła się do mnie
- Cześć skarbie - uśmiechnęłam się do niej
- Mamuś kiedy Rose i Gabriel -będą z Nami ?? - spytała
- Już nie długo - odparłam i wtedy poczułam ten charakterystyczny ból
- Eden- powiedziałam cicho łapiąc się za brzuch
- Co się dzieje ?? - spytał
- Odeszły mi wody - odparłam
- Co??- zdziwił się
- Rodzę do cholery - krzyknęłam
Ten w ciągu minuty zabrał mnie do samochodu łapiąc miedzy czasie torbę , która była już od jakiegoś czasu spakowana. Moja mama zabrała Nass, a ja razem z Edenem pojechaliśmy do szpitala. Tam od razu pielęgniarki wzięły mnie na salę. Myślałam , że mnie rozwali od środka , to był ból nie do opisania. Bolało mnie wszystko od brzucha po kręgosłup. Po paru godzinach ciężkiego porodu moim oczom ukazały się moje maluszki.
- Rose i Gabriel - mruknęłam do nich cichutko
Później pielęgniarki zabrały mi dzieci , a mnie zabrały do osobnej sali na porodówce w prywatnej klinice ,w której urodziłam. Tam zasnęłam od razu , nie powiem , że wszystko od pasa w dół mnie bolało.
 Rano obudziłam się i wszystko mnie ciągnęło , no ale to wkońcu był poród naturalny.Eden przyszedł zaraz po treningu a z nim cały skład Chelsea. Uśmiechałam się od ucha do ucha. Jak zwykle Pedro miał dziwne rady co do wychowania naszych Hazardów jak to stwierdził. Posiedzieli jeszcze parę godzin i rozeszli się do domu. Zostałam sama z Eden, ten oczywiście pytał jak się czuje , czy czegoś nie potrzebuje, a kiedy przynieśli nasze maleństwa do karmienia oczy mu rozbłysły.
- Wyszły nam dzieciaki - uśmiechnął się
- Też to zauważyłam - zaśmiałam się
- Rose chyba jest bardziej podobna do Ciebie - odparł
- Sama nie wiem - powiedziałam
- Ale ja wiem - puścił mi oczko
- Niech Ci będzie - uśmiechnęłam się szeroko
- Tworzymy naprawdę dobrą rodzinę - stwierdził
- I duuużą - dodałam
- No. Jeszcze moi synowie ze związku z Natahą - powiedział
- Yennis i Leo są naprawdę słodcy - zaśmiałam się
- Polubili Cię - powiedział
- Ja ich też i to bardzo - odparłam
- To dobrze bo ona mi ich podrzuca - oświadczył
- Okeey nie mam nic przeciwko - uśmiechnęłam się
- Dziękuje - powiedział
- Proszę - uśmiechnęłam
Potem zostałam sama bo nastał wieczór a on musiał być też z Vanessą. Obiecał , że przywiezie ją jutro tutaj do mnie. Miałam taką nadzieje bo bardzo za nią tęskniłam, kochałam ją i moje słodkie maleństwa ponad życie...

sobota, 5 września 2015

ROZDZIAŁ22: Skąd ja to znam...

**PARĘ DNI PÓŹNIEJ**

Od paru dni jestem sama z Ness bo Eden wyjechał na zgrupowanie kardy Belgii.  Siedziałam sam nudziło mi się strasznie , okropnie. Nie mogłam się zdecydować co chce robić. Znamy już płeć naszych dzieci , to chłopczyk i dziewczynka. Boże Eden skakał z radości , bo właśnie takie zestawienie chciał. Mnie to było obojętnie byle było zdrowe . I tak się działo , nasze bliźniaki były zdrowe , rozwijały się prawidłowo. Mała Vanessa cieszyła się , że będzie miała rodzeństwo w sumie już je miała ale jeszcze ich nie znała. Chciałam żeby poznała swoich przyrodnich braci. Muszę poprosić Edena , żeby wziął małych na parę dni do siebie. Ciekawe czy się zgodzi. Chyba napewno.
Stylizacja JesieńPostanowiłam , że zadzwonię do Ludi miałyśmy dzieci w podobnym wieku , a teraz na dodatek obie jesteśmy w ciąży. Ubrałam się swoją córkę i poszłam do Ludi i Oscara. Po paru minutach byłam pod domem państwa Emboaba. Zadzwoniłam do drzwi i po chwili otworzył i Oscar , gdy tylko mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko.
- Hej wchodźcie - powiedział wpuszczając nas do środka
- Hej Ludi , jak tam ?? - spytałam wchodząc do ich salonu
- Cześć dobrze a  u Ciebie ?? - spytała
- Też - odpowiadziałam
Mała Ness poszła bawić się z Julią ich córką.
- Wiesz już jaka płeć ?? - spytał Oscar przerywając milczenie
- Dziewczynka i chłopczyk - oznajmiłam - A wy?? - spytałam patrząc na coraz większy brzuch Ludi
- Chłopak - uśmiechnęła się Ludi
- Eden się pewnie cieszy - oznajmił Oscar
- Jak nikt , ja z resztą też - powiedziałam
- Macie imiona ?? - spytała przyszła matka
- Nie , zastanawiam się jeszcze - mruknęłam - A wy?? - spytałam
- Francisco albo Andreas - powiedział Oscar
- Francisco ładne - uśmiechnęłam się
- Wiemy - uśmiechnęli się oboje
- Jak tam Eden w reprezentacji ?? - spytał Oscar
- Wygrali oczywiście - uśmiechnęłam się
- A Polska reprezentacja ?? - spytała Ludi
- Przegraliśmy z Niemcami 3-1 - oznajmiłam i z moich ust zszedł uśmiech
- Skąd ja to znam - stwierdził Oscar
- Wy mieliście gorzej - zaśmiałam się ale nie chciałam mówić tego magicznego wyniku 7-1 dla Niemiec
- A tam nie rozmawiajmy już o tym - mruknęła Ludi
- Okeey - powiedziałam
Później rozmawialiśmy już o dużo przyjemniejszych rzeczach , o nowych zawodnikach Chelsea o naszych przyszłych meczach. Wiedziałam , że muszą zacząć wygrywać mecze no ale nie chciałam ich bardziej dołować. Spędziliśmy naprawdę miłe popołudnie , wieczorem poszłam z małą do domu.
Zrobiłam jej kolacja kiedy ją zjadła położyłam ją spać , a sama poszłam się kąpać. Rozebrałam się , weszłam do wanny i wzięłam odprężającą kąpiel. Wyszłam z niej dopiero po 30 minutach , ubrałam piżamę , podwinęłam ją i spojrzałam na swój lekko zaokrąglający się brzuch . Pogłaskałam go , wiedziałam , że teraz moje życie po raz kolejny się zmieni. Przynajmniej teraz będę miała przy sobie Edena, który się mną opiekuje. Nie byłam sama tak jak podczas pierwszej ciąży ale wtedy naprawdę musiałam wyjechać , nie mogłam poprostu być w Londynie i na Niego patrzeć. Na szczęście teraz miałam go przy sobie. Kochałam go bardzo mocno , chciałam zostać Panią Hazrad . Byłam na to gotowa ale musiałam czekać na jego ruch, który nie wiadomo kiedy nastąpi. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni , gdzie położyłam się do łóżka. Po paru minutach zasnęłam. 

czwartek, 20 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ21: Ratujesz nam życie...

**PARĘ DNI PÓŹNIEJ**

Od paru dni siedzę bezczynnie w Polsce . Tutaj nie miałam co robić. Opiekowałam się tylko Vanessą. Cały czas pytała kiedy wracamy do domu . To był jej dom ale ona tego nie wiedziała. Przecież była za mała na dodatek była w połowie Belgijką. Czasem zastanawiam się czy już nie zdecydować za Nią i dać jej Polskie obywatelstwo,zawsze mówiłam , że sama sobie wybierze ale w tym okolicznościach to się zastanawiam.
 Jak na sierpień w Polsce było nawet ciepło ale gdyby nie ten wiatr.Tu nie padało z czego byłam zadowolona , cieszyłam się bo miałam dość angielskiej pogody. Obudziłam się coś przed 10 , spojrzałam miałam nieodebrane połączenie od The Special One . Zdziwiłam się i po paru sekundach oddzwoniłam.
- Dzień dobry trenerze co się stało?? - spytałam go
~ Dzień dobry musisz wrócić - odparł
- Wyjechałam trochę odpocząć , przecież wrócę za niedługo - powiedziałam
~ Wiem wiem , ale Cię tutaj potrzebujemy. Kiedy zawiesiłem cały sztab Evy , jej następcy nie dają rady - stwierdził
 - Potrzebujemy?? To znaczy?? - mruknęłam
~ Cały sztab szkoleniowy , piłkarze. Poznasz nasz nowy nabytek Pedro Rodrigueza przyszedł z FC Barcelony - powiedział
- Słyszałam coś - odparłam - Dobra spakuje się i spróbuje być jak najszybciej w Copham - powiedziałam
~ Dziękuje - podziękował co rzadko się zdarzało
- Proszę bardzo - uśmiechnęłam się do słuchawki
~ Kończę bo zaraz chłopcy rozpoczynają trening - powiedział
- Niech Pan ich pozdrowi ode mnie - mruknęłam
~Napewno pozdrowię wszystkich??? - spytał  
- Wszystkich - uśmiechnęłam się
~ Dobrze to do widzenia - mruknął
- Do widzenia - powiedziałam i rozłączyłam się
Stylizacja :)Od razu wstałam z łóżka , ubrałam się i wyszłam z pokoju.  Weszłam do kuchni i od razu sięgnęłam po laptop. Szybko zabukowałam bilety miałam szczęście bo udało mi się na jeszcze dziś i to na 15 więc na 14 będę w Anglii.
- Przestałabyś chodzić na obcasach - stwierdziłam
- Nie mam czasu się z Tobą teraz kłócić . Spakujesz małą?? - spytałam ją
- Tak a o co chodzi?? - zdziwiła się
- Muszę wracać  , nie mają na moje miejsce nikogo - powiedziałam jej
- Myślałam , że nie będziesz pracować - mruknęła
- Ciąża to nie choroba - stwierdziłam
- Ale ty urodzisz bliźniaki , musisz podwójnie na siebie uważać - powiedziała
- Mamo daj spokój i mi pomóż - poprosiłam
Poszłam szybko do pokoju ,spakowałam swoje rzeczy , kosmetyczkę , laptopa. Rzeczy małej pakowała moja mama. Kiedy byłam gotowa wybiła 13 więc zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisko. Odprawa i te sprawy zajęły nam naprawdę mało czasu, po paru minutach siedziałyśmy już w samolocie. Napisałam krótką wiadomość do trenera
A: Za niedługo będę w Londynie i przyjadę prosto do Copham :)
Nie czekałam na jego odpowiedź bo wiedziałam , że i tak nie odpiszę. Po dość krótkim locie , zamówiłam taksówkę i pojechałam prosto do Copham. Miły taksówkarz pomógł mi z walizkami. Później zrobił to ochroniarz ośrodka. Byłam mu naprawdę wdzięczna. Poprosiłam , żeby zaniósł do mojego gabinetu. Z Vanessą udałam się prosto na boisko. Tam zobaczyłam trenera i cały skład Chelsea , mieli trening. Mała od razu pobiegła do ojca.
- Dzień dobry trenerze - uśmiechnęłam się
- Ratujesz nam życie - odparł
-Do usług- powiedziałam
- Chodź poznasz Pedro- powiedział i kiwnął do mnie ręką
- Pedro poznaj to jest nasza masażystka Anita Sosnowicz - przedstawił mnie
- Pedro Rodriguez Ledesma - przedstawił podając mi rękę
- Anita Sosnowicz - uścisnęłam jego dłoń
- Juanita ?? - spytał z uśmiechem
- Może być - uśmiechnęłam się do niego zalotnie
- Wkońcu wróciłaś - ucieszył się Falcao
- Nie było mnie zaledwie parę dni , a wy już warujecie - odparłam z uśmiechem
- Najbardziej to Eden - zauważył Fabs
- Zasłużył - stwierdziłam
- Wszystko jest jednym wielkim nieporozumieniem - odpowiedział mi Eden
- Już Ci nie wierze - powiedziałam i przestałam się uśmiechać
- Chłopcy wracajcie do treningu , niech oni sobie spokojnie porozmawiają- krzyknął trener
Razem z Edenem poszłam na trybunę spokojnie porozmawiać. Ja nie chciałam z Nim rozmawiać ale mnie ciągnął ze sobą.
- Czemu mnie zostawiłaś i wyjechałaś ?? - spytał
- Miałeś romans z Evą Carneiro to się stało . Myślisz , ze nie słyszałam waszej rozmowy ?? - krzyknęłam oburzona - Masz mnie za głupią - prychnęłam
- Kochanie to było jak Cię nie znałem - powiedział
- A i dlatego nie chciałeś mi powiedzieć?? - spytałam go
- Tak. Przepraszam powinienem Ci był o tym powiedzieć. To było po jednej z klubowych imprez przystawiała się do mnie cały wieczór i tak wyszło - odpowiedział - Od kiedy jestem z Tobą nigdy Cię nie zdradziłem - dodał widząc moją minę
- Niby mam Ci w to uwierzyć ?? - spytałam
- No. Kocham Cię Anita uwierz mi , nie chce się kłócić. Urodzisz mi bliźniaki nie możesz sie denerwować - powiedział
- Myślisz , że mi jest łatwo?? - spytałam go
- Wiem , że nie ale nie byliśmy wtedy razem - odparł
- Dobra zmień płytę - zaśmiałam się
- Wybaczysz mi ?? - spytał
- A mam inny wybór - powiedziałam zarzucając mu ręce na szyję
- Raczej nie - uśmiechnął się szeroko
- Niech Ci będzie ale od teraz mówisz mi wszystko bez żadnych tajemnic - zagroziłam mu
- Dobrze - ułożył ręce w obronnym geście
- A teraz marsz na trening - powiedziałam i wskazałam ręką na murawę
Usiadłam na ławce  a po chwili przybiegła do mnie moja mała córeczka , usiadła na moich kolanach i przytuliła się do mnie.
- Mamo też będę mogła grać jak tato?? - spytała po chwili
- Jeśli tylko będziesz chciała jak będziesz większa razem z tatą zapiszemy Cię do szkółki- odpowiedziałam jej
Wiedziałam , że to jest możliwe bo kobieca drużyna Chelsea zdobywa tytuły . Była najlepszą drużyną w damskiej BPL. Cieszyłam się , że chce grać , ja też w młodości chciałam grać ale moi rodzice nie mieli środków, żeby mnie zapisać a poza tym w Polsce kobieca liga jest w mało spotykana.
- Chce grać - oświadczyła wyrywając mnie z przemyśleń
- Dobrze w takim razie będziesz grać - uśmiechnęłam się - Tato napewno się ucieszy - powiedziałam
Po treningu , powiedziałam wszystko Edenowi , mało nie eksplodował z radości . Był bardzo dumny , że ma kogoś kto pójdzie z jego ślady. W prawdzie mały Yannis i Leo jego synowie w w pierwszego małżeństwa grają już w szkółce w Belgijskim klubie ale ona był dziewczyną i chciała grać. To mu nie pozwalało się nie cieszyć. W domu grał z małą cały czas oceniając jej talent, posiadała go rozpierała mnie duma, ale kiedy rozbili żyrandol , zdenerwowałam się.
- Posprzątaj to to cholery jasnej - krzyknęłam na Edena - A nie dalej grasz - dodałam widząc jego minę
- Zaraz - odpowiedział spokojnie
- Nie zaraz tylko natychmiast - krzyknęłam po razu drugi
Podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Kochanie nie możesz się teraz denerwować - powiedział trzymając rękę na moim brzuchu
- To mnie nie denerwuj i to posprzątaj - mruknęłam
- Już idę a ty się połóż - powiedział - Zaraz przyniosę Ci kocyk - dodał
Położyłam się na sofie , a chwilę później przyszła Ness. Eden przykrył nas kocykiem. Po paru minutach zasnęłam

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ20: Z Tobą???

 **PARĘ TYGODNI PÓŹNIEJ**


Kolejny mecz okazał się jeszcze gorszy niż kolejny. Przegrana z City na ich terenie była dla nas bardzo trudna.3-0 koszmar. Wszyscy chcieliśmy o tym zapomnieć jak najszybciej. Kolejne mecze musimy wygrywać , chcąc obronić tytuł. Na dodatek Eva Carneiro ponoć miała rzekomy romans jednym z naszych piłkarzy. To nie wróżyło nam dobrze , wszystkie angielskie jak i polskie tabloidy o tym pisały. Zastanawiam się z którym miała ten romans. Zawsze chciałam być jak ona , a teraz poważnie się nad tym zastanawiam. Jest najlepsza w swoim fachu ale kobietą okropną. Koleżanką jest okeey ale to co zrobiła , oczywiście jeśli to prawda to skreśla ją na całej linii. Zastanawiałam się czy ja bym tak potrafiła zdradzić swojego partnera ale nie ja nie dałabym rady. Dla mnie to jest nie do pomyślenia.  Przez nią mieliśmy z innymi lekarzami i całym sztabem medycznym dwa razy więcej roboty niż normalnie. Na dodatek ja za niedługo odpadnę ze sztabu medycznego na mecz i będzie problem. Oczywiście nikt nie robi mi z powodu ciąży problemów , rozmawiałam już w prezesami , że będę pracować póki będę dawać radę , a potem wrócę kiedy tylko będę chciała. Eden najchętniej już by mnie usadził w domu ale ja zdecydowałam , że mniej więcej do siódmego miesiąca będę pracować. Wiadomo , że kiedy brzuch mi urośnie nie będę już brała czynnego udziału w meczach ale masaże będę wykonywać i siedzieć za biurkiem. Tak jak przed zawieszeniem Evy.
Stylizacja blue,red,whiteObudziłam się rano , u mojego boku nie było Hazarda , pomyślałam , że pewnie bawi się z Ness. Weszłam do łazienki , wzięłam prysznic , wytarłam ciało , stanęłam przed lustrem oglądając każdy centymetr swojego brzucha. Nie wiele było po nim widać ale już miałam obawy. Będę wyglądać jak słonica wiedziałam , że będzie mi ciężko wrócić do mojej dotychczasowej wagi ale jednak dziecko to skarb a dwójka to już w ogóle. Na samą myśl się uśmiechnęłam. Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie do szafy , żeby się w coś ubrać do pracy. Wynajęliśmy z Edenem opiekunkę dla Vanessy , żeby nie jeździła z Nami do pracy.
Zeszłam na dół nigdzie nie było śladu po Ness i Edenie. Poszłam do jej pokoju a ona spokojnie spała sobie w łóżku, obudziłam ją bo przecież za chwilę musiałam wyjść do pracy. Po paru minutach przyszła opiekunka i mogłam spokojnie wyjść do pracy. Martwiłam się , gdzie podział się ten Belg , może pojechał już do Copham - pomyślałam.
Nie myliłam się był w Copham , a najgorsze jest do , że migdalił się do Evy. Podeszłam po cichu pod wpół otwarte drzwi gabinetu lekarki Chelsea.
- Ona nie może się o tym dowiedzieć - powiedział Eden
- Kochaneńki ona musi znać prawdę - zaśmiała się i pogłaskała go po policzku
- Odczep się kobieto to był tylko jednorazowy wyskok - mruknął
W tym momencie do moich oczu napłynęły łzy , nie mogłam uwierzyć , już wiem kto jest tym piłkarzem z plotek, na samym początku myślałam , że to Terry ale nie do ten pieprzony dupek Hazard. Odeszłam jak najszybciej od tamtego miejsca, weszłam do swojego gabinetu , trzasnęłam drzwiami. Zastanowiłam się co ja mam teraz zrobić , wybaczyć mu , czy odejść. Czemu sytuacja musiałam się skomplikować w tym momencie??? Nigdy nie pomyślałam , że znowu będę w takiej sytuacji. Czy wszyscy Belgowie są tacy jak Eden czy znajdę kiedyś kogoś kto mnie pokocha??
Później udałam się na boiska treningowe , choć nie miałam na to najmniejszej ochoty. Praca to praca więc musiałam. Zdziwił mnie fakt , że Eva też tam była przecież The Special One jej zabronił. Nie wiedziałam o co chodzi. Spokojnie oglądałam ich trening nie zwracając uwagi ani na Edena i Evę. Po treningu pojechałam do domu. Miałam wszystkiego dość. Usiadłam na sofie w swoim salonie, po chwili przyszła do mnie Vanessa , wzięłam ją na kolana.
- Mamo , gdzie tato?? - spytała mnie moja córka
- Nie wiem chyba jeszcze w pracy - oznajmiłam
- Chcesz jechać do babci?? -spytałam ją po chwili milczenia
- Z Tobą ?? - odparła
- Tak - zgodziłam się
Poszłam do sypialni spakowałam walizki , później poszłam do pokoju małej i także ją spakowałam. Międzyczasie zabukowałam bilety do domu , do Polski. Musiałam parę rzeczy przemyśleć. A może po raz kolejny uciekam??? Zamówiłam taksówkę, miała być za parę minut więc napisałam wiadomość do Edena.Zawiadomiłam także o wyjeździe prezesa, który wyraził zgodę.
" Nie ma to jak po raz kolejny kłamać. Jesteś dupkiem!!!!!! TO już koniec nie mam ochoty Cię oglądać."
Powiesiłam karteczkę na lodówce i wyszłam z małą zamykając na sobą drzwi. Pojechałam na lotnisko , skąd miałam lot do Polski. Kiedy wsiadłam do samolotu napisałam sms'a do Oscara
A: Nie mów nic Hazardowi , mam go dość musiałam wyjechać. Za jakiś czas wrócę :(
Wiedziałam , że i tak mu powie bo w końcu to przyjaciele ale wiedziałam także , że gdybym mu nie napisała , że wyjeżdżam to by się wkurzył. Kiedy tylko samolot wzniósł się w chmury odetchnęłam z ulgą.

piątek, 14 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ19: Co się dzieje??....

Po zremisowanym meczu ze Swansea 2-2 i czerwonej kartce Thibaut byliśmy źli na siebie.  Mourhinio na dodatek odsunął Evę do bycia z drużyną . Była nadal główna lekarka Chelsea ale nie mogła brać udziału w meczach jaki i sesjach treningowych.  Musiałam ją zastąpić, teraz ona siedziała za biurkiem a ja latałam za chłopakami jak im coś się stało. Kochałam to robić wiadomo ale samo to ze musiał patrzeć na Eden a przyprawiało mnie o mdłości. Ostatnio i tak nie czułam się najlepiej , nie wiedziałam co się ze mną działo.  Dzisiaj jeszcze mała Vanessa miała wrócić do domu , oczywiście nie sama moja mama miała ja przynieść. Niestety okazało się ze muszę zostać dłużej w pracy bo byłam umówiona z Falcao ma masaż taka moja praca. Chce ja wykonywać dobrze i sumienie wiec się zgodziłam.  Siedziałam właśnie na ławce rezerwowych kiedy podszedł do mnie uśmiechnięty Falcao.
- Tak jak kiedy mam przyjść?? - spytał z uśmiechem
- Przyjdź do mnie po treningu - oświadczyłam widząc minę Edena lekko się uśmiechnęłam
- Okeey będę - odparł i poszedł na dalszy trening
Sama zajęłam się dalszym obserwowaniem piłkarzy , oglądałam ich grę , trening siłowy , biegowy itp. Po treningu , poszłam na salę , gdzie odbywały się masaże tam czekał na mnie Falcao. O dziwo bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Zawsze chętnie służył radą , był starszy więc dużo więcej wiedział o związkach niż ja. Sama byłam dobrym słuchaczem , więc często mówił mi o problemach , o tym jak źle grało mu się z Manchesterze. Powiedziałam mu tylko , że u nas tak nie będzie. Eden też był u masażysty i cały czas mnie obserwował. Nie mógł się przyczepić bo wykonywałam swoją ukochaną pracę, a poza tym nie byliśmy razem.
- Co tam Eden powiesz ??? - spytał po pewnym czasie Falcao mojego byłego chłopaka
-  A dobrze a u Ciebie ?? - spytała cały czas patrząc na mnie
- Też - uśmiechnął się
Nagle do sali wbiegłam moja kochana córka Vanessa , a zaraz za nią moja mama. Wzięłam ją na ręce i przytuliłam.
- Tęskniłam za Tobą - powiedziałam do niej
- Babcia dawała mi cukierki - odparła
- Mamo prosiłam Cię - odparłam patrząc na nią
- Oj tam mam jedną wnuczkę - zaśmiała się - Ładnego masz tego chłopaka- powiedziała po angielsku wskazując na Radamela
- Boooże mamo to jest Radamel Falcao - wskazałam na niego ręką - To jest Eden mój były chłopak i ojciec Ness - przedstawiłam Hazarda
- Narazie były - wstając z łózka i podając mojej mamie rękę - Eden Hazard - dodał
- Anna Sosnowicz - przedstawiła się podając mu rękę
- Dzięki za masaż , do zobaczenia jutro - pożegnał się Falcao - Do widzenia Pani - ukłonił się i wyszedł drugi masażysta zaraz za nim zostawiając naszą czwórkę samą.
- Mogę - spytał mnie Eden patrząc na Vanesse
- Proszę - powiedziałam i podałam mu dziecko - Pójdę się przebrać i pojechemy do mnie do domu - oznajmiłam mamie
Weszłam do innego pomieszczenia , gdzie przebrałam się , rozpuściłam włosy , poprawiłam makijaż i z niej wyszłam. Zobaczyłam tam obrazek , moja mama z zacięciem rozmawiała o czymś z Edenem , a kiedy mnie zobaczyli od razu przestali i zaczęli inny temat.  Stylizacja #26         
- O czym tam spiskujecie?? - spytałam
- O niczym - odparł Eden
- Mamo jedziemy do domu zmęczona jestem - powiedziałam
- A może pojedziemy do jakieś restauracji we czwórkę - zaznaczyła ostatnie słowo
- Mamo proszę Cię - mrkunęłam
- Nie chce się narzucać - wtrącił Eden
- Nie narzucasz się , jesteś częscią tej rodziny , macie dziecko więc musicie żyć w zgodzie - odparła
- Zyjemy z zgodzie - oznajmiłam
- Jak najbardziej - dodał Eden
Nagle zrobiło mi się czarno przed oczami , zakręciło mi się w głowie.
- Anita co się dzieje ?? - spytał Eden łapiąc mnie przed upadkiem
- Nie wiem przyćmiło mnie , przepraszam - powiedziałam
- Nie przepraszaj ,  nie masz za co. Może pójdziesz do lekarza?? - zapytał
- Chyba powinnam - odparłam
- Daj mi kluczę do domu , zajmę się małą , a wy jedźcie - powiedziała moja mama
- Sama mogę pojechać - mruknęłam
- No napewno i zemdlejesz za kierownicą . Nie pozwolę na to - powiedział - Zawiozę Cię - dodał widząc moją skwaszoną minę
- Jak chcecie  , klucze są w torebce - oznajmiłam
Jak powiedzieli tak zrobili , pojechałam do lekarza , gdzie zrobili mi setkę badań. Tego co się dowiedziałam zwaliło mnie z nóg. Kolejna ciąża i to bliźniacza. Byłam w 2 miesiącu ciąży , wiedziałam czyje to dziecko ale nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć. Eden chyba zemdleje.
Wyszłam z tego gabinetu z miną jakbym kogś zabiła.
- Eden musimy porozmawiać - mruknęłam
- Co się stało ?? - spytał łapiąc mnie za barki
- Ja.... bo ja nie wiem jak mam Ci to powiedzieć- odparłam
- O co chodzi ?? Spokojnie kochanie - pogłaskał mnie po barkach
- Jestem w ciąży - oznajmiłam - To bliźniaki - dodałam widząc jego rozanieloną minę
- Ale fajnie będę od razu podwójnym ojcem . Wiesz już jaka płeć ?? - spytał
- Nie jeszcze nie - kamień spadł mi z serca , że przyjął tak spokojnie
- Mam już dwóch synów , córkę , to teraz chciałabym jeszcze córkę i syna - powiedział z szerokim uśmiechem
- Jezu chłopie , zobaczymy co będzie - zaśmiałam się - Jedźmy już do domu - poprosiłam
- Dobrze chodź - powiedział i złapał mnie za rękę
Całą droge myślałam o tym jak dam sobie radę sama z taką ilością dzieci w domu. Będzie trudno ale napewno dam radę. Eden mi pomoże , napewno mi pomoże , będzie musiał. Kiedy podjechaliśmy pod mój dom spytałam
- Wejdziesz??
- Chętnie - oznajmił z uśmiechem
Weszliśmy na górę , tam czekałam na mnie zaniecierpliwiona mama. Ledwo weszłam w drzwi a już pytała.
- I co Ci jest?? -spytała
- Mamo nie wiem jak mam Ci to powiedzieć - odparłam
- Co się dzieje?? - spytał
- Jestem w ciąży - powiedziałam - To bliźniaki - dodałam widząc jej minę
- Podwójne gratulacje kochani , muszę zadzwonić do ojca - powiedziała i wyszła z pokoju
Zostałam sama z Edenem , patrzyłam na niego był taki szczęśliwy , nie wiedziałam co mam w tej sytuacji robić. Wiedziałam , że moja mama za niedługo wyjedzie i zostane sama a przecież później zrobi się jeszcze gorzej. Będę musiała z nim porozmawiać.
- Mogę dotknąć? - spytał
- Co?? Przepraszam zamyśliłam się - mruknęłam
- Pytałem czy mogę dotknąć- spytał jeszcze raz
- Jasne - choć nie byłam tego taka pewna
Kiedy jego dłoń dotknęła mojego jeszcze płaskiego brzucha przez moje ciało przeszedł milion malutenkich iskierek. Nie wiedziałam , czy to zasługa naszych małych bliźniaków , czy moich hormonów ale chciałam poczuć tak dobrze znany smak ust na swoich. Pocałowałam go.
- Zostań z Nami -wypaliłam - Jeśli oczywiście chcesz być częścią naszej dużej rodziny - powiedziałam
- Chce oczywiście - powiedział i mnie przytulił
Późnym wieczorem położyłam się spać a tuż obok mnie mój Eden. Kochałam go dałam mu ostatnią szansę ale miałam nadzieję , że ją wykorzysta.