Od paru dni siedzę bezczynnie w Polsce . Tutaj nie miałam co robić. Opiekowałam się tylko Vanessą. Cały czas pytała kiedy wracamy do domu . To był jej dom ale ona tego nie wiedziała. Przecież była za mała na dodatek była w połowie Belgijką. Czasem zastanawiam się czy już nie zdecydować za Nią i dać jej Polskie obywatelstwo,zawsze mówiłam , że sama sobie wybierze ale w tym okolicznościach to się zastanawiam.
Jak na sierpień w Polsce było nawet ciepło ale gdyby nie ten wiatr.Tu nie padało z czego byłam zadowolona , cieszyłam się bo miałam dość angielskiej pogody. Obudziłam się coś przed 10 , spojrzałam miałam nieodebrane połączenie od The Special One . Zdziwiłam się i po paru sekundach oddzwoniłam.
- Dzień dobry trenerze co się stało?? - spytałam go
~ Dzień dobry musisz wrócić - odparł
- Wyjechałam trochę odpocząć , przecież wrócę za niedługo - powiedziałam
~ Wiem wiem , ale Cię tutaj potrzebujemy. Kiedy zawiesiłem cały sztab Evy , jej następcy nie dają rady - stwierdził
- Potrzebujemy?? To znaczy?? - mruknęłam
~ Cały sztab szkoleniowy , piłkarze. Poznasz nasz nowy nabytek Pedro Rodrigueza przyszedł z FC Barcelony - powiedział
- Słyszałam coś - odparłam - Dobra spakuje się i spróbuje być jak najszybciej w Copham - powiedziałam
~ Dziękuje - podziękował co rzadko się zdarzało
- Proszę bardzo - uśmiechnęłam się do słuchawki
~ Kończę bo zaraz chłopcy rozpoczynają trening - powiedział
- Niech Pan ich pozdrowi ode mnie - mruknęłam
~Napewno pozdrowię wszystkich??? - spytał
- Wszystkich - uśmiechnęłam się
~ Dobrze to do widzenia - mruknął
- Do widzenia - powiedziałam i rozłączyłam się
- Przestałabyś chodzić na obcasach - stwierdziłam
- Nie mam czasu się z Tobą teraz kłócić . Spakujesz małą?? - spytałam ją
- Tak a o co chodzi?? - zdziwiła się
- Muszę wracać , nie mają na moje miejsce nikogo - powiedziałam jej
- Myślałam , że nie będziesz pracować - mruknęła
- Ciąża to nie choroba - stwierdziłam
- Ale ty urodzisz bliźniaki , musisz podwójnie na siebie uważać - powiedziała
- Mamo daj spokój i mi pomóż - poprosiłam
Poszłam szybko do pokoju ,spakowałam swoje rzeczy , kosmetyczkę , laptopa. Rzeczy małej pakowała moja mama. Kiedy byłam gotowa wybiła 13 więc zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisko. Odprawa i te sprawy zajęły nam naprawdę mało czasu, po paru minutach siedziałyśmy już w samolocie. Napisałam krótką wiadomość do trenera
A: Za niedługo będę w Londynie i przyjadę prosto do Copham :)
Nie czekałam na jego odpowiedź bo wiedziałam , że i tak nie odpiszę. Po dość krótkim locie , zamówiłam taksówkę i pojechałam prosto do Copham. Miły taksówkarz pomógł mi z walizkami. Później zrobił to ochroniarz ośrodka. Byłam mu naprawdę wdzięczna. Poprosiłam , żeby zaniósł do mojego gabinetu. Z Vanessą udałam się prosto na boisko. Tam zobaczyłam trenera i cały skład Chelsea , mieli trening. Mała od razu pobiegła do ojca.
- Dzień dobry trenerze - uśmiechnęłam się
- Ratujesz nam życie - odparł
-Do usług- powiedziałam
- Chodź poznasz Pedro- powiedział i kiwnął do mnie ręką
- Pedro poznaj to jest nasza masażystka Anita Sosnowicz - przedstawił mnie
- Pedro Rodriguez Ledesma - przedstawił podając mi rękę
- Anita Sosnowicz - uścisnęłam jego dłoń
- Juanita ?? - spytał z uśmiechem
- Może być - uśmiechnęłam się do niego zalotnie
- Wkońcu wróciłaś - ucieszył się Falcao
- Nie było mnie zaledwie parę dni , a wy już warujecie - odparłam z uśmiechem
- Najbardziej to Eden - zauważył Fabs
- Zasłużył - stwierdziłam
- Wszystko jest jednym wielkim nieporozumieniem - odpowiedział mi Eden
- Już Ci nie wierze - powiedziałam i przestałam się uśmiechać
- Chłopcy wracajcie do treningu , niech oni sobie spokojnie porozmawiają- krzyknął trener
Razem z Edenem poszłam na trybunę spokojnie porozmawiać. Ja nie chciałam z Nim rozmawiać ale mnie ciągnął ze sobą.
- Czemu mnie zostawiłaś i wyjechałaś ?? - spytał
- Miałeś romans z Evą Carneiro to się stało . Myślisz , ze nie słyszałam waszej rozmowy ?? - krzyknęłam oburzona - Masz mnie za głupią - prychnęłam
- Kochanie to było jak Cię nie znałem - powiedział
- A i dlatego nie chciałeś mi powiedzieć?? - spytałam go
- Tak. Przepraszam powinienem Ci był o tym powiedzieć. To było po jednej z klubowych imprez przystawiała się do mnie cały wieczór i tak wyszło - odpowiedział - Od kiedy jestem z Tobą nigdy Cię nie zdradziłem - dodał widząc moją minę
- Niby mam Ci w to uwierzyć ?? - spytałam
- No. Kocham Cię Anita uwierz mi , nie chce się kłócić. Urodzisz mi bliźniaki nie możesz sie denerwować - powiedział
- Myślisz , że mi jest łatwo?? - spytałam go
- Wiem , że nie ale nie byliśmy wtedy razem - odparł
- Dobra zmień płytę - zaśmiałam się
- Wybaczysz mi ?? - spytał
- A mam inny wybór - powiedziałam zarzucając mu ręce na szyję
- Raczej nie - uśmiechnął się szeroko
- Niech Ci będzie ale od teraz mówisz mi wszystko bez żadnych tajemnic - zagroziłam mu
- Dobrze - ułożył ręce w obronnym geście
- A teraz marsz na trening - powiedziałam i wskazałam ręką na murawę
Usiadłam na ławce a po chwili przybiegła do mnie moja mała córeczka , usiadła na moich kolanach i przytuliła się do mnie.
- Mamo też będę mogła grać jak tato?? - spytała po chwili
- Jeśli tylko będziesz chciała jak będziesz większa razem z tatą zapiszemy Cię do szkółki- odpowiedziałam jej
Wiedziałam , że to jest możliwe bo kobieca drużyna Chelsea zdobywa tytuły . Była najlepszą drużyną w damskiej BPL. Cieszyłam się , że chce grać , ja też w młodości chciałam grać ale moi rodzice nie mieli środków, żeby mnie zapisać a poza tym w Polsce kobieca liga jest w mało spotykana.
- Chce grać - oświadczyła wyrywając mnie z przemyśleń
- Dobrze w takim razie będziesz grać - uśmiechnęłam się - Tato napewno się ucieszy - powiedziałam
Po treningu , powiedziałam wszystko Edenowi , mało nie eksplodował z radości . Był bardzo dumny , że ma kogoś kto pójdzie z jego ślady. W prawdzie mały Yannis i Leo jego synowie w w pierwszego małżeństwa grają już w szkółce w Belgijskim klubie ale ona był dziewczyną i chciała grać. To mu nie pozwalało się nie cieszyć. W domu grał z małą cały czas oceniając jej talent, posiadała go rozpierała mnie duma, ale kiedy rozbili żyrandol , zdenerwowałam się.
- Posprzątaj to to cholery jasnej - krzyknęłam na Edena - A nie dalej grasz - dodałam widząc jego minę
- Zaraz - odpowiedział spokojnie
- Nie zaraz tylko natychmiast - krzyknęłam po razu drugi
Podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Kochanie nie możesz się teraz denerwować - powiedział trzymając rękę na moim brzuchu
- To mnie nie denerwuj i to posprzątaj - mruknęłam
- Już idę a ty się połóż - powiedział - Zaraz przyniosę Ci kocyk - dodał
Położyłam się na sofie , a chwilę później przyszła Ness. Eden przykrył nas kocykiem. Po paru minutach zasnęłam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz