piątek, 25 września 2015

ROZDZIAŁ23:Ponad życie...

**PARĘ MIESIĘCY PÓŹNIEJ**

Dziś już jestem w dziewiątym miesiącu ciąży , z niecierpliwością czekamy na poród naszych maluszków. Moja mama przyjechała z Polski,żeby mi pomóc przy porodzie. Od paru miesięcy nie jestem na meczach jako masażysta tylko kibic i obserwator. Eden opiekuje się mną jak tylko może , ja siedzę cłaymi dniami w domu. Bardzo ale to bardzo mi się nudzi.Opiekuje się naszą córeczką Vanessą.Wybraliśmy imiona dla naszych maleństw -  dla dziewczynki Rose a dla chłopca Gabriel. Dziś miałam termin porodu bardzo się denerwowałam , chciałam żeby Eden był przy porodzie , bo przy pierwszym go nie było. Jestem jego narzeczoną planujemy ślub, data już jest 3 miesiące po porodzie. Ja chciałam trochę dłużej odczekać no ale zgodziłam się na ten termin. Dziś rano naprawde czułam się źle.Czułam , że dziś urodzę ale nie wiedziałam jeszcze kiedy. Z ledwością zeszłam z łóżka , poszłam do łazienki ubrałam się i z niej wyszłam. Podstawowe czynności sprawiały mi masę trudności, tak samo jak podczas pierwszej ciąży.Tylko że teraz podwójnie . Uśmiechnęłam się lekko na samą myśl o tym jak moja małe szkraby będą stawiać pierwsze kroki. Zeszłam na dół do kuchni i oparłam się o blat bo byłam zmęczona.
- Witaj piękna - pocałował mnie w czoło Eden
- Hej - odetchnęłam
- Jak się czujesz?? - spytał
- Nie wiem sama - uśmiechnęłam się
- Mama - podbiegła do mnie moja córka Ness i przytuliła się do mnie
- Cześć skarbie - uśmiechnęłam się do niej
- Mamuś kiedy Rose i Gabriel -będą z Nami ?? - spytała
- Już nie długo - odparłam i wtedy poczułam ten charakterystyczny ból
- Eden- powiedziałam cicho łapiąc się za brzuch
- Co się dzieje ?? - spytał
- Odeszły mi wody - odparłam
- Co??- zdziwił się
- Rodzę do cholery - krzyknęłam
Ten w ciągu minuty zabrał mnie do samochodu łapiąc miedzy czasie torbę , która była już od jakiegoś czasu spakowana. Moja mama zabrała Nass, a ja razem z Edenem pojechaliśmy do szpitala. Tam od razu pielęgniarki wzięły mnie na salę. Myślałam , że mnie rozwali od środka , to był ból nie do opisania. Bolało mnie wszystko od brzucha po kręgosłup. Po paru godzinach ciężkiego porodu moim oczom ukazały się moje maluszki.
- Rose i Gabriel - mruknęłam do nich cichutko
Później pielęgniarki zabrały mi dzieci , a mnie zabrały do osobnej sali na porodówce w prywatnej klinice ,w której urodziłam. Tam zasnęłam od razu , nie powiem , że wszystko od pasa w dół mnie bolało.
 Rano obudziłam się i wszystko mnie ciągnęło , no ale to wkońcu był poród naturalny.Eden przyszedł zaraz po treningu a z nim cały skład Chelsea. Uśmiechałam się od ucha do ucha. Jak zwykle Pedro miał dziwne rady co do wychowania naszych Hazardów jak to stwierdził. Posiedzieli jeszcze parę godzin i rozeszli się do domu. Zostałam sama z Eden, ten oczywiście pytał jak się czuje , czy czegoś nie potrzebuje, a kiedy przynieśli nasze maleństwa do karmienia oczy mu rozbłysły.
- Wyszły nam dzieciaki - uśmiechnął się
- Też to zauważyłam - zaśmiałam się
- Rose chyba jest bardziej podobna do Ciebie - odparł
- Sama nie wiem - powiedziałam
- Ale ja wiem - puścił mi oczko
- Niech Ci będzie - uśmiechnęłam się szeroko
- Tworzymy naprawdę dobrą rodzinę - stwierdził
- I duuużą - dodałam
- No. Jeszcze moi synowie ze związku z Natahą - powiedział
- Yennis i Leo są naprawdę słodcy - zaśmiałam się
- Polubili Cię - powiedział
- Ja ich też i to bardzo - odparłam
- To dobrze bo ona mi ich podrzuca - oświadczył
- Okeey nie mam nic przeciwko - uśmiechnęłam się
- Dziękuje - powiedział
- Proszę - uśmiechnęłam
Potem zostałam sama bo nastał wieczór a on musiał być też z Vanessą. Obiecał , że przywiezie ją jutro tutaj do mnie. Miałam taką nadzieje bo bardzo za nią tęskniłam, kochałam ją i moje słodkie maleństwa ponad życie...

sobota, 5 września 2015

ROZDZIAŁ22: Skąd ja to znam...

**PARĘ DNI PÓŹNIEJ**

Od paru dni jestem sama z Ness bo Eden wyjechał na zgrupowanie kardy Belgii.  Siedziałam sam nudziło mi się strasznie , okropnie. Nie mogłam się zdecydować co chce robić. Znamy już płeć naszych dzieci , to chłopczyk i dziewczynka. Boże Eden skakał z radości , bo właśnie takie zestawienie chciał. Mnie to było obojętnie byle było zdrowe . I tak się działo , nasze bliźniaki były zdrowe , rozwijały się prawidłowo. Mała Vanessa cieszyła się , że będzie miała rodzeństwo w sumie już je miała ale jeszcze ich nie znała. Chciałam żeby poznała swoich przyrodnich braci. Muszę poprosić Edena , żeby wziął małych na parę dni do siebie. Ciekawe czy się zgodzi. Chyba napewno.
Stylizacja JesieńPostanowiłam , że zadzwonię do Ludi miałyśmy dzieci w podobnym wieku , a teraz na dodatek obie jesteśmy w ciąży. Ubrałam się swoją córkę i poszłam do Ludi i Oscara. Po paru minutach byłam pod domem państwa Emboaba. Zadzwoniłam do drzwi i po chwili otworzył i Oscar , gdy tylko mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko.
- Hej wchodźcie - powiedział wpuszczając nas do środka
- Hej Ludi , jak tam ?? - spytałam wchodząc do ich salonu
- Cześć dobrze a  u Ciebie ?? - spytała
- Też - odpowiadziałam
Mała Ness poszła bawić się z Julią ich córką.
- Wiesz już jaka płeć ?? - spytał Oscar przerywając milczenie
- Dziewczynka i chłopczyk - oznajmiłam - A wy?? - spytałam patrząc na coraz większy brzuch Ludi
- Chłopak - uśmiechnęła się Ludi
- Eden się pewnie cieszy - oznajmił Oscar
- Jak nikt , ja z resztą też - powiedziałam
- Macie imiona ?? - spytała przyszła matka
- Nie , zastanawiam się jeszcze - mruknęłam - A wy?? - spytałam
- Francisco albo Andreas - powiedział Oscar
- Francisco ładne - uśmiechnęłam się
- Wiemy - uśmiechnęli się oboje
- Jak tam Eden w reprezentacji ?? - spytał Oscar
- Wygrali oczywiście - uśmiechnęłam się
- A Polska reprezentacja ?? - spytała Ludi
- Przegraliśmy z Niemcami 3-1 - oznajmiłam i z moich ust zszedł uśmiech
- Skąd ja to znam - stwierdził Oscar
- Wy mieliście gorzej - zaśmiałam się ale nie chciałam mówić tego magicznego wyniku 7-1 dla Niemiec
- A tam nie rozmawiajmy już o tym - mruknęła Ludi
- Okeey - powiedziałam
Później rozmawialiśmy już o dużo przyjemniejszych rzeczach , o nowych zawodnikach Chelsea o naszych przyszłych meczach. Wiedziałam , że muszą zacząć wygrywać mecze no ale nie chciałam ich bardziej dołować. Spędziliśmy naprawdę miłe popołudnie , wieczorem poszłam z małą do domu.
Zrobiłam jej kolacja kiedy ją zjadła położyłam ją spać , a sama poszłam się kąpać. Rozebrałam się , weszłam do wanny i wzięłam odprężającą kąpiel. Wyszłam z niej dopiero po 30 minutach , ubrałam piżamę , podwinęłam ją i spojrzałam na swój lekko zaokrąglający się brzuch . Pogłaskałam go , wiedziałam , że teraz moje życie po raz kolejny się zmieni. Przynajmniej teraz będę miała przy sobie Edena, który się mną opiekuje. Nie byłam sama tak jak podczas pierwszej ciąży ale wtedy naprawdę musiałam wyjechać , nie mogłam poprostu być w Londynie i na Niego patrzeć. Na szczęście teraz miałam go przy sobie. Kochałam go bardzo mocno , chciałam zostać Panią Hazrad . Byłam na to gotowa ale musiałam czekać na jego ruch, który nie wiadomo kiedy nastąpi. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni , gdzie położyłam się do łóżka. Po paru minutach zasnęłam.