sobota, 30 maja 2015

ROZDZIAŁ12: A to za co??...

http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-butterfly15-moj-wlasny-styl_89.jpgChciałam jak najszybciej pojechać do domu niestety musiałam jeszcze wcześniej pojechać do Tajlandii. Ze wszystkim zawodnikami , sztabem , trenerami. Spakowałam walizkę ubrałam się i zeszłam na dół , wsiadłam do samochodu i pojechałam pod Stanford Bridge. Tam spotkałam się ze wszystkimi i z Edenem. Nie chciałam go widzieć niestety musiałam jeszcze znosić go jeszcze tydzień.
- Hej - przywitałam się z Oscarem
- Hej , jak tam ?? - spytał
- W miarę - lekko się uśmiechnęłam
- Będzie dobrze - pocieszył mnie Zouma
- Wiem , dziękuje - zaśmiałam się
Później wszyscy wsiedliśmy do samolotu miałam miejsce obok Oscara i Cezara. Czekał nas długi lot , nie lubiłam latać , wręcz bałam się tego siedziałam obok okna i kiedy samolot się wnosił zamknęłam oczy.
- Co jest ?? - spytał Dos Santos
- Boje się latać - odparłamm
- Nie ma czego , nie bój się jesteśmy blisko , jak się boisz to możesz siąść na moim miejscu - powiedział Cezar
- Dziękuje - powiedziałam zmieniając się z Azpilicuetą
Kiedy znieśliśmy się  w górę od razu zasnęłam
**
Byliśmy na jakiejś plaży wraz z Edenem , byłam w ciąży nagle przybiegła do nas ta cała Natacha. Uderzyła mnie w twarz , bałam się , Eden tylko się śmiał. Upadłam , zaczęłam krwawić , a oni odeszli ode mnię nie pomagając mi. Płakałam , chciałam żeby ktoś mi pomóg niestty nie było nikogo w poblizu. 
**

- Co się stało ?? - spytał Azpi
- Miała mega zły sen - odparłam
- Widać po Twojej minie - zaśmiał się Oscar 
- To nie jest śmieszne , nie ma się z czego śmiać , myślałam , że umrę ze strachu - powiedziałam całkiem poważnie 
- Co Ci się śniło - obrócił się do nas Thibaut 
- Szkoda gadać , serio - powiedziała z uśmiechem do niego 
- Jak chcesz - powiedział i wrócił do rozmowy z Edenem 
Parę godzin poźniej wylądowaliśmy w Tajlandii, cieszyłam się że cała tam dotarłam. Ze szczęścia uścisnęłam Oscara.
- A to za co ?? - spytał uśmiechnięty 
- Jestem cała , przeżyłam - ucieszyłam się 
Pojechalismy do hotelu gdzie dowiedziałam się że mam pokój obok Oscara i Edena. Cieszyłam się bo obu ich lubiłam ale nie mogłam znieść myśli , że będe tu sama mieszkać przez tydzień. Rozpakowałam walizkę , kiedy to zrobiłam poszłam do pokoju obok.
- Hej moge - spytała kiedy Eden otworzył mi drzwi 
- Jasne wchodź - powiedział kiedy weszłam - Oscar się kąpie - dodał po chwili 
- Okeey , przyszłam bo nie lubie być w nowym miejscu sama - odparłam nie patrząc na niego 
- Przepraszm - powiedział po chwili milczenia 
- Mogłeś mi wcześniej powiedzieć - powiedziałam zła 
- Przepraszam nie chciałem , rozwodzę się z nią - mruknął 
- Nie musisz - powiedziałam 
- Ale to nie przez Ciebię , nie wyszło nam - odparł 
- Nie to już nie obchodzi - powiedziałam i wyszłam 
Nagle zrobiło mi się nie dobrze i zemdlałam. Obudziłam się dopiero w szpitalu.
- Gdzie jestem ?? - spytałam Oscara który akurat przyszedł 
- W szpitalu , nie denerwuj się - powiedział 
- Co mi jest ?? - spytałam 
- Zemdlałaś , pojde po lekarza to Ci wszystko wytłumaczy - powiedział i wyszedł 
 Za parę minut przyszedł do mnie lekarz
-Jak się Pani czuję , w tym stanie nie powinna Pani latać - odparł 
- Jaki stanie ?? -spytałam 
- Jest Pani w ciązy - powiedział 
- Że co jestem ?? - spytałam jeszcze raz nie dowierzając 
- W ciązy - powtórzył 
- Mogę Pana prosić , żeby nikomu nie udzielał Pan informacji o moim stanie ?? - spytała 
- Oczywiście i myśle , że Pani dziś wyjdzie stąd - odpowiedział mi
- Dziękuje - powiedziałam kiedy wychodził 
Zaraz przyszedł do mnie Oscar 
- Wiesz co mi jest ?? - spytałam go 
- Tak myślał , że jestem Twoim chłopakiem - zaśmiał się 
- Co ja mam teraz zrobić ?? - spytałam płacząc
- Nie wiem powiedz mu - powiedział 
- Nie nie chce żeby wiedział , to będzie tylko i wyłącznie moje dziecko - powiedziałam 
- Ale .... - zaczął 
- Nie ma rzadnego ale nie dowie się a ty mu tego nie powiesz - powiedziałam 
- Okeey jak chcesz - obiecał
Poźniej wyszłam ze szpitala , cały czas czułam na sobie wzrok wszystkich , chciałam jak najszybciej pojechać do domu , nie chciałam go więcej widzieć. Chciałam by ten dzień dobiegł końca , kiedy będę mogła pójść spokojnie do swojego pokoju. 
Kiedy mi się to udało spojrzałam na siebie , matka mnie zabije jak wróce z brzuchem z Londynu ,chiałam żeby nie była zła i się cieszyła. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać do poduszki. Zostałam z tym wszystkim sama bałam się kolejnego dnia , tylko Oscar zna prawde ale na niego nie mogłam cały czas liczyć. Muszę się jakoś ogarnąc , coś wymyślić , wybrnąc z tej sytuacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz