sobota, 1 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ17:To koniec...

To dziś chłopcy mieli wrócić do Londynu z jednej strony cieszyłam się a z drugiej nie. Z jednej strony chciałam zobaczyć Edena wiadomo , przytulić się do niego ale z drugiej strony byłam na niego wściekła , że przez tyle czasu nie odzywał. Mała była u moich rodziców w Polsce , chcieli zobaczyć swoją wnuczkę więc się zgodziłam. Będę mogła normalnie porozmawiać z Edenem.
Stylizacja neonWstałam z łóżka , poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , ubrałam się pomalowałam i z niej wyszłam. Weszłam do kuchni zrobiłam sobie śniadanie , posprzątałam po sobie i dla zabicia czasu włączyłam laptopa. Sprawdziłam portale społecznościowe , później pisałam jakieś raporty odnośnie piłkarzy , które wysłali mi koledzy z klubu. Uśmiechałam się od ucha do ucha z tego co pisali wynikało , ze wszyscy są w wyśmienitej formie. Cieszyłam się bo chciałam by moja ukochana drużyna zdobyła po raz kolejny Mistrzostwo Anglii. Po paru godzinach drzwi do naszego mieszkania otwarły się , stanął w nich mój Eden. Tęskniłam za nim ale byłam zła za to , że się do nas nie odzywał nie tyle co do mnie co do Vanessy.
- Hej piękna - powiedział i próbował mnie pocałować ale się odsunęłam
- O co Ci chodzi , myślałem , że tęsknisz ?? -odparł zdziwiony
- Owszem tęskniłam ale Ness bardziej - powiedziałam oschle
- Właśnie gdzie jest nasza córka ?? - spytał
- Moja córka jest u moich rodziców w Polsce - odpowiedziałam mu
- Jaka Twoja chyba chciałaś powiedzieć nasza - powiedział zły
- Taki z Ciebie ojciec , że nawet niepiszesz ani nie dzwonić. Do mnie to palicho ale przynajmniej mogłeś zadzwonić do Vanessy - powiedziałam ostro
-Wiesz , że nie mogłem , mecze , treningi , siłownia - powiedział
- Jakoś Oscar znalazł czas żeby zadzwonić do Ludi i Julii - odparłam
- On to on ja to ja - stwierdził
- Tak , jesteś nieodpowiedzialnym dupiekiem , który widzi tylko i wyłącznie czubek swojego nosa. Nie dziwię się , że Natacha z Tobą nie wytrzymała - powiedziałam ostro
- Jej w to nie mieszaj. Kochałem ją bo byla miłością mojego życia - stwierdził
- A ja ?? - spytałam
- Ty to matka mojej jedynej córki , jesteś dla mnie ważna ale nie aż tak. Nie zrozum mnie źle, Kocham Cię ale chciałby wszystko przemyśleć- powiedział
- I dobrze  w takim razie , możesz wziąć swoją walizkę i iść do jednego ze swoich kolegów bo jak chcesz wyszystko przemyśleć to możesz się wyprowadzić - powiedziałam ostro
- Jak chcesz będę u Diego - powiedział i wyszedł
Kiedy wyszedł dałam upust swoich emocji , rozpłakałam się jak mała dziewczynka. Kochałam go ale był cholernym dupkiem , który na mnie nie zasługuje.

DZIEŃ PÓŹNIEJ

Stylizacja school timeMusiała dzisiaj iść do Copham , nie chciałam widzieć Edena ale nie mogłam iść do pracy. Poszłam do łazienki , ubrałam się pomalowałam i z niej wyszłam. Zrobiłam sobie szybkie śniadanie , byłam lekko spóźniona więc wzięłam auto i pojchałam do ośrodka treningowego. Było za pięć 10 kiedy wjechałam na pakrking. Wysiadłam z auta i odrazu odałam się prosto na murawę.
- Dzień dobry trenerze , przepraszam za spóźnienie ale korki były - powiedziałam
- Okeey , siadaj i patrz a jak coś to intreweniuj - odparł
- Tak jest- zaśmiałam się i usiadłam na ławce rezerwowych
Czułam na sobie wrok Edena ale nawet na niego nie patrzyłam. Chciałam , żeby widział co może stracić. Gdyby popełnił jaki kolwiek błąd , nie miał by u mnie najmniejszych szans. Dałaby sobie sama radę tak jak do tej pory. Parzyłam na ich trening zastanawiając się nad jego wczorajszymi słowami. Czy byłam dla niego tylko matką jego córki czy kimś więcej , czy planował ze mną przyszłość czy nie. Nie wiedziałam tego , to nie było to co było między nami za pierwszym razem. Z moich rozmyślań wyrwał mnie trener wołając mnie do siebie.
- Mamy nowych zawodników a wy jeszcze się nie znacie przecież bo nie byłaś z Nami w Kanadzie. Poznaj to jest Radamel Falcao a to jest Kenedy - przedstawił nowych zawodników nasz trener
- Jestem Anita Sosnowicz masażystka Chelsea - przedstawiłam się
- Jesteś dziewczyną Edena?? - spytał ciekawy Falcao
- Szczerze nie wiem mamy lekki kryzys - powiedziałam szczeże
- Rozumiem , dobra wracam do treningu - pożegnał się Kolumbijczyk
Mecz o Tarczę Wspólnoty zbiżał się w zastraszającym tępie, to już jutro. Boże a dopiero co był początek lipca. Masakra jakaś. Ten mecz był początkiem całego sezonu dlatego był dla nas bardzo ważny. Sama nie wiedziałam czego chce , miałam totalny mętlik w głowie. Chciałabym żeby było po starem ale z drugiej strony chciałam by było innaczej.  Po treningu od razu pojechałam do domu , mała Vanessa była z moim rodzicami w Polsce. Dobrze , że tam była bo nie chciałam ,żeby patrzyła jak mój związek z Edenem przeżywa kryzys. W sumie mogłabym mu dać szansę ale też musiałam patrzeć też na siebie a przede wszystkim myśleć o dobru Ness. Weszłam do domu i zaczęłam płakać , nie miałam na nic siły chciałam już mieć wszystko za sobą. Kochałam oczywiście Edena ale nie wiedziałam co dalej.  Wybrałam jego numer. Nie odbierał. Zadzwoniłam jeszcze raz. Wkońcu odebrał.
- I co z Nami?? - zadałammu pytanie kiedy odebrał
- Nie wiem , szczeże jak masz mi robić takie akcje to wole być sam - powiedział
- Jak to?? - spytałam próbując się nie rozpłakać
- Mam Cię dość , to koniec - odparł
- Jak chcesz - powiedziałam i rozłączyłam się
Płakałam jeszcze bardziej , jak On mógł mnie zostawić mieliśmy wspólną córkę. Napisałam mu sms'a.
A: Nie będziesz spotykać się z MOJĄ córką.
E: Nie możesz mi tego zrobić ??!!
A: Jak widzisz mogę.
Później pisał mi jeszcze sms'y ale ja już mu nie odpisywałam , miałam go dosć. Nie miałam ochoty nawet na niego patrzeć. Po raz kolejny mnie zawiódł. Chciałam być sama ale wiedziałam ,że jutro muszę iść do pracy. Chłopcy mieli jutro mecz a ja nie mogłam ich zawieść. Nie potrafiłam im odmówić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz