Była moim oczkiem w głowie , bardzo ją kochałam. Nie wyobrażałam sobie że jej nie ma.
- Dobze mamo - odparła
Poszłam zrobić jej śniadanie , a sama poszłam
się ubrać.
Kiedy skończyłam ubrałam córkę i wyszłam z domu. Wsadziłam ją do fotelika i pojechałam w kierunku Stanford Bridge. Kiedy dojechałyśmy wzięłam ją za rękę i udałam się w kierunku swojego gabinetu. Tam posadziłam ją na swoim fotelu. Między czasie przyszedł Oscar ze swoją córką Julią i żoną Ludmiłą.
- Dziękuje Wam , że się nią zajmiecie - powiedziałam
- Spoko pobawi się z Julią - odparłam z uśmiechem Ludi
- To lecę , boje się trochę ale muszę tam iść - zaśmiałam się i wyszłam z gabinetu. Udałam się prosto na murawę. Kiedy tam zaszałam wszyscy byli już w toku pracy.
- Dzień dobry trenerze , potrzebował mnie Pan więc jestem - powiedziałam lekko drżącym głosem
- Dzień dobry Anito , ciesze się , że nam pomożesz - zaśmiał się
- Po to tu jestem , żeby wam pomóc , co mam robić ?? - spytałam z uśmiechem
- Narazie sobie usiądz i poczekaj aż będziesz musiała interweniować - powiedział Jose Mouriniho
- Dobrze - odparłam i ruszyłam w kierunku ławki rezerwowych.
Po skończonym treningu dołączył do nas Oscar. Kiedy The Special One tłumaczył taktykę chłopakom czułam na sobie wzrok Edena. Nagle podbiegła do nas mała Julia i Vanessa. Bałam się , że Eden się zorientuje , że to jego córka. Przutuliła mnie więc wzięłam ją na ręcę.
- Anita jak chcesz to już idz - powiedział trener
- Nie nie trzeba trenerze , dam rade, 2 lata daję radę więc teraz też dam - odparłam w uśmiechem
- Dobrze jak chcesz - odparł
Po całej odprawie postawiłam Ness na ziemię wzięłam ją ze rękę i udałam się w stronę samochodu.
- Anita !!!!!! Poczekaj !!!!!!- krzyknął za mną Eden
Wsadziłam małą do fotelika zapiełam ją , zamknęłam drzwi i odwróciłam się w stronę Edena.
- Co się stało ??? - spytałam jak gdyby nidy nic
- Kiedy zmierzałaś mi powiedzieć ? - spytał Belg
- Niby o czym ?? - zdzwiłam się
- O tym , że mamy córkę - powiedział spokojnie
- A mamy , myślałam , że to moje dziecko - zdziwiłam się
- Nie udawaj , ona jest do mnie uderzająco podobna , tylko że ma Twój kolor włosów - stwierdził
- Ona jest tylko i wyłącznie moją córką - stwierdziłam
- Proszę Cię nie udawaj - powiedział lekko podirytowany
- To , że byłeś dawcą plemników nie oznacza , że jesteś jej ojcem - powiedziałam zła
- Ale chce to zmienić , daj mi szanse - powiedział skruszony robiąc oczy kota ze Shreka
- Nie - nie dałam się tak łatwo
- Mogę chociaż wiedzieć jak ma na imię ?? - spytał
- Vanessa - powiedziałam
- Ładnie - uśmiechnął się
- Wiem bo wybierałam - uśmiechnąłam się koślawo
- Będę mógł ją poznać ?? - spytał
- Nie wiem . Może - odparłam
- Proszę - prosił
- Okey ale nie rób już takiej miny - powiedziałam
- Kiedy ?? - pytał nadal
- Nie wiem na dniach , a teraz muszę już jechać bo Ness musi się przespać - odparłam
- Dziękuje , że ze mną porozmawiałaś - uśmiechnął się
- Proszę . Ness potrzebuje ojca - stwierdziłam otwierając drzwi i wchodząc do samochodu
Pojechałam do domu , połorzyłam Vanesse do łóżka i uśpiłam kiedy mała dziewczynką usnęła wzięłam się za obiad. Mała dziewczynak obudziła się po paru godzinach , wyglądała wtedy naprawdę słodko , trochę jak Eden zaraz po obudzeniu. Miał rację jest jego małą kopią tylko z moim kolorem włosów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz