niedziela, 14 czerwca 2015

ROZDZIAŁ14: Zastanowie się i dam Ci znać...

Stylizacja ... Nothing ...Obudziłam się rano z ciężkim sercem ,nie chciałam żeby Eden poznawał Ness ale jak mu obiecałam to słowa dotrzymam. Wstałam z łóżka , poszłam do łazienki , wykąpałam się szybko , ubrałam się , pomalowałam i z niej wyszłam. Dziś miałam wolne więc mogłam mentalnie się przygotować.Poszłam do pokoju swojej córeczki. Vanessa już nie spała , ubrałam ją szybciutko. Następnie wzięłam ją do kuchni , żeby zrobić jej śniadanie.
- Kochanie ktoś dzisiaj do nas przyjdzie - powiedziałam gdy zjadała zrobiony przeze mnie posiłek
- A kto ?? - spytała
- Ktoś mega ważny dla Ciebie , będziesz grzeczna dobrze ?? - spytałam ją
- Dobze - uśmiechnęłam się
Włączyłam jej bajki sama wzięłam się za sprzątanie po śniadaniu. Szybko się z tym uwinęłam i poszłam odpocząć sobie na kanapę. Mała usiadła obok i przytulając się do mnie. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. Wstałam z kanapy udając się , żeby otworzyć drzwi. Okazało się , że to Eden.
- Hej - przywitał się ze mną uśmiechem
- Hej wejdź - powiedziałam otwierając mu drzwi
- Vanessa chodź tutaj - powiedziałam kiedy belg wszedł do domu
Nasza córka przyczłapała to nas z szerokim uśmiechem , była wtedy do niego bardzo podobna.
- Ness muszę Ci kogoś przedstawić - powiedziałam
- Tak ?? - spytała zdziwiona
- Pamiętasz jak mówiłam Ci , że Twój tato mieszka w Anglii ?? - spytałam ją
- Tak - odparła
- Chciałam Ci go przedstawić , to jest Twój tato Eden - przedstawiłam go bałam się o reakcję córki ale przyjęła to ze spokojem i uśmiechem
- Cześć , jestem Eden , Twój tato - powiedział uśmiechnięty Belg
- Jestem Vanessa - wystawiła małą rączkę
- Wiem - zaśmiał się
Później całe popołudnie bawili się razem jak by się znali od początku. Słodko wyglądali , moja córka najwyraźniej była zachwycona. Sama wzięłam się do pracy , miałam parę raportów odnośnie zawodników do napisania. Wzięłam laptopa do ręki włączyłam go i zaczęłam pisać. Nagle ktoś mi przerwał. Był to Eden.
- Możemy pogadać ?? - spytał
- Jasne , o co chodzi ?? - spytałam zamykałam laptopa
- Chciałbym się częściej spotykać z małą - odparł
- Okeey ile razy w tygodniu ?? - spytałam
- Jak najczęściej - odparł jeszcze raz
- Określ się - powiedziałam
- Nie wiem 3-4 razy w tygodniu - odpowiedział
- Zastanowie się i dam Ci odpowiedz okeey ?? - spytałam
- Niech będzie - odpowiedział - A co będzie z nami?? - spytał
- Nie ma żadnych nas. Jestem ja i ty , łączy nas tylko dziecko - odparłam szybko choć wiedziałam , że prawda jest inna
- Myślałem ,  że jeszcze kiedyś będziemy razem. Kiedy tak nagle wyjechałaś myślałem , że umrę ,zrozumiałem wtedy , że tylko ty się liczysz, że nic nie czuje i wziąłem z Natahsą rozwód - powiedział smutno
- Eden ja też Ci kochałam , zrozum mi było wtedy bardzo trudno , miałeś żonę i mi nie powiedziałeś to było dla mnie jak byś mi wbił nóż w serce - powiedziałam z do oczu napłynęły mi łzy
- Nie płacz , przepraszam nie chciałem . Mam nadzieje ,że kiedyś mi wybaczysz - powiedział i mnie przytulił
- Kiedyś napewno - zaśmiałam się
- To dobrze , będę czekał - powiedział
Później pojechał do domu a ja zostałam sama z Vanessą zasypywała mnie milionami pytań odnośnie Edena. Odpowiadałam na wszystkie z cierpliwością. Wkońcu zrobiłam jej kolację , umyłam ją i uśpiłam. Sama długo nie mogłam zasnąć. Wciąż miałam w  głowie jego słowa :"Myślałem ,  że jeszcze kiedyś będziemy razem. Kiedy tak nagle wyjechałaś myślałem , że umrę ,zrozumiałem wtedy , że tylko ty się liczysz..." .
Kochałam go , chciałam z nim być ale bałam się , że znów mnie zawiedzie , że znów będę przez niego cierpieć. A teraz mamy córkę i tylko to się liczy , chce dla niej jak najlepiej. Teraz tylko Ona się liczy i jej szczęście. Jeśli będzie chciała się spotykać z Edenem codzennie to postaram się jej to załatwić.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

ROZDZIAŁ13: Wiem bo wybierałam...

** 2 LATA PÓŹNIEJ**

Dziś musiałam wrócić do Londynu. Bałam się tego , nie byłam na to gotowa. Przez całą ciąże byłam sama wprawdzie mama mi pomagała ale nie mogła siedzieć ze mną 24h/7. Siedziałam właśnie w salonie w mieszkaniu kiedy podeszła do mnie moja córka- Vanessa.
Była moim oczkiem w głowie , bardzo ją kochałam. Nie wyobrażałam sobie że jej nie ma.
Stylizacja lovely day- Kochanie pojedziesz ze mną do pracy ale zostaniesz w gabinecie z wujkiem Oscarem i jego córką Julią - powiedziałam do niej
- Dobze mamo - odparła
Poszłam zrobić jej śniadanie , a sama poszłam
 się ubrać.


 Kiedy skończyłam ubrałam córkę i wyszłam z domu. Wsadziłam ją do fotelika i pojechałam w kierunku Stanford Bridge. Kiedy dojechałyśmy wzięłam ją za rękę i udałam się w kierunku swojego gabinetu. Tam posadziłam ją na swoim fotelu. Między czasie przyszedł Oscar ze swoją córką Julią i żoną Ludmiłą.
- Dziękuje Wam , że się nią zajmiecie - powiedziałam
- Spoko pobawi się z Julią - odparłam z uśmiechem Ludi
- To lecę , boje się trochę ale muszę tam iść - zaśmiałam się i wyszłam z gabinetu. Udałam się prosto na murawę. Kiedy tam zaszałam wszyscy byli już w toku pracy.
- Dzień dobry trenerze , potrzebował mnie Pan więc jestem - powiedziałam lekko drżącym głosem
- Dzień dobry Anito , ciesze się , że nam pomożesz - zaśmiał się
- Po to tu jestem , żeby wam pomóc , co mam robić ?? - spytałam z uśmiechem
- Narazie sobie usiądz i poczekaj aż będziesz musiała interweniować - powiedział Jose Mouriniho
- Dobrze - odparłam i ruszyłam w kierunku ławki rezerwowych.
Po skończonym treningu dołączył do nas Oscar. Kiedy The Special One tłumaczył taktykę chłopakom czułam na sobie  wzrok Edena. Nagle podbiegła do nas mała Julia i Vanessa. Bałam się , że Eden się zorientuje , że to jego córka. Przutuliła mnie więc wzięłam ją na ręcę.
- Anita jak chcesz to już idz - powiedział trener
- Nie nie trzeba trenerze , dam rade, 2 lata daję radę więc teraz też dam - odparłam w uśmiechem
- Dobrze jak chcesz - odparł
Po całej odprawie postawiłam Ness na ziemię wzięłam ją ze rękę i udałam się w stronę samochodu.
- Anita !!!!!!  Poczekaj !!!!!!- krzyknął za mną Eden
Wsadziłam małą do fotelika zapiełam ją , zamknęłam drzwi i odwróciłam się w stronę Edena.
- Co się stało ??? - spytałam jak gdyby nidy nic
- Kiedy zmierzałaś mi powiedzieć ? - spytał Belg
- Niby o czym ?? - zdzwiłam się
- O tym , że mamy córkę - powiedział spokojnie
- A mamy , myślałam , że to moje dziecko - zdziwiłam się
- Nie udawaj , ona jest do mnie uderzająco podobna , tylko że ma Twój kolor włosów - stwierdził
- Ona jest tylko i wyłącznie moją córką - stwierdziłam
- Proszę Cię nie udawaj - powiedział lekko podirytowany
- To , że byłeś dawcą plemników nie oznacza , że jesteś jej ojcem - powiedziałam zła
- Ale chce to zmienić , daj mi szanse - powiedział skruszony robiąc oczy kota ze Shreka
- Nie  - nie dałam się tak łatwo
- Mogę chociaż wiedzieć jak ma na imię ?? - spytał
- Vanessa - powiedziałam
- Ładnie - uśmiechnął się
- Wiem bo wybierałam - uśmiechnąłam się koślawo
- Będę mógł ją poznać ?? - spytał
- Nie wiem . Może - odparłam
- Proszę - prosił
- Okey ale nie rób już takiej miny - powiedziałam
- Kiedy ?? - pytał nadal
- Nie wiem na dniach , a teraz muszę już jechać bo Ness musi się przespać - odparłam
- Dziękuje  , że ze mną porozmawiałaś - uśmiechnął się
- Proszę . Ness potrzebuje ojca - stwierdziłam otwierając drzwi i wchodząc do samochodu
Pojechałam do domu , połorzyłam Vanesse do łóżka i uśpiłam kiedy mała dziewczynką usnęła wzięłam się za obiad. Mała dziewczynak obudziła się po paru godzinach , wyglądała wtedy naprawdę słodko , trochę jak Eden zaraz po obudzeniu. Miał rację jest jego małą kopią tylko z moim kolorem włosów.