Wczoraj chłopcy wygrali 2-1 ze Stoke City na Stanford Bridge a dziś mieliśmy małe spotkanie w klubie. Ubrałam się , pomalowałam się i zeszłam na dół do salonu. Napiłam się jeszcze sok i wyszłam na zewnątrz gdzie czekała na mnie już taksówka.
- Do hotelu Hilton poproszę - powiedziałam gdy wsiadłam
Po piętnastu minutach byłam już na miejscu , zapłaciłam wysiadłam z taksówki. Z racji tego , że były to urodziny właściciela- Romana Abramowicza była to bardzo elegancka impreza i mieli być wszyscy zawodnicy z partnerkami , zarząd klubowy , trener młodzieżowy, trener akademii , trener kondycyjny , lekarze , wszyscy masażyści ,psycholodzy , specjalista do spraw żywienia , poszukiwacze talentów , dyrektor wykonawczy ,analityk meczowy, trener , asystent trenera , trener bramkarzy i trener rezerw. Po prostu wszyscy.
Przed wejściem spotkałam kapitana drużyny - John'ego Terry z żoną - Toni Terry
- Cześć Anita - powiedział John
- Witaj , John - przywitałam się
- Co tak oficjalnie , wiem , że jestem starszy ale bez przesady. Kochanie poznaj naszą nową masażystkę Anitę - powiedział do żony Terry
-Dzień dobry , miło Panią poznać wiele o Pani słyszałam- przedstawiłam się żonie naszego kapitana
- Mnie również miło Cię poznać - mówiła kiedy wchodziliśmy
- Cześć - przywitał się za mną Oscar a Eden nawet słowem się nie odezwał tylko na mnie patrzył
- Hej Emboaba- zaśmiałam się
- Ej tylko nie po nazwisku - krzyknął udając obrażonego
- Okeey - uśmiechnęłam się
- Przepraszam Cię idę do Ludi - powiedział zostawiając mnie samą z belgiem
Staliśmy obok siebie cały czas milcząc , zastanawiałam się o czym on tak zacięcie myśli patrząc na mnie . Oboje wiedzieliśmy , że żadne z nas się pierwsze nie odezwie i żadne nie wykona pierwszego ruchu. No ale cóż taka już jestem i pierwsza mężczyzny nie przeproszę. NIGDY.
Kiedy na dobre impreza się rozpoczęła mnie porwała Ludi żona Oscara . Była już tak pijana , że opowiadała mi pikantne szczegóły ich związku , jak się poznali , nie chcąc dłużej tego słuchać , przepraszając ją odeszłam od stolika. Szukałam Oscara , żeby ją zabrał ale niestety nie znalazłam Brazylijczyka tylko starszego z Belgów - Edena.
- Nie widziałeś gdzieś Oscara - spytałam belga
- Nie myślałem , że był z Tobą i Ludmiłą?? - powiedział patrząc na mnie ze zdziwieniem
- Byłam tylko z Ludi , która jest mocno pijana i plecie głupoty - odparłam niepewnie się uśmiechając
- Znam to - uśmiechnął się
- Dlatego go szukam , żeby wziął ją do domu - powiedziałam szczeże
- Niestety nie pomogę Ci bo nie wiem gdzie on jest - powiedział upijając łyka jakiegoś trunku
- Spoko dzięki za pomoc ,nie przeszkadzam - rzuciłam i ruszyłam w stronę Kurta Zoumy
Ten zamiast mi pomóc porwał mnie do tańca , jak chciał tak zrobiłam , tańczyliśmy dość długo póki go nie przeprosiłam bo w tłumie spostrzegłam Oscara. Podeszłam do brazylijczyka
- Oscar zabierz Ludi do domu bo ona straszne rzeczy opowiada- powiedziałam do niego
- Gdzie jest ?? - spytał lekko zły
- Gdzieś leży na stoliku - odparłam
- Spoko , dziękuje - mruknął lekko mnie przytulając
- Nie ma za co - odpowiedziałam z uśmiechem
- Jak z Edenem ?? - spytał
- Chyba dobrze bo nie skakał mi do gardła jak pytałam do Ciebię , nawet był miły - powiedziałam z szerokim uśmiechem
- Cieszę się , może zostaniecie przyjaciółmi - zaśmiał się
- Może - zamyśliłam się
On w odpowiedzi tylko się uśmiechnął , później pożegnał się ze mną i poszedł po Ludi. Zostałam sama . Było coś po drugiej kiedy postanowiłam też pojechać do domu , zadzwoniłam po taksówkę i chwilę potem jechałam już do domu. Gdy już w nim byłam wzięłam szybki prysznic , zmyłam makijaż i położyłam się do łóżka. W międzyczasie przyszedł mi sms spojarzałam na wyświetlacz , nie znałam numeru ale odczytałam wiadomość.
EDEN:Przepraszam , że przeszkadzam ale chciałem Cię przeprości nie mieliśmy dobrego początku mimo to odezwałaś się do mnie. Widzimy się jutro na treningu. Jeszcze raz chciałem Cię przeprosić. Numer mam od Oscara chyba się nie gniewasz?? Eden :)
Od razu zapisałam sobie jego numer EDEN i odpisałam
Anita: Nie przeszkadzasz , nie gniewam się na Ciebie ktoś musiał wyciągnąć pierwszy rękę. Do zobaczenia jutro . Słodki snów :) Nie gniewam się , że Oscar dał Ci numer :)
Miałam nadzieje , że teraz będzie coraz lepiej....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz